Inaczej być nie mogło (ZDJĘCIA)

Dzięki ostatnim trafieniom, Kamil Radulj (nz. z lewej) wyrósł na najskuteczniejszego strzelca (10 goli) Siarki. Tym razem jego trafienie dało tarnobrzeżanom remis w pojedynku z Widzewem. Fot. Bogdan Myśliwiec

SIARKA TARNOBRZEG – WIDZEW ŁÓDŹ. Tarnobrzeżanie mają już 3 punkty przewagi nad strefą spadkową.

Sobotni mecz w Tarnobrzegu ze specjalistą od remisów, jakim jest w ostatnim czasie Widzew Łódź zakończył się podziałem punktów. Oczko zdobyte w tym spotkaniu przez podopiecznych Ryszarda Komornickiego jest kolejnym krokiem Siarki na drodze do utrzymania się w II lidze.

SIARKA 1
WIDZEW 1
(1-0)
1-0 Radulj (16.), 1-1 Wolsztyński (87.)
SIARKA:
Zoch – Głaz, Wełnicki, Bierzało, Duda, Janeczko, Maik, Płatek (90. Galara), Wodecki (68. Sitek), Radulj, Wełniak (69. Ropski)
WIDZEW: Wolański – Turzyniecki (72. Banaszak), Tanżyna, Zieleniecki, Pięczek, Michalski, Kato, Kazimierowicz, Ameyaw (90. Stefaniak), Mihaljević (46. Pieńkowski), Świderski (57. Wolsztyński).
Sędziował
Jacek Lis (Katowice). Żółte kartki: Janeczko, Płatek, Wawrylak, Wełnicki – Kato. Widzów 1000.

Przed sobotnim meczem z Siarką, Widzew zremisował kolejno 7. wcześniejszych pojedynków, czym w znaczący sposób skomplikował sobie walkę o awans do Fortuna I ligi. Zupełnie inny cel przyświeca tarnobrzeskim piłkarzom, którzy są na dobrej drodze do jego zrealizowania i utrzymania się w gronie II-ligowców. Po meczu z Widzewem, Siarka ma już 3 punkty przewagi nad strefą spadkową. – Nie pokuszę się o jakąś głębszą analizę, bo trudno o to bezpośrednio po meczu. Zgadzam się z trenerem Widzewa, że w pierwszej połowie graliśmy dobrą piłkę, agresywną, dużo biegaliśmy i z tego wzięły się sytuacje. Chcieliśmy rozstrzygnąć mecz w pierwszej połowie zdobyciem dwóch goli. Wiedziałem, że mój zespół nie będzie w stanie biegać 90 minut, gdyż to nasz trzeci mecz w tygodniu. Dlatego druga połowa tak wyglądała. Próbowaliśmy grać z kontry, ale nie zakończyły się one bramką. Nie mogliśmy przeciwstawić się naporowi Widzewa, bo było widoczne zmęczenie – mówił tuż po zakończeniu sobotniego spotkania Ryszard Komornicki, opiekun Siarka. To właśnie jego podopieczni jako pierwsi mogli cieszyć się ze zdobytej bramki. Po rzucie wolnym łódzki bramkarz sparował piłkę pod nogi Kamila Raduljego, który nie mógł nie skorzystać z takiego prezentu i wyprowadził Siarkę na prowadzenie. Ta w tym momencie mogła mieć już dwie bramki zaliczki, jednak chwilę wcześniej piłka po uderzeniu Raduljego trafiła tylko w poprzeczkę bramki Widzewa. Miejscowi mogli podwyższyć także tuż przed przerwą, jednak wówczas minimalnie pomylił się Kacper Wełniak. Okazję do wyrównania m.in. po strzałach Daniela Świderskiego i Marcina Pięczka mieli także widzewiacy, ale Hieronim Zoch spisywał się bez zarzutu. To właśnie on był jednym z bohaterów Siarki, broniąc w II połowie rzut karny wykonywany przez Mateusza Michalskiego. Kolejne minuty upływały, a wynik nie zmieniał się. Gdy wydawało się, że gospodarze odprawią Widzewa z kwitkiem dał o sobie znać wprowadzony na boisko w 57. min Rafał Wolsztyński, który po indywidualnej akcji i strzale w okienko uratował dla Widzewa jeden punkt. – Nie ukrywam, że liczyliśmy, iż spędzimy święta w trochę milszych nastrojach. Te remisy, które ostatnio nam się przytrafiają, trzeba traktować jako stratę punktów. Przyjeżdżając do Tarnobrzega wiedzieliśmy, że Siarka jest odmieniona przez trenera i osiąga pozytywne wyniki. Zdawaliśmy sobie sprawę z mocnych stron i słabości rywala. Nie ukrywam, że pierwsza połowa była w naszym wykonaniu słaba. Źle weszliśmy w spotkanie i nie mogliśmy przejąć inicjatywy. Za wiele nie wykreowaliśmy. Jeśli chodzi o straconą bramkę, to można powiedzieć, że po raz drugi w trzech ostatnich spotkaniach strzeliliśmy ją sobie sami. Cały czas pracujemy nad różnymi rozwiązaniami. Chcemy, żeby ten zespół wreszcie wygrał i nabrał pewności siebie – mówił Jacek Paszulewicz, szkoleniowiec Widzewa.

mj

[ngg src=”galleries” ids=”774″ display=”basic_thumbnail”]

Leave a Reply

Your email address will not be published.