Gdy za tworzenie prawa biorą się „nieuki”

I poszły „konie po betonie”. Tworzona w bólach nowela Prawa farmaceutycznego, która miała ograniczyć nielegalny wywóz leków ratujących życie za granicę i dobrać się do skóry mafii lekowej”, już na starcie okazała się bublem prawnym. Jak dużym? Przeogromnym.

Świadczą o tym wpisy na Twitterze farmaceutów z całej Polski, w tym samego wiceprezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej. Niektóre z nich brzmią wręcz groteskowo. „Resort zdrowia już powinien złożyć wniosek do Ministerstwa Sprawiedliwości o budowę nowego więzienia na ok. 27 tys. osób. Dla samych farmaceutów. Który z nas odmówi domowi dziecka sprzedaży syropu przeciwgorączkowego, który nie figuruje w ministerialnym załączniku, a jest dostępny bez recepty?”, albo „Poproszę apap x 50 i 2 op. strepsils x 36 tabl. Proszę, 50 zł. Tu jest paragon. Aha i poproszę teraz fakturę na Dom Dziecka w… Uuu nie mogę, bo mnie zamkną na 5 lat. Proszę oddać leki, mogę panu sprzedać 10 op. apapu x 6 tabl. i 6 op. Strepsils po 6 tabl. Proszę – 99 zł. Sieroty zapłacą”, lub „Dzisiaj sprzedałem do domu dziecka szampon przeciw wszawicy. Grozi mi do pięciu lat więzienia. Wysokość kary taka, jak za nieumyślne spowodowanie śmierci. Piszę póki mogę” – to wpis wiceprezesa NRA. I konkluzja „Jeżeli ktokolwiek kupi Rivanol do apteczki nie ma problemu. Jak weźmie fakturę na firmę grozi mu pięć lat. Farmaceuta ma wybór. Nie dać faktury i oberwać od skarbówki, lub wydać i trafić do prokuratury. Genialne. Brawo dla Ministerstwa Zdrowia”.

A wszystko to dzieje się w dniu kiedy nowe prawo zaczęło dopiero obowiązywać, czyli 6 czerwca. Co będzie dalej, czy ziści się wisielczy humor farmaceutów? Bardzo możliwe, bo zamiast tworzyć nowe prawo oparte na wiedzy praktycznej ekspertów od tematu, nasi rządzący mają tendencję do nowel, odnośników i odwołań do załączników, czy przepisów już zmienionych lub dawno nieistniejących. I tak powstało prawo, w wyniku którego przestępcą może zostać aptekarz, który sprzedał albo ten co kupił: fryzjer, kosmetyczka, wychowawca kolonijny, osoba opiekująca się seniorami, czy wychowawca szkolny. To wszystko stawia pod znakiem zapytania prawdziwy cel wypracowanych rozwiązań. A może chodziło po prostu o wsparcie pozaaptecznej sprzedaży wszystkich produktów dostępnych bez recepty? To proste wyjaśnienie mogłoby wiele tłumaczyć…

Redaktor Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.