Hołownia: – Kościół wszedł właśnie w najgłębszy kryzys, jaki widziałem

Znany dziennikarz po akcji palenia książek: – Mam do czcigodnej fundacji i do ks. Rafała osobiście jeden apel: przestańcie nas kompromitować.

„Ludzie, co Wam odbiło? Naprawdę będziecie teraz robić tu hokus pokus z paleniem czarowników, by pokazać im, że mamy lepsze czary?” – pyta na swoim profilu społecznościowym Szymon Hołownia. Publicysta i dziennikarz w mocnych słowach skomentował palenie m.in. książek, figurek, czy parasolki z Hello Kitty w kościele NMP Matki Kościoła w Gdańsku, zorganizowane przez Fundację SMS Z NIEBA.

– Bezdenna głupota – tak Zbigniew Nosowski (red. publicysta, działacz katolicki, redaktor naczelny „Więzi”)skwitował na swoim profilu palenie książek „okultystycznych” (a także dziecięcej parasolki Hello Kitty) podczas (albo po) Eucharystii. Jest to komentarz trafny i w zasadzie wyczerpujący – ocenia Szymon Hołownia. Jak wyznaje, dowiedział się o wszystkim wracając z rekolekcji. – Poczułem się jakbym wyszedł z domu i został spoliczkowany. Nie mam już żadnych wątpliwości, że nasz Kościół wszedł właśnie w najgłębszy kryzys, jaki ja za swojego życia widziałem. Liczni biskupi, na własną prośbę, co najdotkliwiej widać przy kwestii rozliczenia przypadków pedofilii – utracili autorytet i kompetencje przywódcze, abdykowali z nich, wymieniając je na partyjne, ideologiczne czy koroporacyjne interesy. A gdy oni śpią albo udają, że nie widzą, Ewangelię szarpią na wszystkie strony ideolo – sekty: a to miłośników jakichś chrześcijańskich zabobonów, a to robienia z niego czystych narodowo, rasowo i wyznaniowo gett ksenofobicznej pychy – pisze w mocnych słowach publicysta.

Jaka zdaniem Szymona Hołowni jest najlepsza reakcja na podobne działania? – (…) dla mnie jest wezwanie nie tylko do tego, by piętnować zło, jakie teraz wyłazi u nas z każdej strony, ale wspierać też praktycznie dobro. Jeśli chcesz poprzestać na stwierdzaniu zła – idź robić do policji, załóż agencję prasową. Jeśli chcesz, żeby dobro ze złem wygrało – nie możesz poprzestać na diagnozie, musisz wspierać zdrowie. Czas wzmożonej ekspozycji tych idiotyzmów: nacjonalizmów, partykularyzmów, korpotchórzostwa, nie jest dla mnie czasem na uciekanie z Kościoła, a przeciwnie – na wsparcie w nim jeszcze mocniej tego, co zdrowe: mądrych grup, super księży, parafii w których jest życie i wspólnota, dobrych wydawnictw, dobrych mediów.

– Jeśli oceniam – to tylko po to, by wiedzieć, gdzie samemu iść, a gdzie nie iść. Dla mnie ta śmierć polskiego Kościoła, którą właśnie na żywo zacząłem oglądać, jest jednocześnie początkiem opowieści o jego – naprawdę w to wierzę – nowym, bardziej ewangelicznym odrodzeniu. Właśnie dlatego moje miejsce jest dziś przy moich braciach, a nie na odpływającej od naszego nabierającego wody statku szalupie – wyznaje dziennikarz.

Palenie książek w gdańskim kościele nazywa wprost pogaństwem. – Walka z magią, którą oglądamy na tych zdjęciach to magia, tyle że a rebours. Ktoś – jak rozumiem – trzymał jakieś przedmioty w przekonaniu, że one zostały w magiczny sposób poświęcone jakimś bożkom, więc teraz my je spalimy, żeby ten wgrany do nich magiczny faktor wyparował (jak powszechnie wiadomo – złe moce giną w mniej więcej 200. stopniach, zabija je też czosnek, może być w aerozolu, i osikowe kołki, ale poświęcone).

– Po pierwsze – nie ma żadnych bożków. Albo się wierzy w Jedynego Boga Jahwe, a całą resztę tzw. „bożków” uznaje za to, czym są – a więc po prostu kawałki drewna, metalu, papieru, albo się jest politeistą, a więc heretykiem. Kropka. Po drugie – w Ewangelii stoi jak wół, że nic, co wchodzi w człowieka nie czyni go nieczystym, a to co z niego wychodzi. Książka, kawałek drewna, plastiku nie może być zła czy zły. Złe mogą być decyzje człowieka, przedmiot nie. Jeśli człowiek chce spalić swoje decyzje – niech je pali (wewnętrznym ogniem). Jeśli chce palić artefakty – uprawia zabobon (nawet w imię Ewangelii, w imię Ewangelii robiono i gorsze rzeczy niestety), i tyle – wyjaśnia Hołownia.

