
RZESZÓW. Z powodu listu mężczyzny ewakuowano w ubiegłą środę 700 osób z rzeszowskiego ZUS i NFZ. Nie ewakuowano jednak mieszkańców bloku przy ul. Lisa-Kuli 12, który przylega do NFZ.
– To starszy, schorowany człowiek – mówi o 73-letnim mieszkańcu Rzeszowa, który w ubiegłą środę postawił na równe nogi policję wszczynając alarmy bombowe w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych w Rzeszowie przy ul. Piłsudskiego i Narodowym Funduszu Zdrowia przy ul. Zamkowej Renata Krut, szefowa Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów. Tymczasem zastrzeżenia mieszkańców budzi kwestia samej ewakuacji w związku z alarmem bombowym. – Ewakuowano NFZ, ale zapomniano już o nas, lokatorach bloku, którego ściany przylegają do budynku tej instytucji – denerwuje się mieszkanka. – A gdyby alarm okazał się jednak prawdziwy, wylecielibyśmy w powietrze będąc nawet nieświadomi zagrożenia!
73-letni mieszkaniec Rzeszowa wysłał do ZUS list z informacją o rzekomo podłożonej w budynku bombie. Napisał w nim również, że ładunek wybuchowy znajduje się w NFZ. Sprawca alarmów został namierzony przez policję i zatrzymany w ciągu zaledwie godziny, bo… podpisał się pod listem i podał w nim również swój adres zamieszkania.
– Mężczyzna otrzymał dozór policji, bo nie stanowi niebezpieczeństwa – dodaje prokurator Krut. – Oczywiście dalej będziemy kontynuować śledztwo, ale nie jest to „bombiarz”, który miałby związek z poprzednimi alarmami bombowymi w Rzeszowie – potwierdza.
W związku z alarmem, który wszczął 73-latek z obu budynków natychmiast ewakuowano ok. 700 osób – pracowników i klientów. I choć na szczęście okazał się fałszywy, to oburzenia nie kryją mieszkańcy bloku przy ul. Lisa-Kuli 12, który przylega do siedziby podkarpackiego NFZ. – Nikt nas nawet nie poinformował, że również nam grozi niebezpieczeństwo, więc o żadnej ewakuacji nie było nawet mowy – napisali w mailu, który dotarł do naszej redakcji jego mieszkańcy. – Przecież gdyby alarm okazał się jednak prawdziwy, a bomba wybuchła, zginęlibyśmy w wyniku eksplozji. Ale naszym losem policja się w ogóle nie przejęła. Tak przecież być nie powinno. Jak mamy się czuć bezpieczne, kiedy w chwili potencjalnego zagrożenia dzieją się takie skandaliczne rzeczy. Bezwzględnie powinniśmy zostać zawiadomieni o tym, że niewykluczone, że za ścianą mamy bombę – dodają.
Za wywołanie fałszywego alarmu grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Katarzyna Szczyrek



2 Responses to "73-latek, który wszczął alarmy bombowe ma dozór policji"