
KRAJ, PODKARPACIE. Kończą się zapasy szczepionek przeciwgruźliczych. GIS typuje już punkty, w których dzieci będą mogły zostać zabezpieczone przed gruźlicą.
Jedyna firma produkująca w Polsce ten preparat ma kłopoty z jego dostarczeniem. Tymczasem rezerwa zgromadzona na wypadek wystąpienia awaryjnej sytuacji jest już na wyczerpaniu. – Szczepionek z zapasu starczy najwyżej do połowy maja. Kiedy się skończą, noworodki będą opuszczać szpitale niezabezpieczone przed gruźlicą – przyznaje Izabela Kucharska, zastępca głównego inspektora sanitarnego.
Szczepionka przeciwko gruźlicy to jedna z pierwszych, które w Polsce otrzymuje niemal każdy noworodek (jeżeli nie ma przeciwwskazań medycznych) jeszcze przed wyjściem ze szpitala. Preparat zawsze kupowało ministerstwo zdrowia. Co się stało, że w tym roku szczepionek zabrakło? Otóż w grudniu zeszłego roku pojawiło się podejrzenie, że nowa partia, którą BIOMED-LUBLIN, jedyny dostawca bezpiecznej szczepionki, zgodnie z umową miał przekazać resortowi, jest wadliwa. Dlatego firma wstrzymała dostawy. Od tej pory dzieci były szczepione z rezerw, które każde państwo posiada. Niestety te są na ukończeniu, a producent nie uporał się jeszcze z problemami przy produkcji, mówi nawet, że do nieprzerwanej produkcji może wrócić najwcześniej w III kwartale 2019 roku.
Na Podkarpaciu jest bezpieczna rezerwa
– Obecnie w WSSE i PSSE województwa podkarpackiego – stan magazynowy szczepionki BCG 10 pozwala na nieprzerwaną realizację szczepień obowiązkowych noworodków, zgodnie z PSO na 2019r. W razie problemów z dostępnością do szczepionki w oddziałach noworodkowych, Inspekcja Sanitarna będzie podejmowała stosowne działania zapewnia Super Nowości Bożena Konecka Szydełko, kierownik Oddziału Epidemiologii WSSE w Rzeszowie.
Potwierdza to dr n. med. Małgorzata Stefańska, kierownik Kliniki Noworodka z Intensywną Opieką Medyczną w KSW nr 1 w Rzeszowie. – Mamy szczepionkę, bez problemu dostaliśmy z sanepidu kolejną partię jedynie z zaleceniem, jak i przy poprzedniej, żeby je oszczędzać grupując noworodki do szczepień (w jednej ampułce znajduje się porcja, która może zabezpieczyć kilkoro dzieci). Zapasów ma nam starczyć do końca maja – mówi.
Co będzie, gdy szczepionek jednak zabraknie? GIS wysłał pismo do wojewódzkich oddziałów z prośbą, by wytypowały co najmniej jedną placówkę w województwie, która zajmie się szczepieniem przeciw gruźlicy, i do której miałyby być kierowane wszystkie noworodki, jak tylko pojawią się nowe preparaty. W Polsce dziennie rodzi się około tysiąca dzieci, na Podkarpaciu ok. 60 (w 2018 urodziło się 21500 dzieci), można więc szacować, że co najmniej kilkadziesiąt tysięcy noworodków w Polsce (kilkaset w regionie) nie dostanie szczepionki po przyjściu na świat. Będą czekać na nią kilka miesięcy. Tymczasem Polska należy do krajów, w których zgodnie z zaleceniami WHO szczepienie powinno być obowiązkowe, bo choroba nie została wyeliminowana. I zapadalność na nią jest wyższa niż w innych krajach UE.
Jak podaje PZH, liczba przypadków gruźlicy w Polsce rośnie: W roku 2017 r. zanotowano 5787 przypadków; w 2016 r. – 6444, w 2015 r. – 6430, w 2014 – 6698, w 2013 r. – 7250, w roku 2012 – 7542, zaś w 2011 – 8478.
***
Po drugiej wojnie światowej w Polsce gruźlica była jedną z dominujących przyczyn umieralności. W 1950 r. zmarło z jej powodu 26 tys. osób, w tym ponad 3 tys. dzieci do 14 lat. W latach 1957-1959 (systematyczne dane o zachorowalności na gruźlicę w Polsce są dostępne od roku 1957) zapadalność na tę chorobę wynosiła około 300 na 100 tys. mieszkańców.
Anna Moraniec


