W kwietniu szkoły czeka paraliż?

– Każdy ma prawo do strajku. Od dłuższego czasu toczyły się rozmowy z rządem, które do niczego nie doprowadziły. Pani minister tylko pozorowała dialog, dlatego jesteśmy już mocno rozgoryczeni – mówi Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. Fot. Paweł Dubiel

KRAJ. PODKARPACIE. Do 25 marca pracownicy szkół mają odpowiedzieć na pytanie referendalne, które przesądzi o strajku.

Nauczyciele jeszcze nigdy nie byli tak wściekli. Najpierw z ust premiera usłyszeli, że „mają troszeczkę więcej czasu”, potem zostali zupełnie pominięci w obietnicach Jarosława Kaczyńskiego, by na koniec dowiedzieć się, że„nie mają obowiązku życia w celibacie” i mogą „dorobić”, biorąc 500+. Odpowiedź mogła być tylko jedna: – Poniedziałek 8 kwietnia jest datą rozpoczęcia strajku w szkołach, przedszkolach i innych placówkach opiekuńczo-wychowawczych – oznajmił wczoraj Sławomir Broniarz, prezes ZNP. Strajk będzie prowadzony do odwołania. Niewykluczone więc, że zagrożone będą egzaminy końcowe. Od 10 do 12 kwietnia mają do nich przystąpić gimnazjaliści, z kolei od 15 do 17 kwietnia – absolwenci szkół podstawowych.

– Rząd ma 40 dni na rozmowy z ZNP i wypracowanie porozumienia odnośnie podwyżek. O tym, czy w danej szkole strajk się odbędzie, zadecyduje referendum. Rozpocznie się ono już dziś. Jeżeli decyzja będzie za strajkiem zarządy oddziałów podejmą uchwały o przeprowadzeniu strajku w danej placówce. Do 29 muszą poinformować o tym pracodawców – informuje Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu.

Do 25 marca w szkołach i przedszkolach wszyscy pracownicy szkół będą odpowiadać na pytanie: „Czy wobec niespełnienia żądania dotyczącego podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli, wychowawców, innych pracowników pedagogicznych i pracowników niebędących nauczycielami o 1000 zł z wyrównaniem od 1 stycznia jesteś za przeprowadzeniem strajku począwszy od 8 kwietnia br ?”.

W referendum wezmą udział pracownicy z niemal 80 procent szkół, bo jak wynika z danych ZNP, 78 proc. szkół i placówek oświatowych jest w sporze zbiorowym.  – Strajk jest możliwy, o ile w referendum weźmie udział co najmniej połowa uprawnionych i większość z nich opowie się za strajkiem. Mogą w nim uczestniczyć także członkowie innych związków zawodowych, niezrzeszeni – o ile wypełnione zostały formalnie procedury związane ze współpracą z ZNP – tłumaczył podczas konferencji prasowej Sławomir Broniarz. 

Jak będzie wyglądał strajk? – Pracownicy przychodzą do szkoły i strajkują w takim wymiarze, w jakim mają zajęcia lekcyjne w danym dniu. Natomiast ta grupa, która nie będzie strajkowała będą musieli zająć się młodzieżą, która przyjdzie do szkoły. Opiekę musi zapewnić dyrektor. W żadnym wypadku nie może jednak zmusić strajkujących pracowników, żeby opiekowali się dziećmi. To jest nieuprawnione – podkreśla Stanisław Kłak.

Choć do tej pory nie wszyscy byli przekonani, że zamknięcie szkół będzie najlepszą metodą na to, by osiągnąć podwyżki, coraz więcej – również niezrzeszonych w związkach zawodowych – belfrów popiera ten pomysł. Ilu z Podkarpacia dołączy do strajku? – Trudno przewidzieć. Powiem tylko tyle, że 83,8 proc. pracodawców jest w sporze zbiorowym – przyznaje Stanisław Kłak.

Wioletta Kruk

2 Responses to "W kwietniu szkoły czeka paraliż?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.