
KOLBUSZOWA. Kiedy Kolbuszowianka znów będzie piłkarską wizytówką miasta?
Kolbuszowianka przez dekady była piłkarską wizytówką, dumą i chlubą miasta. Dziś stoczyła się na samo dno. Z klubu z ponad 70-letnią historią i z największą rzeszą kibiców w powiecie pozostała drużyna, która właśnie w B klasie została rozgromiona przez rezerwy lokalnego rywala, Sokoła Kolbuszowa Dolna 5-1.
Szumnie zapowiadane połączenie obu klubów w jeden organizm miało wielu zwolenników na czele z burmistrzem Janem Zubą. Nowy twór – „Kolbuszowski Klub Sportowy Kolbuszowianka-Sokół” – miał powalczyć o coś więcej niż IV liga. Temat fuzji jednak przeciągał się w czasie, w końcu ostatecznie upadł jesienią 2017 r.
„Kolbuszowianka w sercu”
Co dalej? – Jeśli chodzi o piłkę nożną, to najważniejszą rzeczą jest to, aby grupy młodzieżowe miały tu odpowiednie warunki do trenowania – mówi nam Grzegorz Romaniuk, były piłkarz Kolbuszowianki, dziś prezes Fundacji na Rzecz Kultury Fizycznej i Sportu, która zarządza obiektami sportowo-usługowymi przy ul. Wolskiej, w tym stadionem.
Mimo ostatniej porażki Kolbuszowianka nadal ma szanse na awans do A klasy. Mam nadzieję, że kiedy tak się stanie, to ten zespół wzmocnią zawodnicy, którzy mają KKS w sercu. Mam tu na myśli Staszka Pastułę, Waldka Mazurku, Staszka Prusia, Roberta Szalonego i wielu innych. Jest to pokolenie, które mogłoby Kolbuszowiance przywrócić IV ligę.
Czy w naszym mieście potrzebne są dwa IV-ligowe kluby? Trudno mi powiedzieć. Na pewno chciałbym, żeby nasza piłka nożna w wydaniu seniorskim była na przyzwoitym poziomie. Czy to będzie drużyna oparta o piłkarzy Sokoła czy Kolbuszowianki, myślę, że to nie ma znaczenia dla społeczeństwa. Ważne, żeby mecze odbywały się przy ul. Wolskiej. Po modernizacji będzie to obiekt na naprawdę wysokim poziomie. Oczywiście niczego nie odbieram działaczom Sokoła, którzy stworzyli dobre warunki do grania w piłkę nożną.


