Głowy do lodówki po zwycięstwie

ORLĘTA RADZYŃ PODLASKI – STAL RZESZÓW. Lider się nie zatrzymuje.

Z wiosną Stal przywitała się wybornie: komplet zwycięstw, aż 10 zdobytych bramek i zero po stronie strat. Świetnie zaaklimatyzowali się też nowi zawodnicy, którzy – co ważne – trafiają do siatki. – Jesteśmy w bardzo dobrej formie – uśmiecha się trener Janusz Niedźwiedź.

ORLĘTA Radzyń Podlaski 0
STAL Rzeszów 5
(0-2)
0-1 Goncerz (1.), 0-2 Cyfert (21.), 0-3 Goncerz (60.), 0-4 Reiman (70.), 0-5 Cyfert (84.)
ORLĘTA
: Stężała – Turek, Kursa, Gałązka (76. Ilczak), Kot, Wojczuk, Rycaj (67. Zaremba), Korolczuk, Kiczuk, Panufnik, Barciak (61. Kalita)
STAL
: Otczenaszenko – Głowacki, Kostkowski, Cyfert, Trznadel, Szeliga (70. Ligienza), Reiman, Ceglarz (72. Jarecki), Sierant (67. Kobusiński), Nawrot (80. Olejarka), Goncerz (74. Zagdański).
Sędziował
Piotr Kozłowski (Lublin). Żółta kartka: Kot. Widzów 800

Orlęta najłatwiejszym rywalem nie są, jednak rozpędzonym rzeszowianom nie zagroziły ani przez moment. Co ciekawe, biało-niebiescy za sprawą Grzegorza Goncerza ustawili spotkanie już w 25… sekundzie! 30-latek uderzył z linii pola karnego, bramkarz delikatnie „pomógł” i drużyna z Hetmańskiej błyskawicznie cieszyła się z prowadzenia. Jeszcze w pierwszej połowie podwyższył kolejny nowy nabytek – Błażej Cyfert – zdobywając jedną z łatwiejszych bramek w swojej przygodzie z piłką. I Goncerz, i Cyfert po przerwie wpisali się zresztą jeszcze raz do protokołu, podobnie jak wracający do składu po zawieszeniu za kartki Wojciech Reiman. – Cieszę się, że w końcu zagrałem. Wygraliśmy 5-0, ale wydaje mi się, że musimy głowy wsadzić do lodówki, bo są sytuacje, gdy popełniamy błędy – tłumaczył z rozwagą pomocnik Stali. Niezależnie od tego, tak okazałe zwycięstwo budzi respekt rywali, a i przy okazji buduje poczucie pewności samych rzeszowian. – Gramy bardzo ofensywnie i boczni czy środkowy obrońcy też są do tego zobligowani. Nie mają się tylko przyglądać, ale przy pełnej asekuracji ruszać do przodu. Radzyń nie poradził sobie z naszą wymiennością pozycji – zauważył trener Niedźwiedź, który w drugiej połowie desygnował na plac gry Dariusza Jareckiego. 38-latek miał więc w sobotę powody do podwójnej radości: wrócił na murawę po poważnej kontuzji, a dodatkowo świętował urodziny.

W najbliższej kolejce stalowcy podejmą u siebie Avię Świdnik, czyli jedyny zespół, który jesienią ich pokonał. Chyba nikomu nie trzeba więc tłumaczyć, jaka motywacja będzie przyświecała piłkarzom z Hetmańskiej.

tc

Leave a Reply

Your email address will not be published.