
TARNOBRZEG. Absurdalna sytuacja na procesie oskarżonego o zabójstwo żony Pawła M.
Oskarżony o zabójstwo 35-letniej żony Agaty 41-letni Paweł M. twierdzi, że toczący się w jego sprawie przed Sądem Okręgowym proces jest ustawiony. Panią prokurator, która postawiła mu zarzuty oskarżył o popełnienie przestępstwa, a tarnobrzeskiemu sądowi zarzucił stronniczość. Tuż przed ogłoszeniem wyroku zażądał przeniesienia procesu do Krakowa.
Przypomnijmy, do zbrodni doszło 11 sierpnia 2017 r. w Mielcu. 35-letnia Agata M. zginęła od kilku ciosów nożem. Paweł M. zbiegł z miejsca tragedii, a kilka godzin później zgłosił na policję w Stalowej Woli pytając, czy coś się stało z jego żoną, bo on ją chyba zabił, ale nic nie pamięta.
W środę w sali sądowej absurdem i hańbą nazwał oskarżony w jednym z pism skierowanych do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu to, co dzieje się w jego procesie. Stwierdził, że nie może liczyć na sprawiedliwy wyrok, gdyż prokurator od początku trwania procesu mataczy, kłamie i zataja dowody. Skład sędziowski nie dopuszcza go do głosu, ignoruje jego wnioski dowodowe i zasadniczo jest „ułożony” z prokuraturą. O swoich podejrzeniach oskarżony nie tylko zresztą powiedział, ale sformułował je na piśmie i powiadomił o nich Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie i SO w Tarnobrzegu. Dodatkowo, zażądał przeniesienia procesu do Sądu Okręgowego w Krakowie, gdzie jego zdaniem byłaby szansa na uczciwy proces.
Emocjonalne wystąpienie biegłego
W środę przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu mógł zakończyć się przewód sądowy w sprawie o zabójstwo i znęcanie się nad rodziną przez 41-letniego Pawła M. Sąd miał bowiem do wysłuchania tylko ustną opinię uzupełniającą biegłego stomatologa, który miał się odnieść do dokumentacji ortodontycznej syna zamordowanej żony oskarżonego. Prokurator zarzuca Pawłowi M. wybicie chłopcu trzech zębów. Oskarżony natomiast nie przyznaje się do tego czynu i twierdzi, że dziecko straciło zęby w wyniku wypadku w szkole. Biegły na podstawie leczenia stomatologicznego dziecka stwierdził, że w okresie, gdy chłopiec rozpoczął leczenie w jednym z mieleckich gabinetów ortodontycznych miał pełne uzębienie. W dokumentacji lekarskiej nie ma żadnej wzmianki o utracie zębów. Zdaniem biegłego z całego materiału dowodowego, głównie zeznań chłopca, jego ciotki i babci wynika, że chłopiec był bity przez oskarżonego i wybicie trzech zębów podczas znęcania się nad dzieckiem było możliwe. Biegły stwierdził wręcz definitywnie, że Paweł M. wybił chłopcu trzy zęby. Obrońca Pawła M. przytoczył natomiast sądowi wypowiedzi biegłego z korytarza, który miał negatywnie wypowiadać się o jego kliencie i mówić, że zasłużył na wysoką karę.
Emocjonalne wypowiedzi biegłego obrońca oskarżonego uznał za stronnicze. A ze względu na to, że on sam nie zdążył się zapoznać z dokumentacją ortodontyczną nadesłaną do sądu 21 marca br. wystąpił o udostępnię mu tego dowodu i wyznaczenie kolejnego terminu rozprawy. Sąd zdecydował o powołaniu nowego biegłego stomatologa, który wyda opinię na temat stanu uzębienia chłopca do 30 kwietnia br.
Grad pomysłów na nowe dowody
Najwięcej czasu, na środowej rozprawie poświęcono jednak odczytywaniu oświadczeń i wniosków, którymi oskarżony już po raz drugi zarzucił tarnobrzeski sąd.
Paweł M. twierdzi, że oskarżająca go prokurator Barbara Bandyga z PO w Tarnobrzegu kłamie, mataczy i zataja ważne dla niego dowody. Jako przykład podawał sprawę telefonu komórkowego żony, z którego nie odzyskano jak twierdzi wszystkich wiadomości SMS i MMS, a które mogłyby przemawiać na jego korzyść. Oskarżony wnioskował o wysłanie telefonu do badania do Izraela. W sumie, do środy do SO w Tarnobrzegu wysłał 14 wniosków. Dotyczyły one m.in. tego, by wystąpić o zapisy monitoringu z kilku mieleckich ulic, aby sprawdzić kto odjechał granatowym samochodem spod Tesco w dniu zabójstwa. Jeden ze świadków stwierdził, że widział tego dnia biegnącego mężczyznę w tym rejonie i który to wsiadł tam do granatowego samochodu. Oskarżony takiego auta nie miał i jeździł jasnym samochodem. Będący natomiast dowodem w sprawie zapis monitoringu ze sklepu Tęcza w Mielcu, na którym widać oskarżonego i pokrzywdzoną, Paweł M. uważa za zmontowany i zmanipulowany, gdyż został on pokazany osobie trzeciej zanim trafił do akt sprawy.
Oskarżony w pismach, które wysłał w marcu do sądu wielokrotnie podważa kompetencje prokuratora i sądu, zarzuca im stronniczość, układy, pisze o hańbie i absurdach, kłamstwach i karygodnym prowadzeniu procesu. Twierdzi, że dowody są zatajane, oskarżyciel publiczny mataczy, a sąd nie dopuszcza go do głosu i nie może liczyć w Tarnobrzegu na sprawiedliwy wyrok.
Wszyscy winni tylko nie on
Zawiadomienia, które dotyczyły pani prokurator Barbary Bandygi zostały rozpatrzone jeszcze przed środowym terminem rozprawy przez Prokuraturę Okręgową w Tarnobrzegu i nie znaleziono podstaw do tego, by odsunąć ją od sprawy Pawła M. W kwestii przeniesienia sprawy do krakowskiego sądu, przepisy mówią, że byłoby to możliwe tylko wtedy, gdyby brakowało w SO w Tarnobrzegu orzeczników, którzy mieliby ją rozpatrzeć, a taka sytuacja nie występuje.
Najbliżsi zamordowanej z niedowierzaniem i łzami w oczach patrzyli na to, co działo się w środę w tarnobrzeskim sądzie.
– Wszyscy winni tylko nie on – mówiła na korytarzu matka zamordowanej. – Ile się jeszcze będzie trwał ten proces? Rok, dwa, trzy? Zabrał matkę dzieciom! Dzieci tak za matką płaczą! Zabójca! Bandyta! Wszystkich wokół oskarża, tylko swojej winy nie widzi. Tylko dożywocie dla takiego, tylko dożywocie!
Kolejny termin rozprawy najprawdopodobniej odbędzie się 30 kwietnia br.
Małgorzata Rokoszewska



One Response to "Zabrał matkę dzieciom, ale nie czuje się winny"