
PIŁKA NOŻNA. EURO U-21. W sprzyjających okolicznościach, biało-czerwoni mogą nawet minimalnie przegrać sobotni mecz z Hiszpanią, a i tak zagrają w półfinale.
„Ciao, ciao Italia, ciao arrivederci” – mogli zaśpiewać w środę polscy piłkarze. Po zwycięstwie 3-2 w inauguracyjnym meczu z Belgią, w drugim grupowym spotkaniu biało-czerwoni pokonali gospodarzy Euro U-21, reprezentację Włoch 1-0. Podopieczni Czesława Michniewicza są o krok od awansu do strefy medalowej turnieju, który da im również przepustki na igrzyska olimpijskie. Po raz ostatni Polska grała na nich w 1992 r. w Barcelonie, gdzie wywalczyła srebrny medal. Po meczu z Belgami, selekcjoner polskiej reprezentacji chwalił swój zespół, ale zapowiadał jednocześnie zmiany na spotkanie z Włochami. Słowa dotrzymał i środowy pojedynek rozpoczął z pięcioma obrońcami w składzie. Naszpikowana gwiazdami młodzieżowa reprezentacja Włoch, w której tylko dwóch zawodników na co dzień nie gra w Serie A, od pierwszego gwizdka niczym walec chciała się przejechać po biało-czerwonych. Ci jednak z gracją antylopy, sprytem lisa i mądrością sowy unikali wymiany ciosów z ekipą „Squadra Azzurra” bowiem to mogło mieć dla naszej drużyny opłakane skutki. Gdyby jednak szkoleniowiec Italii, Luigi Di Biagio miał jakiekolwiek włosy na głowie, pewnie jeszcze przed przerwą wyrwałby je sobie przynajmniej w połowie. Resztę straciłby zapewne po zmianie stron. – Jesteśmy rozczarowani tym, jak potoczył się mecz. Prowadziliśmy grę przez 90 minut, ale nie byliśmy w stanie wygrać albo choćby zremisować, mimo że stworzyliśmy wiele okazji. Nie mogę obwiniać chłopaków, nie mam im nic do zarzucenia, może jedynie poza brakiem zdecydowania, gdy mieli sytuacje bramkowe – przyznał po końcowym gwizdku 48-letni szkoleniowiec Italii. Jego podopieczni seryjnie marnowali dogodne sytuacje. Tak było chociażby w 27. min, kiedy to znakomitej okazji nie wykorzystał aktywny Federico Chiesa, znany z występów w dorosłej reprezentacji Italii, który w pierwszym meczu z Hiszpanią strzelił dla Włochów dwa gole. 4 minuty później w dobrej sytuacji pomylił się z kolei Rolando Mandragora. Kłopotów ze skutecznością nie mieli za to Polacy. Wprawdzie znacznie rzadziej gościli oni w okolicach pola karnego rywala, ale gdy się tam już pojawili… W 40. min po strzale z rzutu wolnego Dawida Kownackiego, piłka odbiła się od muru, ale trafiła do Krystiana Bielika. Ten instynktownym uderzeniem z woleja, zaskoczył bramkarza gospodarzy, choć futbolówka zanim wpadła do siatki, odbiła się jeszcze od słupka. To drugi gol w tym turnieju środkowego defensora polskiej kadry. – Strzeliłem bramkę, ale bohaterem jest cała drużyna. Każdy, kto pojawił się na boisku, dał z siebie 120 procent. Pokazał serducho. Może nie pokazaliśmy jakiejś super piłki, ale nie ma na tym turnieju drużyny, która lepiej broni od nas. Nie boimy się naprawdę nikogo – przyznał przed kamerami TVP strzelec zwycięskiego gola dla biało-czerwonych.
Sprawiedliwość po naszej stronie
Włosi odpowiedzieli bardzo szybko i jeszcze przed przerwą umieścili piłkę w polskiej bramce. Ich radość była jednak krótka. Sędzia nie uznał gola, bowiem po skorzystaniu z pomocy systemu VAR, odgwizdał pozycję spaloną. Druga połowa przypominała pierwszą. Gospodarze posiadali ogromną przewagę, ale nic z niej nie wynikało. Nie pomogło im nawet wprowadzenie na boisko słynnego Moise Keana, który był jedną z rewelacji minionego sezonu i zbierał świetne recenzje w Juventusie Turyn, a w dorosłej reprezentacji zdobył już dwie bramki w trzech meczach. W środowy wieczór nie miał jednak zbyt wielu okazji do pokazania swojego kunsztu. W 52. min po efektownym strzale z woleja Chipsy, świetną interwencją popisał się bramkarz Kamil Grabara. Z kolei w 75. min huknął Lorenzo Pellegrini, ale piłka odbiła się od słupka. Do końca, mimo coraz bardziej rozpaczliwych ataków Włochów, wynik już się nie zmienił. – Co było kluczowe w tym zwycięstwie? Dyscyplina, poświęcenie, organizacja, wzajemna pomoc, ale też wiara w końcowy sukces. To cechuje naszą drużynę. Zawsze wierzymy, że możemy wygrać z każdym. Tutaj nie ma żadnych kompleksów. Czasami są momenty, że przeciwnik w niektórych fazach jest od nas lepszy, zepchnie nas do defensywy, ale my się nigdy nie poddajemy. Zawsze myślimy pozytywnie. Tego wymagamy od siebie – my jako szkoleniowcy, ale też wymagamy od zawodników i wszystkich ludzi, którzy są przy naszej reprezentacji – powiedział po meczu Czesław Michniewicz, selekcjoner biało-czerwonych.
