„Ławkowicze” zrobili różnicę

Kluczowa akcja arcyważnego meczu: Łukasz Wroński (z prawej) podaje do Krystiana Getingera, a ten pokonał bramkarza Podbeskidzia. Fot. Stal Mielec

PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA – PGE STAL MIELEC. Zespół z Podkarpacia po 8. kolejnym zwycięstwie został wiceliderem!

Górskie powietrze służy piłkarzom PGE Stali. Mielczanie odnieśli trzecie z rzędu zwycięstwo w Bielsku-Białej i ósme kolejne w Fortuna I lidze! Szalę przechylili zawodnicy rezerwowi.

PODBESKIDZIE Bielsko-B. 0
PGE STAL Mielec 2
(0-0)
0-1 Getinger (84.), 0-2 Janoszka (88.)
PODBESKIDZIE: Leszczyński – Modelski, Wiktorski, Bougaidis, Oleksy, Kostorz (63. Płacheta), Palawandiszwili, Gomez, Chopi (73. Mystkowski), Sierpina, Sabala (81. Roginić)
PGE STAL: Kiełpin – Spychała, de Amo, Dobrotka, Getinger, Tomasiewicz, Soljić, Nowak (76. Wroński), Urbańczyk (87. Gąsior), Prokić, Mendi (64. Janoszka).

Sędziował: Piotr Urban (Warszawa). Żółte kartki: Bougaidis, Mystkowski – Soljić. Widzów 2696.

Trener Artur Skowronek miał nosa, wpuszczając na boisko w II połowie Łukaszów: Wrońskiego i Janoszkę. Ten pierwszy popisał się kapitalną asystą przy golu na 1-0, zagrywając piłkę w tłoku, między dwoma rywalami. Krystian Getinger dobrze zareagował i błyskawicznie kopnął futbolówkę swoją słabszą, prawą nogą. – Trener pozwala mi często schodzić do środka, tak też uczyniłem. Zamknąłem oczy, uderzyłem i piłka wpadła do siatki. Każdy pyta o tę prawą nogę, a przecież zdarzyło się, jak choćby w pamiętnym spotkaniu z Tychami, że trafiałem właśnie w taki sposób – uśmiechał się najlepszy sportowiec Mielca Anno Domini 2018, który asystował przy drugim golu. Zdobył go głową, wykorzystując swój spryt i doświadczenie, Janoszka. Nowy napastnik Stali urwał się obrońcy i zmieścił piłkę między słupkiem a bramkarzem, choć było tam ciasno jak w kairskim suku. – Zrobił to jak ojciec, jak stary dobry „Ecik”! – krzyknął z uznaniem Janusz Kudyba, współkomentujący mecz w Polsacie Sport Extra. Biało-niebiescy wyprowadzili ciosy w końcówce, ale bramki wisiały w powietrzu, bo to oni składniej budowali akcje i byli po prostu drużyną dojrzalszą.

Nie przeciśnie się nawet wilgoć

Krzysztof Brede, opiekun Podbeskidzia, nie mógł odżałować sytuacji z 6 minuty, gdy Kacper Kostorz posłał piłkę wysoko nad bramką. Wypożyczony z Legii Warszawa skrzydłowy zachował się jak przystało na… 19-latka. I dobrze o tym wiedział. – Powinienem mijać bramkarza, jestem od niego szybszy. Mój błąd – kajał się młodzieżowiec. To jednak nie on miał straszyć mielecką defensywę, a najskuteczniejszy duet ligi. Valerijs Sabala i Łukasz Sierpina zdobyli już 16 goli i zanotowali 10 asyst. Tymczasem w sobotę zostali nakryci czapką przez mieleckich robocopów: Jonatana de Amo Pereza i Josipa Soljica. To dziś najważniejsze ogniwa w układance trenera Skowronka. Piłkarze świetnie „czytający grę”, ale też umiejący zainicjować akcję, wprowadzić piłkę do ataku, podać celnie nawet na kilkadziesiąt metrów. Jeśli dodamy, że Seweryn Kiełpin już po raz dziesiąty zachował czyste konto, zgodzimy się, iż przez defensywę Stali nie przeciśnie się nawet wilgoć.

Mendi znów nie miał szczęścia

Stawka meczu spowodowała, że o fajerwerkach należało zapomnieć. Dyscyplina taktyczna, odpowiedzialność, podwajanie, pomoc koledze w obronie – takie hasła-klucze wypisali trenerzy na tablicy w szatni i piłkarze nie zamierzali tego negować. Dość powiedzieć, że pierwsze zagrożenie ze strony Stali pojawiło się przy okazji… pierwszego rzutu rożnego, dopiero w 33 minucie. I to od razu powinien być gol! W zamieszaniu piłka trafiła pod nogi Mendiego, który strzelił mocno, lecz bramkarz „Górali” jakimś cudem odbił piłkę nogą. Chwilę później Sabala kopnął w głowę Mendiego, jednak sędzia nie zdecydował się podyktować „jedenastki”. Bask nie jest ociężałym napastnikiem z jesieni; nieźle chronił piłkę, był aktywny i nieustępliwy, ale wciąż brakuje mu argumentów w postaci goli bądź asyst. Bardzo możliwe, że wkrótce straci miejsce w składzie na rzecz Janoszki, który do sytuacji strzeleckich dochodzi z większą swobodą. Z pozyskanych zimą zawodników zadebiutował jeszcze Maciej Urbańczyk. Były pomocnik Ruchu Chorzów zanotował jednak dyskretny występ, z pewnością stać go na więcej. Do Bielska-Białej nie pojechał natomiast niejaki Davi Wanderley Silva. 28-letni pomocnik został ostatnio wypożyczony przez Stal z klubu o nazwie 7 de Abril (7 kwietnia). To trzecia liga stanu Rio de Janeiro, wcześniej Brazylijczyk zaliczył epizod w słabej drużynie ligi islandzkiej. Coś nam się wydaje, że do tego transferu pasować będą słowa piosenki Elektrycznych Gitar: „I co ja robię tu, u-u, co ty tutaj robisz”…

Oby tak w piątek z ŁKS-em

Zwycięstwo pod Klimczokiem przy jednoczesnym remisie Sandecji w meczu z Termalicą pozwoliło Stali awansować na pozycję wicelidera. Biało-niebiescy zyskali już 8 punktów przewagi nad Podbeskidziem, co jest zaliczką nielichą, bo przed nami jeszcze tylko 12 kolejek. – To był szalenie istotny mecz – potwierdza Krystian Getinger – Na początku rundy nikt nie chce przegrać, stąd takie skupienie na defensywie i pilnowanie wyniku. Już w piątek gramy u siebie z ŁKS-em, czujemy się mocni, lecz na pewno nie odlatujemy. Powtórzę za trenerem: pokora rodzi olbrzymów.

– Do momentu utraty bramki wszystko mieliśmy pod kontrolą. O porażce zadecydował jeden błąd, luka w środku boiska. To boli, lecz nasza gra wyglądała całkiem obiecująco i na pewno nie odpuścimy walki o ekstraklasę – zapewniał z kolei Kamil Wiktorski, obrońca Podbeskidzia.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.