Zostałem półbohaterem

Pierwszego karnego (nz) Bartłomiej Makowski wykonał bez zastrzeżeń. Przy drugim niestety się pomylił. Fot. Paweł Dubiel

Rozmowa z BARTŁOMIEJEM MAKOWSKIM, obrońcą Apklan Resovii:

– Strzelił Pan bramkę Widzewowi, ale chyba trudno uznać Pana bohaterem.
– Prędzej półbohaterem… Strzelam i zamykam mecz, tak się jednak nie stało. A jakby nieszczęść było mało, w następnej akcji goście wyrównują. Z niczego straciliśmy tego gola, mieliśmy przecież liczebną przewagę w polu karnym.

– Przy tej drugiej „11” posłał Pan piłkę w inny róg…
– Pierwsza myśl była taka, żeby niczego nie zmieniać. Ale w ostatniej chwili zmieniłem, bramkarz wyczekał do końca i to wszystko. Spudłowałem, zdarza się najlepszym.

– Obok mnie kibic wrzeszczał: „niech drugiego karnego nie strzela Maka!” Może należało oddać piłkę komuś innemu?
– To takie czarowanie. Pierwszego karnego wykorzystałem, dlaczego miałbym nie wykorzystać drugiego? Gdyby na boisku znajdował się Bartek Buczek, pewnie on by strzelał, bo taka jest kolejność w drużynie. Zagraliśmy super spotkanie, nie byliśmy słabsi od rywala, który zamierza awansować na zaplecze ekstraklasy.

– Powiedziałbym, że mamy dwóch rannych. Na twarzach resoviaków i widzewiaków malowało się raczej rozczarowanie wynikiem.
– Powinniśmy wygrać, bo mieliśmy lepsze sytuacje. O rozczarowaniu nie mówię, ponieważ zagraliśmy fajny mecz, ale niedosyt jest. Chyba jednak straciliśmy dwa punkty.

– 17 tysięcy kibiców jak na Widzewie nie było, ale jednak trochę ludzi przyszło.
– Dawno nie było tu takiej widowni, co tylko pokazuje, jak wielki jest w mieście głód piłki. Cieszymy się, że to Resovia zapełnia stadion przy Hetmańskiej.

– Widzew awansuje? Pytam, bo w Rzeszowie fajerwerków nie zademonstrował.
– A może to my awansujemy? Mówię poważnie. Zostało 10 kolejek, do zdobycia jest 30 punktów. Trzeba wygrywać i piąć się w górę tabeli!

Rozmawiał Tomasz Szeliga

One Response to "Zostałem półbohaterem"

Leave a Reply

Your email address will not be published.