Powrót do gnostyckich herezji

– Od jakiegoś czasu rozwija się u nas w Kościele coś, co w istocie jest powrotem do gnostyckich herezji, zaprawionych obrazkami z gier komputerowych i nordyckich mitologii: oto na świecie walczą dwie siły, Dobry Bóg walczy ze złym bogiem. Ten zły porywa temu Dobremu ludzi, „obsikuje” przedmioty, zastawia niewidzialne pułapki, w które wpada każdy, kto wejdzie do chińskiej restauracji albo dotknie czwartego tomu „Harry’ego Pottera” – twierdzi Hołownia. Wierzący są zaś czymś w skrzyżowaniu „Ghost Busters” z komandosami Pana Boga. – Mamy tropić tych skurczysynów, detonować ich miny, egzorcyzmować „demony wegetarianizmu” kiełbasą swojską – pisze z rozgoryczeniem.

Publicysta przypomina, że ks. prof. Grzegorz Strzelczyk od lat pisze o tym obłędzie i zbiera krytykę od „miłośników kato-magii, ilustrowanych magazynów dla miłośników tropienia szatana etc”. – Dla nich znany o. Gabriel Amorth jest źródłem teologicznym ważniejszym niż Jezus Chrystus. Skutek tego skrzywienia – w mojej ocenie – jest szatański. Dokładnie tak: poświęcanie szatanowi czasu zabiera go Bogu. Robi z Boga niepełnosprawnego, patologicznego Ojca, który nie jest Zwycięzcą, który szatana de facto nie kontroluje, który nie jest w stanie z palcem w uchu „ogarnąć” wszystkiego, jeśli mu zaufam. To chrześcijaństwo, które budzi lęk – bo przecież wszędzie mogą czaić się „zakażone” książki, meble, sprzęty, a nie daje nadziei. Chrześcijaństwo nie jest mówieniem światu, że jest szatan, a że istnieje, żyje Chrystus. Oczywiście, że są potrzebni egzorcyści, oczywiście że jeśli ktoś zdecyduje, że pakuje się w szambo, trzeba go przed tym przestrzec, albo pomóc, gdy prosi. Ale to są osobiste dramaty, delikatne sprawy, a nie materiał na tak żałosne happeningi – nie ma wątpliwości.

Jak podkreśla Szymon Hołownia, skojarzenia z paleniem książek w naszej kulturze są oczywiste. – Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, by doprowadzić do tego, by Jezus Chrystus dzięki takiemu matołectwu swoich sług stawiany był na zdjęciach obok Hitlera, Stalina i innych totalitarnych zbrodniarzy, którzy takie auto da fe praktykowali? – pyta.

„To nie żadna ewangelizacja, a cyrk”

Dziennikarz w ostrych słowach odnosi się również to tłumaczeń duchownych. – Przestańcie, błagam, zasłaniać się hasłami „Jesteśmy posłuszni Słowu”. Tacy jesteście posłuszni? A oczy już sobie wyłupiliście, skoro zdarzyło Wam się nimi (a na pewno się zdarzyło) grzeszyć? A nakaz zakopywania odchodów łopatką (Pwt 23,14) już spełniony? A kamienowanko dziewcząt współżyjących przed ślubem (ta sama księga, rozdział 22) kiedy i w jakiej parafii po Mszy się w ramach „nowej ewangelizacji” odbędzie? Nie róbcie z Jezusa scenarzysty Waszych eventów, bo jedynym jego Eventem jest Pascha – od umycia uczniom nóg i paschalnej kolacji przez śmierć za nich i zmartwychwstanie. Wszystko, co w Kościele nie zawiera się w tym, nie ma w tym korzenia i do tego nie prowadzi, to nie żadna ewangelizacja, a cyrk.

Nie bez oceny pozostawia słowa księdza odpowiedzialnego za kontrowersyjną akcję. – Ks. Rafał Jarosiewicz broni się teraz w najgłupszy możliwy sposób, pisząc: „a gdybyście tak przeciwko aborcji protestowali jak przeciwko paleniu książek”. Wszystko się tym argumentem ogarnia: „Protestujecie przeciwko dręczeniu zwierząt? A aborcja?!”, „Zarzucacie, że księża skrzywdzili dzieci? A aborcja?!” Cóż, gdyby ks. Rafał wykazał w tę niedzielę troskę o owe ginące podczas aborcji dzieci, protestując konstruktywnie – przez wsparcie podejmujących taką decyzję kobiet, choćby po to by nie czuły się bez wyjścia (a co wybiorą – to inna rzecz) – należałoby tylko temu przyklasnąć. Ale on ma czas na palenie bajek o „Harrym Potterze”, z których pewnie wiele radości  miałyby dzieciaki w jakiejś wiejskiej bibliotece.

– Mam więc do czcigodnej fundacji i do ks. Rafała osobiście jeden apel: przestańcie nas kompromitować. Pokażcie, że bycie „solą świata” nie polega na tym, by walić nią ludziom w oczy, sypać w rany, kazać jeść na surowo na kilogramy, ale pokazać im, że ich życie może mieć smak – apeluje. – Ludzie, co Wam odbiło? Naprawdę będziecie teraz robić tu hokus pokus z paleniem czarowników, by pokazać im, że mamy lepsze czary? Czym wy się wtedy różnicie od tego znienawidzonego przez Was Harry’ego Pottera? Co wy, na wszystkie świętości, robicie?!

wk

9 Responses to "Hołownia: – Kościół wszedł właśnie w najgłębszy kryzys, jaki widziałem"

Leave a Reply

Your email address will not be published.