Chcą wysłać opozycję do biblioteki

– Jako radny ślubowałem, że będę do dyspozycji wyborców, i chciałbym tego dotrzymać. Na razie urząd mi to uniemożliwia – irytuje się radny Józef Fryc. Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA. Radni skarżą się, że nie mogą spotykać z wyborcami.

Jak wiadomo w budynku Urzędu Miejskiego odbywają się dyżury radnych. Sęk w tym, że mają one miejsce w godzinach pracy magistratu, czyli najpóźniej do godz. 16. W związku z tym wielu mieszkańców, aby spotkać się z osobami, na których oddali swój głos, musi brać urlop albo zwalniać się z pracy. Nie jest to sytuacja komfortowa.

Na irracjonalne godziny dyżurowania w urzędzie narzeka lider miejskiej opozycji, radny Józef Fryc, który od kilku miesięcy pisemnie informuje o tym władze gminne: – Chcemy, aby nasze dyżury odbywały się wtedy, kiedy mieszkańcy są już po pracy i mogą spotkać się z nami. Jako radny ślubowałem, że będę do dyspozycji wyborców, i chciałbym tego dotrzymać. Na razie urząd mi to uniemożliwia – irytuje się radny Fryc.

Burmistrz Jan Zuba swego czasu tłumaczył, że urząd jest zamykany po godz. 16 ze względów bezpieczeństwa. – Nie możemy sobie pozwolić, żeby ktoś się kręcił po budynku, kiedy nie ma już urzędników, a pokoje nie są zamykane, bo są sprzątane – tłumaczył.

Radni związani z burmistrzem zaproponowali więc, aby opozycja spotykała się z wyborcami w… bibliotece. – Na wsi mamy ułatwioną sprawę, bo do naszej dyspozycji są np. sołtysówki. Ale w mieście też jest biblioteka, która jest gminna. Myślę, że można byłoby znaleźć tam lokum na takie potrzeby. Nie powinno być z tym problemu – zaznaczył Stanisław Rumak. W podobnym tonie wypowiada się radny Adam Kaczanowski: – Biblioteka jest czynna do późna. Nie byłoby więc tu kolizji takich jak w przypadku urzędu – argumentował.

Leave a Reply

Your email address will not be published.