Rzeszów żąda od rządu 8 mln zł za reformę edukacji

Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, chce zwrotu kosztów poniesionych w związku z reformą edukacji. W przeciwnym razie dołączy do pozwu zbiorowego. Fot. Wit Hadło

KRAJ, PODKARPACIE. NIK miażdży reformę oświaty minister Anny Zalewskiej.

Subwencja nie pokrywa wszystkich kosztów związanych z oświatą – to już nie tylko opinia samych samorządowców, ale i Najwyższej Izby Kontroli. We wtorek przedstawiciele 10 największych miast zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich złożyli w Ministerstwie Finansów wezwania do zapłaty na ponad 103 mln złotych wydanych na dostosowanie szkół do reformy. Władze Rzeszowa wyliczyły, że m.in. na remonty w szkołach, doposażenie pracowni, adaptacje świetlic, łazienek czy stołówek z budżetu miasta trafiło ponad 8 mln zł.

Samorządy terytorialne od lat borykają się z problemem niewystarczającego finansowania zadań oświatowych z budżetu państwa. Subwencja oświatowa nie wystarcza nawet na sfinansowanie podstawowych kosztów funkcjonowania szkół, a już na pewno nie pokryła wszystkich wydatków związanych z reformą. – Dostajemy coraz więcej zadań, które mamy wykonywać za własne pieniądze. Te 8 mln zł to głównie przebudowa szkoły podstawowej na Zalesiu, wyposażenie i remonty innych placówek, wszelkie cele inwestycyjne w edukacji – wyliczał w rozmowie z nami Maciej Chłodnicki rzecznik prezydenta Rzeszowa. – To oznacza, że pieniądze, które idą na pokrycie kosztów reformy, mogłyby sfinansować inne inwestycje. 8 mln zł to jest na przykład szkoła albo nowoczesny duży żłobek. Za te pieniądze można też wyremontować kilka kilometrów drogi – zauważył. 

W środę Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, który nie pozostawia złudzeń. „Wprowadzone w niecałe dziewięć miesięcy zmiany w systemie oświaty zostały nierzetelnie przygotowane i wdrażane. Minister nie dokonał rzetelnych analiz finansowych i organizacyjnych skutków reformy”- czytamy. Subwencja, z której miały być sfinansowane zmiany, wzrosła o 6 proc., podczas gdy wydatki samorządów na szkoły zwiększyły się o 12 proc. W tym czasie udział środków subwencji w tych wydatkach spadł z 63 proc. do 60 proc. Założono również, że koszty kształcenia w przeliczeniu na ucznia będą niższe. Tymczasem one też wzrosły w 2018 r. o ponad 6 proc. w stosunku do 2016 roku. Gminy tłumaczyły to m.in. dwukrotnymi podwyżkami płac dla nauczycieli i pozostałych pracowników oświaty. We wdrażaniu zmian miały pomóc środki przyznawane z rezerwy części oświatowej subwencji ogólnej. Jednak w latach 2017-2018 uwzględniono zaledwie 38,5 proc. kwoty, o którą wnioskowały samorządy.

Niedopracowana podstawa programowa

Celem reformy było m.in. stworzenie systemu oświaty na miarę XXI wieku. Według NIK, w wyniku zmian polski poziom edukacji tylko się pogorszył. Wątpliwości budzi proces przygotowania nowych podstaw programowych. Już teraz cześć dyrektorów szkół wskazuje na potrzebę ich zmiany, bo nie są one dostosowane do możliwości uczniów. Reforma spowodowała pogorszenie warunków nauczania w części szkół – lokalowych, czy wyposażenia sal w pomoce dydaktyczne. Ze względu na problemy lokalowe części szkół podstawowych, wzrósł współczynnik zmianowości, co wiąże się z dłuższą pracą placówek.

Z powodu konieczności przyjęcia do szkół tzw. podwójnego rocznika przed ogromnym wyzwaniem postawiono powiaty i dyrektorów szkół. Od września naukę w nich ma rozpocząć ponad 705 tys. uczniów, czyli dodatkowo prawie 370 tys. Jak się do tego przygotowano? „Minister nie przeprowadził rzetelnych i kompleksowych analiz dotyczących możliwości przyjęcia do szkół średnik absolwentów VIII klas szkół podstawowych oraz III klas wygaszanych gimnazjów. Dane, które Minister analizował, były niepełne i ograniczyły się do dostępności sal z 13 proc. szkół- wzięto pod uwagę tylko samodzielne licea ogólnokształcące.”

Wioletta Kruk

5 Responses to "Rzeszów żąda od rządu 8 mln zł za reformę edukacji"

Leave a Reply

Your email address will not be published.