
FORTUNA I LIGA. PGE Stal Mielec musi w sobotę pokonać pierwszy raz w historii Chojniczankę.
Walcząca o ekstraklasę PGE Stal nie ma prawa się potknąć, choć najbliższa przeszkoda należy do tych z gatunku przeklętych. Mielczanie nie wygrali żadnego z pięciu ligowych spotkań z Chojniczanką.
„Uwolnij w sobie siłę tura!” – takim sloganem reklamuje się producent energetyku będącego oficjalnym napojem Chojniczanki. W herbie pomorskiego miasta widnieje bowiem głowa potężnego zwierzęcia, które wyginęło setki lat temu. Po napój dający witalność i moc powinni sięgnąć zwłaszcza piłkarze gospodarzy. Jeśli nie złapią tura za rogi i nie oskalpują go z punktów, drzwi z napisem „ekstraklasa” mogą zatrzasnąć się przed nimi na dobre.
Wraca przywódca, wypada motor napędowy
Remis i cztery porażki – niewiele jest drużyn, z którymi stalowcy posiadają tak niekorzystny bilans. Wydawało się, że złą kartę uda się odwrócić w I rundzie w Chojnicach, lecz w 86 minucie Josip Soljic zaliczył samobója i skończyło się wynikiem 2-2. Inna sprawa, że Stal przez całą drugą połowę grała w dziewiątkę! Trzeba wierzyć, że w Wielką Sobotę Chorwat dokona aktu zemsty i poprowadzi swój zespół do historycznego zwycięstwa. Pomocnika bardzo brakowało w ostatnim meczu w Jastrzębiu. Stal po kiepskiej grze przegrała 0-1 i znów musi odrabiać 7 punktów do wicelidera z Łodzi. – Mamy dużo jakości, do zdobycia jest 18 punktów i wszystko jest możliwe. Zobaczycie, że z Chojniczanką wygramy! – deklaruje odważnie Soljić.
Na Śląsku trener Artur Skowronek zaryzykował, wpuszczając na środek obrony nieobecnego od dawna Krzysztofa Kiercza. W sobotę wróci do ustawienia z Jonatanem de Amo Perezem – Hiszpan, podobnie jak Soljić, odcierpiał już bowiem za nadmiar kartek. Jedynym, za to poważnym osłabieniem, będzie brak napędzającego akcje gospodarzy Grzegorza Tomasiewicza (kartki).
Będzie więcej ognia
Jeśli mielczanie mają się raz jeszcze puścić w pogoń za ŁKS-em, muszą pokazać swoje najlepsze oblicze. Innymi słowy: sposób na Chojniczankę znajdzie Stal, która odesłała z kwitkiem Raków, a nie Stal nieporadna i zagubiona jaką obserwowaliśmy przed tygodniem. – Tamten mecz wyrzuciliśmy z pamięci. Wiemy, co zrobiliśmy źle i zdajemy sobie sprawę, że stać nas na znacznie lepszą grę. W sobotę będzie po naszej stronie więcej ognia – obiecuje Artur Skowronek.
Chojniczanka przyjedzie na Podkarpacie opromieniona efektownym 5-1 nad Garbarnią; zespół z Pomorza od czterech kolejek pozostaje niepokonany. Krzysztof Danielewicz ustrzelił hattrick i znalazł się w „11” kolejki, ale warto pamiętać, że w Chojniczance aż roi się od innych zawodników z ekstraklasową przeszłością. W bramce Radosław Janukiewicz (Pogoń), w obronie Kamil Sylwestrzak (Korona), w pomocy Miłosz Przybecki (Ruch) i Piotr Grzelczak (Lechia), w ataku Tomasz Mikołajczak (Lech) – długo by wymieniać. Jest w końcu i Maciej Bartoszek, dwa lata temu najlepszy trener ekstraklasy (pracował wtedy w Kielcach), a dyrektor sportowy Rafał Żurowski w przeszłości jako skaut rekomendował Legii sprowadzenie… Mohameda Salaha. – Chojniczanka to niewdzięczny przeciwnik. Ale jesienią potrafiliśmy narzucić im swój styl, choć graliśmy w osłabieniu. Jeśli kibice będą z nami, damy radę – zaapelował o wsparcie z trybun trener Stali.
PGE STAL – CHOJNICZANKA
sobota, godz. 17.30 (transmisja Polsat Sport)
Tomasz Szeliga


