
Grupa siedmiu uczniów oraz trzech nauczycieli z Zespołu Szkół Nr 9 w Rzeszowie spędziła tydzień w Portugalii. To kontynuacja projektu w ramach programu Erasmus+, którego są uczestnikami. Ich partnerami są szkoły z Finlandii, Grecji, Hiszpanii oraz Portugali.
Uczniowie z rzeszowskiej podstawówki odwiedzili do tej pory miejscowość iJärvenpää – 40 km od Helsinek, El Parador, blisko Almerii, a w także Nea Madytos niedaleko Saloników, a na początku lutego kolejna grupa pojechała do Olhão w Portugalii. Tymi szczęściarzami są: Szymon Falandysz, Piotr Rudnicki, Bartosz Kaczorowski, Oliwier Piekło, Julia Świętoń-Pikor, Oliwia Szwagiel i Wiktoria Goral. Wyjazd na wymianę był swego rodzaju nagrodą. – Musieliśmy spełnić określone wymagania. Trzeba mieć pozytywne zachowanie, dobre oceny z angielskiego, uczestniczyć w kółku z Erasmusa, ogólnie być aktywnym – wylicza Julia. W październiku gościli u siebie portugalskich kolegów, tym razem to oni zamieszkali u nich. Dobrze ich znali i nie musieli się obawiać tego, na jakich kolegów trafią. – Rodziny w Portugalii bardzo się o nas troszczyły. Traktowali nas jak o własne dzieci. Organizowali nam bardzo dużo czasu, bo chcieli, żebyśmy jak najwięcej zobaczyli – mówi Szymon.

Warsztaty, wykłady i zwiedzanie
– Oliao to typowo rybackie miasteczko z pięknym starym miastem. Przyjechaliśmy w niedzielę, więc mieliśmy trochę czasu na jego zwiedzanie. Zobaczyliśmy też do Sagres i przylądek św. Wincentego, gdzie mogliśmy podziwiać przepiękne klify i plaże – opowiada Szymon. Następnego dnia młodzież przekonała się, jak funkcjonuje portugalska szkoła. – Zrobiła na nas duże wrażenie. Co ciekawe, nie ma sali gimnastycznej, bo jest zawsze ciepło i wszyscy ćwiczą na świeżym powietrzu. Przerwy też zazwyczaj spędzają na zewnątrz. Zajęcia zaczynają się o 8.30., ale uczniowie często się spóźniają i to jest raczej normalne. Lekcje trwają 50 min i wcześniej się kończą – relacjonuje Oliwia. Jak opowiadają nasi rozmówcy, Portugalczycy bardzo rzadko mają do odrobienia prace domowe. – Zamiast prac domowych mają dużo testów i sprawdzianów, a także projektów, które przygotowują w domu – zauważa Wiktoria. Zupełnie inne niż w Polsce są także relacje na linii uczeń-nauczyciel. – Relacje są luźne. Wszyscy się witają pocałunkami w policzek. Nasi koledzy często zwracali się po imieniu do nauczycieli. Nie ma takiej bariery. U nas mamy nauczycieli, których lubimy bardziej i mniej. Tam raczej wszyscy są lubiani, ze względu na to, że są pogodni i otwarci – domyśla się Piotrek.

Portugalscy nauczyciele zaplanowali bardzo aktywny tydzień. Portugalska Agencja Ochrony Środowiska zorganizowała w szkole wykład oraz zajęcia związane z monitorowaniem środowiska i zbieraniem odpadów wyrzuconych przez wodę na wyspie Armona. Uczniowie wzięli tez udział w warsztatach „Coastwatch Survey”, na których opisywali stan wybrzeża. Ponieważ Olhão znajduje się przy rezerwacie przyrody – ujściu rzeki Ria Formosa – uczestników zabrano też na wizytę w Centrum Edukacji Ekologicznej Marim, gdzie przedstawiono im różne aspekty dotyczące laguny. Z kolei w Centrum Żywej Nauki w Tavirze wzięli udział w warsztatach „Życie ryb” i „Latające obiekty”.
Uczniowie odwiedzili także RIAS (Centrum Badań i Odzyskiwania Dzikiej Przyrody w Ria Formosa), znajdujące się w rezerwacie przyrody. Jego głównym celem jest przywrócenie ginących gatunków zwierząt, ich ochrona oraz edukacja ekologiczna z naciskiem na znaczenie różnorodności biologicznej. Znajduje się tu też szpital dla dzikich zwierząt, który je leczy, a następnie wypuszcza na wolność.
W trakcie wyjazdu nie mogło zabraknąć czasu na kulturę oraz historię państwa na południu Europy! – Uczyliśmy się zwrotów w języku portugalskim oraz tradycyjnych portugalskich tańców. Któregoś dnia dokładnie pokazano nam też Olhão. Uczniowie-gospodarze byli naszymi przewodnikami – wspomina Julka. Największe wrażenie na wszystkich zrobiła jednak Lizbona, w której spędzili cały dzień. Zobaczyli jej najważniejsze zabytki, a także słynny żółty tramwaj i poznali wiele historycznych faktów związanych ze stolicą Portugalii.
Wielka przygoda i nowe przyjaźnie
W trakcie tych kilku dni rzeszowscy uczniowie współpracowali z młodzieżą z innych krajów. – Byliśmy najmłodsi i trochę wyróżnialiśmy, ale daliśmy radę – śmieje się Szymon. – Kiedy Portugalczycy do nas przyjechali, zauważyliśmy, że świetnie mówią po angielsku. Chcieliśmy im dorównać i zaczęliśmy się więcej uczyć, żeby nie mieć kłopotu z rozmawianiem. Zwracaliśmy uwagę na zwroty i słówka, które mogą się nam przydać, bo gramatyka jest mniej ważna, a niestety dużo się jej uczymy – zauważa Szymek. Przyznaje, że od października zrobili spore postępy, łatwiej też im się przełamać do tego, by mówić w obcym języku. Ja sami wyznają, Sami czują się też bardziej samodzielni, otwarci i odpowiedzialni.

Erasmus ma jednak więcej pozytywnych stron. – Można zwiedzić różne kraje, poznać inne kultury, spróbować innej kuchni i nawiązać kontakty – ocenia Wiktora. To ostatnie szczególnie. Wszyscy bowiem utrzymują kontakt ze swoimi kolegami z zagranicy, niektórzy nawet się z nimi zaprzyjaźnili. – Niedługo Portugalczycy znowu do na przylatują do nas, bo chcą zobaczyć śnieg. W przyszłości razem z rodzicami my ich odwiedzimy – opowiada Szymon. – Z żalem wracaliśmy do Rzeszowa, bo to była dla nas wielka przygoda, ale liczymy, że uda się ją kontynuować.
Więcej o projekcie można przeczytać na stronie internetowej: https://wateraroundyou.wixsite.com/wateraroundyou/dissemination
wk




