Pogoniona Resovia

Fot. Wit Hadło

APKLAN RESOVIA – POGOŃ SIEDLCE. 4. w ostatnich trzech meczach rzut karny dał „pasiakom” tylko honorową bramkę.

W rozegranym awansem meczu 26. kolejki Apklan Resovia dość nieoczekiwanie musiała uznać wyższość Pogoni Siedlce. To pierwsza ligowa porażka rzeszowskich piłkarzy przed własną publicznością od 21 lipca ubiegłego roku czyli inauguracyjnego pojedynku ze Zniczem Pruszków.

APKLAN RESOVIA 1
POGOŃ 3
(1-2)
0-1 Marciniec (1.), 1-1 Mikulec (22. – karny), 1-2 Paluchowski (34.), 1-3 Górka (77. – samobójcza)
APKLAN RESOVIA:
Daniel – Geniec, Górka, Zalepa, Mikulec, Antonik, Kaliniec (63. Świechowski), Frankiewicz, Pyrdek (46. Ogrodnik), Kwiek (46. Adamski), Hass (81. Twardowski)
POGOŃ:
Smołuch – Pazio, Wichtowski, Mesjasz, Olszewski, Bochnak (73. Szymankiewicz), Wiktoruk (87. Łydkowski), Mosiejko, Marciniec (62. Rybski), Mójta (75. Brągiel), Paluchowski.
Sędziował
Jacek Lis (Katowice). Żółte kartki: Pyrdek, Kwiek, Górka, Mikulec – Mosiejko, Olszewski. Widzów 715.

– Gdyby to zależało tylko od nas, pewnie zagralibyśmy dopiero w niedzielę. Chcieliśmy się zachować fair-play w stosunku do wcześniejszych ustaleń. Partnerstwem i rzetelnością wykazała się jednak tylko nasza strona. Jeśli chodzi o współdzielenie tego obiektu z – można powiedzieć – gospodarzami, to gdybym wiedział, że oni podchodzą inaczej do tego, co było zakładane przed sezonem, to my byśmy w środę nie zagrali i mielibyśmy więcej czasu na regenerację po ciężkim meczu i podróży ze Stargardu. Co do samego meczu, co zaczęliśmy go w najgorszy z możliwych sposobów. Udało nam się dogonić wynik, ale potem straciliśmy nieodpowiedzialną bramkę ze stałego fragmentu. Trzecia bramka zabiła ten mecz. Jeśli Arek Górka tym trafieniem się podłamie i ja to będę widział, to będzie to jego ostatni mecz w Resovii. Po meczu z Pogonią mogę też powiedzieć, że zaczyna się dla nas ciężka droga o utrzymanie się w II lidze – przyznał wczoraj Szymon Grabowski, opiekun „pasiaków”. Jeszcze nie wszyscy ich kibice zdążyli zająć wczoraj swoje miejsca, gdy tymczasem goście już mogli cieszyć się z objęcia prowadzenia. Była 40. sekunda meczu, gdy po dośrodkowaniu Mateusza Bochnaka, najwięcej zimnej krwi w polu karnym rywala zachował… urodzony w Rzeszowie Piotr Marciniec, który głową wpakował piłkę do siatki. Gospodarze potrzebowali kilku minut, by otrząsnąć się z inauguracyjnej wpadki, ale później zabrali się solidnie do odrabiania strat. Szczęście nie pierwszy raz w ostatnich meczach uśmiechnęło się do nich w 21. min, kiedy to we własnym polu karnym ręką zagrał Adam Mesjasz i sędzia bez wahania wskazał na „wapno” (to już 4. rzut karny dla Resovii w trzech ostatnich meczach – przyp. red.). Pewnym egzekutorem „jedenastki”, podobnie jak to miało miejsce w poprzednim meczu w Stargardzie był Rafał Mikulec. Po wyrównaniu, na boisku trwała wzajemna wymiana ciosów, zakończona przed przerwą jeszcze jednym trafieniem dla gości, autorstwa wicelidera klasyfikacji strzelców II ligi (13 goli), Adriana Paluchowskiego. Po zmianie stron przyjezdni, których trenerem jest Marcin Prasoł  (za czasów kadry Adama Nawałka specjalista od rozpracowywania rywali) mądrze się bronili, a gospodarzom na nierównej o grząskiej murawie brakowało argumentów i skuteczności, by doprowadzić do remisu. Co więcej, zamiast tego, na niespełna kwadrans przed końcowym gwizdkiem piłka po strzale Adama Pazio niefortunnie odbiła się od Arkadiusza Górki i wpadła do bramki Resovii. – Dla nas to niesamowicie ważne zwycięstwo, zwłaszcza że wywalczone na ciężkim terenie. W jego odniesieniu pomogła nam z pewnością szybko zdobyta bramka – cieszył się szkoleniowiec gości.

[ngg src=”galleries” ids=”756″ display=”basic_thumbnail”]

One Response to "Pogoniona Resovia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.