
WIGRY SUWAŁKI – PGE STAL MIELEC. Podkarpacka drużyna pierwszy raz w historii wygrała w Suwałkach.
Fantastyczny gol Bartosza Nowaka przesądził o zwycięstwie PGE Stali, której w Suwałkach zawsze szło jak po grudzie. Teraz przed mieleckim zespołem poważniejsze sprawdziany: mecze u siebie z Sandecją i Rakowem.
WIGRY Suwałki 0
PGE STAL Mielec 1
0-1 Nowak (23.)
WIGRY: Węglarz – Karankiewicz, Najemski, Sosnowski, Straus, Bartczak, Biedrzycki (46. Karbowy), Huertas, Kwaśniewski, Polkowski (78 Bergier), Smuga (46. Sabiłło)
PGE STAL: Kiełpin – Spychała, Perez (58. Grodzicki), Dobrotka, Leandro, Janoszka, Soljić, Wroński (64. Urbańczyk), Nowak, Tomasiewicz, Prokić (85. Dungel)
Sędziował Wojciech Krztoń (Olsztyn). Żółte kartki: Biedrzycki, Karbowy – Perez, Janoszka, Tomasiewicz. Widzów 775.
Jak przystało na świetnie wyszkolonego technicznie zawodnika, Nowak słynie ze zdobywania goli rzadkiej urody. Ale bramkę wbitą Wigrom można oglądać w nieskończoność. Uderzona z 25 metrów piłka poszybowała idealnie w „okienko”. – Leciała z wiatrem, nie było co zbierać – nie dowierzał Damian Węglarz, kapitan i bramkarz suwalskiej drużyny. – Los nas nie oszczędza. Zagraliśmy dobre spotkanie, ale facetowi wyszedł strzał życia i zostajemy bez punktów.
Skowronek kibicuje Wigrom
Gospodarze byli rozczarowani wynikiem. Trener Ariel Jakubowski powiedział nawet, że ciężko było rozpoznać, który zespół walczy o awans, a który o utrzymanie. – Różnica polegała na tym, że oddawaliśmy za mało strzałów. A wiadomo, kto strzela, ten zdobywa gole i wygrywa mecze – zdiagnozował problem.
Wigry znajdują się na miejscu spadkowym, ale Damian Węglarz prosił, by ich nie przekreślać. – Mamy potencjał i dźwigniemy się! – zapowiedział – Przed nami osiem meczów, a każdy z nich musimy traktować jak finał.
Związany emocjonalnie z Wigrami Artur Skowronek też dodawał gospodarzom otuchy. – Będzie dobrze, wkrótce zaczniecie punktować. Strasznie mocno wam kibicuje – wyznał trener PGE Stali na konferencji prasowej.
Leandro na klęczkach
Wigry faktycznie stawiły twardy opór i zwłaszcza w II połowie kilkukrotnie zatrudniły Seweryna Kiełpina. Lecz Stal też miała okazje, by „zamknąć” mecz. Dwukrotnie bliski szczęścia był Łukasz Janoszka, a po rzucie wolnym wykonywanym przez Nowaka, miejscowych uratował słupek. – Kluczowe okazało się podejście moich piłkarzy do spotkania. Byli skupieni na swoich zadaniach, odpowiedzialni. Przygotowali się na twardy bój, na boisku zostawili serce. Gratuluję im, ale teraz Suwałki zostawiamy za sobą i całą energię kierujemy w stronę najbliższego pojedynku z Sandecją – spuentował szkoleniowiec Stali.
Mobilizację jego drużyny najlepiej ilustruje zdjęcie z szatni, jakie klub opublikował w mediach społecznościowych: tuż przed wyjściem na boisko Brazylijczyk Leandro klęczy i żarliwie się modli. „Obrazek, który mówi więcej, niż tysiąc słów” – zatytułowało go biuro prasowe Stali.
Mają nowego napastnika
Dwa dni przed meczem Stal pozyskała Adriana Paluchowskiego, doświadczonego napastnika (kiedyś Legia, Piast, Termalica), który rozwiązał swój kontrakt z mającą problemy finansowe Pogonią Siedlce. Paluchowski wystąpiłby zapewne przeciwko Wigrom, gdyby nie „blokada” ze strony PZPN. Zaalarmowana przez Pogoń Komisja ds. Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego PZPN, dopiero po weryfikacji dokumentów zatwierdzi zawodnika do rozgrywek, choć 29 marca Paluchowski został… zarejestrowany przez związek jako zawodnik Stali. Mieleccy działacze podkreślają, że napastnik rozwiązał swoją umowę z Pogonią z winy klubu, a do Stali przeszedł jako wolny gracz. Odrzucił zresztą intratniejszą propozycję Widzewa Łódź, bo chciał powalczyć nie o I ligę, lecz o ekstraklasę. – Liczymy na szybkie wyjaśnienie sprawy. Chcemy mieć Adriana już na środowy mecz z Sandecją – mówią szefowie Stali.
tsz


