
ŚLĄSK, PODKARPACIE. Poparzony 5 lat temu „kretem” chłopiec z będzie mógł normalnie jeść i oddychać. Sprawą żyje cała Polska.
Pierwszym na świecie pacjentem, któremu lekarze z Gliwic przeprowadzili rozległą transplantację narządów szyi i głowy z jednoczesnym przeszczepieniem zmodyfikowanego szpiku od zmarłego dawcy (żeby nie musiał przyjmować leków immunosupresyjnych przez całe życie), był sześcioletni Tymek. – Sytuacja była beznadziejna, żaden ośrodek, ani w Stanach Zjednoczonych ani na Bliskim Wschodzie nie podjął się operacji. Dopiero prof. Maciejewski dał nam nadzieję na to, że Tymuś będzie normalnie jadł, pił i mówił. Dzięki Niemu patrzymy w przyszłość jeszcze z ostrożnym, ale optymizmem – mówi Robert Kasprzyk z Dębicy, ojciec chłopca.
– Ten zabieg to ewenement na skalę światową – podkreśla z dumą prof. Krzysztof Składowski, dyrektor gliwickiego oddziału Centrum Onkologii. – Nikomu do tej pory nie udało się przeprowadzić jednoczasowego przeszczepienia narządów i tkanek oraz szpiku.
Szczęśliwe zakończenie… po 5 latach
Pięć lat temu, 6-letni dziś chłopiec, połknął granulat ługu sodowego, tzw. kreta. W następstwie tego nieszczęśliwego wypadku doszło u niego do martwicy nasady języka, krtani, gardła, tchawicy i przełyku aż do poziomu żołądka. Przez dłuższy czas był utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. Do czasu zabiegu żywiony było wyłącznie dojelitowo, a oddychał przez rurkę tracheostomijną. Do tej pory też nie nauczył się mówić. Marzymy z żoną by usłyszeć „mamo”, „tato” – mówi Robert Kasprzyk. I dodaje, że tego co jego rodzina przeżyła przez te 5 lat nie da się opowiedzieć… – Dramat zaczął się w momencie, kiedy nasza starsza córeczka zapytała czy Tymek może brać do buzi te granulki…, gdy zobaczyliśmy, że ma już czarne wargi…, że z buzi leci mu piana z krwią, która potrafiła przeżreć parkiet… A potem szpital w Dębicy, szpital w Rzeszowie, gdzie zrobiono mu tracheotomię, bo się dusił, przelot do szpitala w Prokocimiu… Jego walka o życie… Śpiączka… A potem 5 lat próśb o pomoc…, ciągłe zachłystowe zapalenia płuc, których leczenie jest bardzo trudne i zawsze może skończyć się śmiercią…, bezsilności…
Ten zabieg to prawdziwy przełom w medycynie
Dwa lata temu Rober Kasprzyk spotkał się z profesorem Adamem Maciejewskim. Zostawił u niego całą dokumentację medyczną Tymka. I udało się. Dziewięć miesięcy temu wykonano u chłopca pierwszą operację. Pobrano z jego jelita grubego fragment, z którego odtworzono przełyk. A 21 marca br. gliwiccy lekarze w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu dokonali rozległej transplantacji narządów szyi u Tymka. – Pobraliśmy od dawcy nasadę języka, krtań, część szyjną przełyku, tchawicę, kość gnykową, mięśnie krótkie szyi oraz wszystkie cztery nerwy, które unerwiają czuciowo i ruchowo krtań. Wymagało to wykonania zespoleń naczyniowych o średnicy 1 milimetra – mówi prof. Adam Maciejewski.

Po 15-godzinnej operacji nastąpiło jeszcze pobranie szpiku z kości biodrowej zmarłego dawcy, który po modyfikacji (wyizolowaniu tylko komórek macierzystych) przeszczepiono Tymkowi. Zrobiono tak, aby w przyszłości chłopczyk nie musiał zażywać leków zapobiegających odrzutowi przeszczepu. Czy to zadziała? Okaże się za rok.
Anna Moraniec


