Niedziela jak marzenie

Grzegorz Goncerz cieszy się z premierowego trafienia w biało-niebieskich barwach. Były król strzelców I ligi pokazał jednak w niedzielę, że poza statystykami indywidualnymi liczy się dla niego coś dużo ważniejszego. Fot. Wit Hadło

STAL RZESZÓW – WIŚLANIE JAŚKOWICE. Rzeszowianie nowym liderem.

Biało-niebiescy, wysoko wygrywając z Wiślanami Jaśkowice, usadowili się na pierwszym miejscu w tabeli. Wiosna zaczęła się dla Stali wyśmienicie, ale wszyscy w klubie liczą na to, że największa radość przyjdzie latem.

STAL Rzeszów 4
WIŚLANIE Jaśkowice 0
(2-0)
1-0 Goncerz (23.), 2-0 Mozler (41. – karny), 3-0 Nawrot (65. – karny), 4-0 Sierant (79.)
STAL: Otczenaszenko – Głowacki, Cyfert, Kostkowski, Trznadel (72. Nowacki), Ceglarz (64. Nowak), Mozler (46. Nawrot), Szeliga, Sierant, Goncerz (77. Ligienza), Zagdański (64. Płonka)
WIŚLANIE: Ropek – Żaba (80. Kołton), Krasuski (75. Morawski), Morawski, Ochman, Ślęczka, Czarnecki (61. Lampart), Galos, Kuliszewski (61. Domaradzki), Arkhipau, Szewczyk (75. Wcisło).
Sędziował Albert Bińkowski (Skarżysko-Kamienna). Żółte kartki: Ochman, Arkhipau. Widzów 700.

– Przeciwnik był dziś rzeczywiście skazany na porażkę. Nie pozwoliliśmy, by w jakikolwiek sposób nam zagroził – te słowa Janusza Niedźwiedzia z pomeczowej konferencji prasowej idealnie opisują to, co w niedzielne popołudnie działo się na stadionie przy ul. Hetmańskiej. Piłkarze z małopolskiej wsi niemal przez większość czasu „bawili się” w statystów, choć trzeba uczciwie przyznać, że to właśnie rzeszowianie sprowadzili ich do takiej roli. Co więcej, goście powinni być wdzięczni, że do domu wrócili z bagażem zaledwie czterech bramek, bo sam Tomasz Płonka powinien przynajmniej dwukrotnie wpisać się na listę strzelców. – Musielibyśmy się wspiąć na bardzo wysoki pułap, żeby dziś tu coś osiągnąć – komentował zresztą niepocieszony Wojciech Ankowski, który drużynę prowadzi już 7. rok.

Z rzeszowską publiką trafieniami przywitali się Grzegorz Goncerz i Michał Nawrot. To właśnie trafienie tego drugiego z wielkim uśmiechem komentował trener Niedźwiedź. – Poza zwycięstwem wydarzyło się dziś coś dużo fajniejszego, co jest ważne dla całokształtu. Grzegorz Goncerz był wyznaczony do strzału z rzutu karnego, a oddał piłkę innemu zawodnikowi (Nawrot – przyp. red.). Takim zachowaniem pokazał, że nie jest egoistą, że zależy mu na zespole, a przede wszystkim zbudował piłkarza, który niedawno wszedł na boisko. To tylko pokazuje, że w naszej drużynie panuje zdrowa i dobra atmosfera – tłumaczył szkoleniowiec Stali, która właśnie została nowym liderem, wyprzedzając Podhale Nowy Targ.

– Cieszymy się z tego, ale patrzymy… daleko. Owszem, przydarzyła się jakaś fajna seria, o której w zasadzie nie warto wspominać, bo kluczem jest to, by na 1. miejscu znaleźć się w 34. kolejce. Powiedziałbym nawet, że dziś nie jesteśmy liderem, tylko drużyną, która zdobyła najwięcej punktów – tonował nastroje trener Niedźwiedź, który ma sporo powodów do zadowolenia, bo niedługo będzie miał jeszcze większe pole manewru. Po zawieszeniu za czerwoną kartkę wróci Wojciech Reiman, a i Dominik Chromiński – jedna z centralnych postaci Stali jesienią – powinien też niedługo wspomóc ofensywę.

tc

[ngg src=”galleries” ids=”754″ display=”basic_thumbnail”]

One Response to "Niedziela jak marzenie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.