
RZESZÓW. W ostatnich dniach mieszkańcy miasta narzekali na tonące w nieczystościach śmietniki m.in. przy ul. Piłsudskiego, Iranka-Osmeckiego, Hetmańskiej czy Rejtana.
Ubiegły weekend pokazał, że pomimo odwołania z funkcji prezesa MPGK Juliusza Sieczkowskiego, problem ze śmieciami w Rzeszowie wcale nie został zażegnany. Jeszcze w sobotę na wielu osiedlach miasta odpady nie mieściły się w kubłach, a przepełnione worki leżały rozrzucone na ziemi. – To jakiś koszmar, brud i smród – irytują się mieszkańcy.
Zdaniem rzeszowian, powodem śmieciowego problemu w mieście była zmiana częstotliwości kursów śmieciarek. Przypomnijmy, Rada Miasta podjęła uchwałę, za sprawą której od 1 maja niektóre frakcje nieczystości są odbierane rzadziej. Ten ruch miał docelowo ograniczyć koszty dla mieszkańców, co finalnie się udało, lecz przy okazji doprowadził do sytuacji, w której góry odpadów piętrzą się w pergolach śmieciowych. Efekt? Kubły są przepełnione, a worki leżą porozrzucane na ziemi. Sytuacji nie pomaga fakt, że śmieci trzeba teraz segregować na pięć frakcji.
W połowie maja po raz pierwszy informowaliśmy czytelników „Super Nowości” o kłopocie. Wówczas otrzymaliśmy zdjęcia przepełnionych pergoli m.in. z ul. Młocińskiej, Mikołajczyka, Kochanowskiego czy Rejtana. Mieszkańcy narzekali ponadto, że nie wszystkie pojemniki zawierały informacje o tym, jaką frakcję należy do nich wrzucać, i że nie dostarczono im harmonogramów odbioru nieczystości. Sprawa zakończyła się tak, że prezes MPGK Rzeszów, Juliusz Sieczkowski, stracił posadę, a sam odbiór odpadów miał został przyspieszony. – Jeśli śmieci będą odbieranie według ustalonego harmonogramu to do podobnych sytuacji nie będzie dochodzić – tłumaczył kilkanaście dni temu ratusz.
Mieszkańcy narzekają
Ostatnie dni pokazały jednak, że kłopot nie został całkowicie rozwiązany. Zdjęciami przepełnionych śmietników chętnie dzieli się w mediach społecznościowych mieszkańcy miasta. Udostępniano fotografie m.in. z ul. Poniatowskiego, Piłsudskiego czy Lwowskiej. – Tylko czekać na szczury i myszy – irytowali się rzeszowianie. Niepochlebnie o sytuacji wypowiada się także opozycja w Radzie Miasta. – Miasto zaniedbało sprawę gospodarowania odpadami – mówi Marcin Fijołek, szef klubu PiS. – Problemem jest np. brak kompostowni beztlenowej, która pozwoliłaby się uporać z odpadami bio, i która sama by na siebie zarabiała – dodaje.
Wydaje się, że trudno będzie kłopot szybko i skutecznie rozwiązać, a jedna z opcji – większa liczba kursów śmieciarek – jest raczej mało prawdopodobna. Do sprawy wrócimy.
Kamil Lech



10 Responses to "Pergole śmieciowe nadal przepełnione"