
KRAJ. MON zdecydował się jednak na maszyny AW101 Merlin ze Świdnika.
Nie do Polskich Zakładów Lotniczych w Mielcu, a do WSK PZL-Świdnik trafi rządowy kontrakt dotyczący czterech śmigłowców dla marynarki wojennej. Zatem nie Black Hawk-i, tylko AW101 Merlin wzmocnią siły morskie. Niewykluczone jednak, że „Czarne Jastrzębie” kupi jeszcze polska armia. Mówi się o maszynach bojowych.
Jak zapowiedział Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej, umowa na zakup śmigłowców ze Świdnika dla polskich sił morskich zostanie podpisana jeszcze w tym miesiącu. Szef MON przypomniał, że blisko trzy miesiące temu (25.01) podpisał kontrakt z PZL Mielec na dostawę czterech śmigłowców S-70i Black Hawk dla wojsk specjalnych.
Będą kolejne przetargi?
Maszyny z Mielca mają zostać dostarczone do grudnia b.r. Koszt jednego śmigłowca wraz z wyposażeniem wynosi ok. 75 mln zł. Cała wartość umowy wynosi 683,4 mln zł brutto.
– Cieszę się, że po umowie podpisanej w Mielcu w sprawie śmigłowców dla Wojsk Specjalnych, mamy wynegocjowaną kolejną umowę – zaznaczył minister Błaszczak. – Postępujemy w ten sposób, aby kontrakty na sprzęt były zawierane z firmami, które produkują w Polsce, tak było w przypadku Mielca, tak jest w przypadku Świdnika – dodał.
Tymczasem pojawiają się sygnały, że mieleckie zakłady mają szanse na kolejne rządowe zamówienia: – Lada dzień mają ruszyć przetargi na samoloty bojowe dla polskiej armii, również na śmigłowce szturmowe. I tutaj, jak sądzę, będziemy jednymi z aktywnych graczy – mówi nam Marian Kokoszka, przewodniczący NSZZ Solidarność w PZL Mielec.
***
WSK PZL Świdnik i PZL Mielec, choć położone na terenie Polski, są własnością zagranicznych koncernów. Pierwsza należy włosko-brytyjskiego koncernu Leonardo, druga zaś do korporacji Sikorskim należącej z kolei do amerykańskiego giganta Lockheed Martin.
Paweł Galek


