Proces nożownika recydywisty dobiega końca

Marek Ś. niebawem usłyszy wyrok. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. 51-letni Marek Ś. ma na sumieniu zabójstwo ciężarnej narzeczonej. W 2016 r. chciał zabić ponownie.

1 kwietnia w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie odbędzie się ostatnia z zaplanowanych rozpraw w trwającym niemal dwa lata procesie 51-letniego Marka Ś. z Brzezówki k. Hyżnego. Mężczyzna, który przed laty zabił nożem matkę swojego nienarodzonego dziecka, odpowiada w nim za usiłowanie zabójstwa kolejnej kobiety.

Proces Marka Ś. toczy się za zamkniętymi drzwiami. Oskarżony sam o to prosił sąd, tłumacząc, że w jego trakcie „będą poruszane różne intymne sprawy”. Niedoszła ofiara nie była bowiem przypadkowa. Marek Ś. i 31-latka znali się wcześniej, kobieta uważała jednak tę znajomość za zakończoną. 51-latek, nie mogąc pogodzić się z takim stanem rzeczy, zaczął nękać ją telefonami i SMS-ami. Dodatkowo śledził ją i dzięki temu ustalił, że w obawie przed nim przeprowadziła się do Rzeszowa na os. 1000-lecia. Kobieta nie przypuszczała jednak, że sprawy z Markiem Ś. przybiorą tak dramatyczny obrót. 29 września 2016 r. mężczyzna wypatrzył 31-latkę przy ul. Kochanowskiego, kilkadziesiąt metrów od kładki łączącej osiedle ze stacją kolejową, gdy wraz z koleżanką odprowadzała dzieci do szkoły. Podbiegł do niej i próbował wbić nóż w jej szyję. Na szczęście chybił i ostrze noża prześliznęło się po uchu kobiety. Dzięki pomocy przyjaciółki, 31-latce udało się uciec. Marek Ś. też rzucił się do ucieczki, pobiegł w kierunku parku przy ul. Rycerskiej. Został zatrzymany tego samego dnia, kiedy próbował wrócić po swój skuter zostawiony przy ul. Siemieńskiego.

Odsiaduje poprzedni wyrok w więzieniu

Mężczyzna trafił do aresztu tymczasowego, a później do więzienia, w którym przebywa do dzisiaj. Gdy usiłował zabić 31-latkę, od dwóch lat przebywał bowiem warunkowo na wolności. Wcześniej odsiedział 12 lat więzienia za zabójstwo swojej ciężarnej narzeczonej, do którego doszło w 2004 r. w pobliżu wejścia do szpitala przy ul. Szopena w Rzeszowie. Nie odbył całej zasądzonej mu wówczas kary więzienia, bo wyszedł za dobre sprawowanie. Po ataku w 2016 r. wrócił do więzienia odsiadywać pozostałą część wymierzonej mu wówczas kary. Do sądu przyjeżdża skuty w kajdanki, w obstawie policjantów.

– Proces Marka Ś. dobiega już końca – potwierdza sędzia Tomasz Mucha, rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie. – Na najbliższej rozprawie może zostać już zamknięty przewód sądowy – dodaje.

Wtedy pozostanie już tylko czekać na wyrok. Ten z pewnością będzie surowy, bo Marek Ś. odpowiada w procesie w warunkach recydywy. Uprzednia karalność za zabójstwo jest powodem, dla którego dolna granica grożącej Markowi Ś. kary pozbawienia wolności wynosi 12 lat. Najwyższa to dożywocie.

Katarzyna Szczyrek

Leave a Reply

Your email address will not be published.