
PODKARPACIE. Fiaskiem zakończyły się czwartkowe (9 grudnia) rozmowy pomiędzy NFZ a lekarzami rodzinnymi w sprawie kontraktów na przyszły rok
Właściwie do rozmów nie doszło, bo lekarze wyszli z sali obrad bezpośrednio po oświadczeniu wygłoszonym przez prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza o braku możliwości zwiększenia stawki kapitacyjnej. To właśnie o nią walczą lekarze grożąc zamknięciem gabinetów 3 stycznia.
– Chodzi o zwiększeni stawki na potencjalnego pacjenta o 72 grosze miesięcznie – mówi Mariusz Małecki, specjalista medycyny rodzinnej z Rzeszowa, członek zarządu krajowego Porozumienia Zielonogórskiego negocjojującego z funduszem podwyżki.
72 grosze robi różnicę
Za opiekę na jednym pacjentem lekarz dostaje 8 zł miesięcznie (96 zł rocznie) bez względu na to czy pacjent przyjdzie do lekarza raz czy 10 razy. Z danych NFZ wynika, że lekarze podstawowej opieki zdrowotnej z regionu mają pod opieką średnio po 1600 pacjentów. To oznacza, że miesięcznie otrzymują po ok. 12,8 tys. zł. Pieniądze idą na utrzymanie gabinetu, pensje rejestratorki i pielęgniarki, badania diagnostyczne chorych. Reszta, pomniejszona o podatki i składki ZUS to dochód lekarza. Według nich zbyt mały. Dlatego chcą za pacjenta dostawać miesięcznie nie 8, a 8,72 zł, to dałoby im ponad 1 tys. zł miesięcznie więcej. Doktor Małecki mówi, że stawki nie były podnoszone od trzech lat, a w przyszłym roku NFZ chce ich dodatkowo obciążyć większą sprawozdawczością i obowiązkiem obdukcji ofiar przemocy w rodzinie.
W regionie do stowarzyszenia należy ok. 200 przychodni podstawowej opieki zdrowotnej, w których pracuje ponad 500 lekarzy rodzinnych mających pod opieką prawie milion mieszkańców.
Anna Moraniec


