Pierwsza w mieście strefa wolna od dymu tytoniowego?

Czy ul. Janka Bytnara będzie pierwszym obszarem Kolbuszowej, który będzie strefą wolną od dymu tytoniowego? Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA. Petycja mieszkańców zyskała akceptację radnych. 

Mieszkańcy ul. Janka Bytnara od lat skarżą się na tłumy palaczy, którzy dymią, śmiecą, hałasują, blokują wejścia i zakłócają spokój. Cierpią na tym też prowadzący tam biznesy. Są momenty, kiedy ich działalność jest w zasadzie przez to sparaliżowana. Stąd petycja mieszkańców o ustanowienie ul. Janka Bytnara strefą wolną od dymu tytoniowego. Wniosek ten Rada Miejska uznała za „zasługująca na uwzględnienie”.

Problem tytoniowego zadymienia dotyka głównie mieszkańców „Manhattanu”, czyli obiektów mieszkalno-handlowych, które są położone naprzeciw Zespołu Szkół Technicznych.

To głównie uczniowie tej placówki kopcą ludziom pod oknami. – Palą w takich ilościach, że to się w głowach nie mieści – alarmuje Krzysztof Wójcicki, radny miejski, a zarazem mieszkaniec ul. Janka Bytnara. – Czasem wygląda to tak jakby „Manhattan” się palił. Jakieś 150 uczniów dziennie przychodzi tu na przerwach i pali. Zaśmiecają i utrudniają ludziom życie. Przeganianie ich nic nie daje. Udają, że nie słyszą, śmieją się tylko szyderczo.

– Palą papierosy w takich ilościach, że to się w głowach nie mieści. Czasem wygląda to tak jakby „Manhattan” się palił – alarmuje Krzysztof Wójcicki, radny miejski, a zarazem mieszkaniec ul. Janka Bytnara.

Paraliż działalności gospodarczej

Radny Mirosław Kaczmarczyk, także mieszkaniec „Manhattanu”, zwraca uwagę, że palacze uderzają w przedsiębiorców. – Jest tam kilkanaście lokali, w których prowadzona jest działalność. Są momenty, kiedy ona jest właściwie sparaliżowana – uważa Kaczmarczyk. – Auta, które często zaparkowane są niezgodnie z przepisami, pozostawiają niewiele miejsca. Kiedy jeszcze stanie tam tłum palących, to właściwie przejście jest niemożliwe – zaznacza.

Stąd petycja mieszkańców do władz miasta o ustanowienie ul. Janka Bytnara strefą wolną od dymu tytoniowego. Pomysł popiera Barbara Szafraniec, radna, na co dzień nauczyciel w ZST: – Dyrekcja i grono pedagogiczne popierają tą inicjatywę, bo całe odium za niesprzątanie na „Manhattanie” spływa na naszych uczniów. Tymczasem popołudniami czas spędzają tam także inni młodzi ludzie, którzy piją piwo, palą papierosy i śmiecą – twierdzi.

Czy nie ma przeszkód prawnych?

 Rada Miejska na swej ostatniej sesji uznała petycję mieszkańców za „zasługującą na uwzględnienie”. – Kolejnym etapem będzie projekt uchwały, który jednak wcześniej musi uzyskać szereg uzgodnień. – Takie strefy ustanawiane są w parkach, dworcach, placach zabaw, na przystankach, czyli tych obszarach, które są wydzielone od pozostałych przestrzeni miejskich, i da się je łatwo oznakować. Ustanowienie całej ulicy od dymu może być więc dość trudne – nie kryje Krzysztof Matejek, sekretarz Urzędu Miejskiego.

– Wejścia na tę ulicę są dwa: od ul. Mickiewicza i Jana Pawła II. Wystarczy więc ustawić na ciągach dla pieszych cztery tabliczki informujące, że jest to strefa wolną od dymu – proponuje Krzysztof Wójcicki. – W wielu miastach takie obszary zostały wprowadzone i funkcjonują – dopowiada Mirosław Kaczmarczyk. – Jeśli nadzór prawny pani wojewody to odrzuci, to będziemy musieli jakoś się z tym pogodzić. Ale myślę, że musimy spróbować.

Paweł Galek

One Response to "Pierwsza w mieście strefa wolna od dymu tytoniowego?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.