
KRAJ, PODKARPACIE. W niektórych szkołach próbuje się utrudniać działania zmierzające do strajku. Wyniki referendum pokazują jednak, że pracownicy oświaty są zdeterminowani.
Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” alarmuje, że w szkołach w Gdyni można znaleźć broszury informacyjne o tym, o ile obcięta będzie pensja nauczycieli, którzy przystąpią do strajku. Nauczyciele w całym kraju odbierają to jako zastraszanie. W placówkach na Podkarpaciu na szkolnych korytarzach słyszy się, że jeśli belfrowie odejdą od tablicy, mogą stracić posadę albo dodatki do pensji. W niektórych szkołach dyrektorzy zbierają listy pracowników, którzy biorą udział w referendum strajkowym, a nawet chcą wiedzieć, jak zagłosowali.
– W naszej szkole mówi się, że ci, którzy protestują, a nie są w ZNP, mogą zostać zwolnieni albo otrzymają pomniejszone pensje. Niektórzy zdecydowali się nawet zapisać do związku, ale to nie zniechęciło nas do udziału w strajku – mówi nam nauczycielka jednej z rzeszowskich podstawówek. – W żadnym wypadku nie będą zwalniani, to zwykła propaganda – ucina krótko Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. W opracowaniu prawnym ZNP, czytamy, że „udział w strajku – zorganizowanym zgodnie z obowiązującymi przepisami zbiorowego prawa pracy, nie wpływa na sytuację prawną pracownika i nie może być podstawą do wyciągnięcia wobec niego jakichkolwiek konsekwencji służbowych (np. udzielenia kary porządkowej, odebrania dodatku motywacyjnego, nie może być również podstawą ukarania karą dyscyplinarną).”
Przepisy mówią, że pracownik biorący udział w strajku zachowuje wszystkie uprawnienia wynikające ze stosunku pracy, w tym prawo do świadczeń z ubezpieczenia społecznego, z wyjątkiem prawa do wynagrodzenia (za dni, w których strajkował). „Pracodawca ma prawo zawrzeć z organizacją związkową porozumienie, w myśl którego pracownicy uczestniczący w strajku zorganizowanym zgodnie z przepisami ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych otrzymają wynagrodzenie za czas strajku. Porozumienie takie stanowi źródło prawa pracy i jest podstawą do wypłacenia wynagrodzenia za czas strajku.”
Kuratorium chce wiedzieć, jak zagłosowano
Prezes ZNP przyznaje, że rzadko, ale jednak zdarzają się przypadki utrudniania przygotowań do strajku. -W Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Strzyżowie pani dyrektor kazała stażyście zbierać od pracowników podpisy pod zgodą na umieszczenie ich na liście do referendum. Zgodnie z ustawą o związkach zawodowych na wniosek organizacji międzyzakładowej pracodawca musi udostępnić niezbędne informacje do działalności związkowej. A do przeprowadzenia referendum potrzebna jest lista pracowników – tłumaczy Stanisław Kłak. – Gdyby pani dyrektor czytała ustawę Prawo Oświatowe i inne ustawy wiedziałaby też, że nauczyciel jest osobą publiczną. Na stronie internetowej widnieją nazwiska nauczycieli, a gdy jest proszona o udostępnienie listy, tłumaczy się ochroną danych osobowych. To jest kuriozum – ocenia. Podobny problem był w szkole w Zgłobieniu, ale po interwencji, dyrektor szkoły natychmiast udostępnił listę.
Inne przypadki? – Siostry zakonne pracujące w Strzyżowie przynoszą deklarację LGBT podpisaną przez samorząd Warszawy, twierdząc, że to pomysł ZNP i dlatego nikt nie powinien strajkować. To jest dla mnie chore! – oburza się Stanisław Kłak.
Kontrowersyjne jest też zachowanie dyrektor szkoły w Przyszowie-Zapuściu (gm. Bojanów). – Żąda regulaminu referendum, listy osób biorących udział w referendum i informacji, jak głosowały – wylicza prezes Kłak. Kuratorium oświaty wystąpiło do dyrektorów szkół z prośbą o zbieranie takich danych, a jak twierdzą związkowcy, jest to niezgodne z prawem. – Patrząc na art. 26 ustawy o sporach zbiorowych takie działanie jest karalne. Nikt nie może zmuszać kogoś do strajku, ani też działać antystrajkowo, a takie działania są antystrajkowe – wyjaśnia.
W całej Polsce odbywają się referenda, które potrwają do 25 marca. Już dziś widać jednak, że większość nauczycieli chce wziąć udział w strajku. Powstała nawet interaktywna mapa, na której zaznaczane są szkoły, w której 8 kwietnia pracownicy oświaty nie będą pracować. Z każdym dniem przybywa nowych punktów. Na Podkarpaciu referenda odbywają się w większości szkół. Nie ma jeszcze oficjalnych informacji, ale nieoficjalnie ich wynik jest jednoznaczny – strajk.
Wioletta Kruk



30 Responses to "Dyrektorzy szkół zastraszają nauczycieli"