Siarka nad przepaścią

Porażka z Pogonią Siedlce mocno skomplikowała sytuację Siarki Tarnobrzeg w kwestii jej utrzymania się w II lidze. Fot. Bogdan Myśliwiec

SIARKA TARNOBRZEG – POGOŃ SIEDLCE. Pierwsza domowa porażka pod wodzą trenera Ryszarda Komornickiego.

Po niedzielnej porażce z Pogonią Siedlce mocno skomplikowała się sytuacja piłkarzy Siarki Tarnobrzeg, którzy w trzech ostatnich meczach sezonu 2018/2019 muszą solidnie zapunktować, by uniknąć degradacji.

SIARKA 0
POGOŃ 1
(0-0)
0-1 Mesjasz (79.)
SIARKA:
Zoch – Głaz, Kubowicz, Duda, Wodecki, Sitek, Płatek (81. Wełniak), Maik, Radulj, Janeczko, Mróz (58. Ropski)
POGOŃ:
Smołuch – Pazio, Margol, Mesjasz, Olszewski, Bochnak (80. Pociecha), Marciniec, Szymankiewicz, Rybski (85. Łydkowski), Brągiel (58. Zając), Walków.
Sędziował
Marcin Bielawski (Katowice). Żółte kartki: Pazio, Szymankiewicz, Bochnak, Walków, Mesjasz. Widzów 500.

– Pogoń to dobry zespół, ale ten mecz przegrać, to była sztuka z naszej strony – nie mógł odżałować po końcowym gwizdku Ryszard Komornicki, szkoleniowiec Siarki, pod wodzą którego przegrała ona pierwszy mecz przed własną publicznością. Tarnobrzeżenie już w niedzielę mogli zrobić milowy krok na drodze ku utrzymaniu się w II lidze. Niestety, mimo kilku okazji do zdobycia gola, zakończyli mecz z zerowym dorobkiem bramkowym. Co gorsza, sami nie potrafili zachować czystego kąta i to goście z Siedlec wywieźli znad Wisły komplet punktów. Rozgrywany w trudnych warunkach atmosferycznych mecz nie był wielkim widowiskiem. Gospodarzom bardziej niż na wrażeniach artystycznych, zależało bowiem na zdobyciu kompletu punktów. Sytuacji wprawdzie może nie mieli za wiele, ale najgorsze jest to, że żadnej z nich nie potrafili wykorzystać. Tak było chociażby w przypadku Mateusza Janeczki czy Maksymiliana Sitka, których strzały ostatecznie nie zakończyły się powodzeniem. Wielkiej piłki nie grała także Pogoń. Ta jednak potrafiła wykorzystać błąd gospodarzy. Po rzucie wolnym nienajlepiej zachował się Hieronim Zoch, który nie zdołał opanować mokrej piłki, a tę ostatecznie wpakował do bramki Adam Mesjasz.

– Wyszarpaliśmy to zwycięstwo. Wiedzieliśmy, gdzie przyjeżdżamy. Siarka to bardzo dobry zespół, a w trudnej sytuacji, w jakiej się znalazła, jeszcze bardziej zdeterminowany. W pierwszej połowie mieliśmy za dużo strat, po przerwie natomiast uporządkowaliśmy grę i dzięki stałemu fragmentowi, wracamy do domu bogatsi o 3 punkty – cieszył się na pomeczowej konferencji prasowej Marcin Prasoł, opiekun gości. Zupełnie odmienne nastroje panowały z kolei w szatni Siarki. Mogły one być nieco lepsze, gdyby już w doliczonym czasie gry Kacper Maik przymierzył nieco lepiej z dystansu i piłka zamiast w poprzeczkę, trafiła do siatki. – Chłopcy są wkurzeni. Drużyna zostawiła dużo serca i zdrowia na boisku. W tych warunkach, jakie panowały w niedzielę i w tej sytuacji, której jesteśmy zagraliśmy dobry mecz. Nie udało nam się jednak wykorzystać którejś z nielicznych sytuacji. Nie ustrzegliśmy się też błędu, po którym ponownie straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry. Goście poza nim praktycznie poważniej nam nie zagrozili. My natomiast w ofensywie graliśmy bardzo nerwowo. Brakuje nam jakości z przodu i napastnika z prawdziwego zdarzenia. Taka jest niestety brutalna prawda. Do końca sezonu mam jeszcze trzy mecze, z czego dwa na wyjeździe. Gramy praktycznie cały czas 13 zawodnikami. Fakt zmęczenia jest, ale atmosfera jest dobra. Odpoczniemy i będziemy walczy do końca, bo nic innego nam nie zostało. Dopóki piłka w grze… – zakończył szkoleniowiec Siarki.

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.