Hiszpanie odroczyli święto
Biało-czerwoni już w środę mogli świętować awans do półfinału Euro U-21. Byłoby to możliwe, gdyby we wcześniej rozgrywanym meczu Hiszpania – Belgia, utrzymał się remis 1-1. Niestety dla Polaków, na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry, „La Furia Roja” przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść i zachowała szansę na awans do półfinału. Mimo tego, przed sobotnią konfrontacją z Hiszpanami, biało-czerwonym do zajęcia 1. miejsca w grupie i jednocześnie awansu na igrzyska olimpijskie w Tokio wystarczy remis. Niewykluczone, że nawet minimalna porażka zapewni im to prawo, ale wówczas będzie to zależeć od innych rezultatów. – Półfinał turnieju o krok? Jesteśmy blisko, ale zarazem daleko. Na pewno czeka nas w sobotę ciężki bój. Do euforii jeszcze daleka droga – przestrzega Michniewicz, którego radość przygasiła nieco kontuzja Dawida Kownackiego. Król strzelców eliminacji Euro U-21, który w finałowym turnieju nie zdobył jeszcze gola, nie dokończył meczu z Włochami. – Leżałem, bo trzeba było trochę „pograć”, zabrać czas. Miałem kontuzję i w trzy dni zagrałem dwa prawie całe mecze. Mięsień jest po prostu zmęczony. Serce chciało, ale rozsądek wygrał i zgłosiłem trenerowi zmianę. Za trzy dni mamy kolejny mecz i myślałem o tym. Wszystko jest w porządku, popracuję z fizjoterapeutą i będzie dobrze – uspokaja kapitan polskiej młodzieżówki, który właśnie z powodu kontuzją mięśnia dwugłowego niemal do samego końca walczył o wyjazd na Euro U-21.
MOŻLIWE WARIANTY AWANSU POLSKI DO PÓŁFINAŁU EURO U-21 I NA IGRZYSKA OLIMPIJSKIE TOKIO 202
1.Zwycięstwo Polski z Hiszpanią.
Polska z 9 pkt awansuje do półfinału z 1. miejsca w grupie i zapewni sobie grę na igrzyskach.
2.Polska remisuje z Hiszpanią, Włosi wygrywają z Belgią.
Polska z 7 pkt awansuje do półfinału z 1. miejsca w grupie i zapewni sobie grę na igrzyskach.
3.Polska przegrywa z Hiszpanią jedną bramką, a Włosi wygrywają z Belgią.
Polska, Hiszpania i Włochy mają po 6 pkt. O awansie zadecyduje tzw. „mała tabela”, w której liczyć się będzie bilans bramkowy bezpośrednich pojedynków trzech drużyn. Przy takich wynikach Włosi mają dodatni bilans i awansują do półfinału (także na igrzyska olimpijskie) z 1. miejsca, Polska ma tyle samo strzelonych i straconych goli i zajmuje 2. miejsce, a Hiszpania z ujemnym bilansem kończy na 3. pozycji. O tym, czy Polska awansuje do półfinału z 2. miejsca, zadecyduje dorobek punktowy drużyn, które w Gr. B i C zajmą 2. miejsca.
4.Polska przegrywa z Hiszpanią dwoma lub większą liczbą goli, Włosi wygrywają z Belgią.
W tym przypadku o końcowej tabeli również zadecyduje „mała tabela”. Wygrana Hiszpanii dwoma bramkami, przesunie ją na 2. miejsce w tabeli, a Polska spadnie na 3. pozycję. Włosi w tym wypadku awansują z 1. miejsca. Jeżeli jednak Hiszpania wygra więcej, niż dwoma bramkami, obejmie prowadzenie w grupie, kosztem Włochów, którzy spadną na 2. pozycję
5.Igrzyska dla najlepszej czwórki, ale bez Anglików
Mistrzostwa Europy do lat 21 są jednocześnie kwalifikacjami do igrzysk olimpijskich Tokio 2020. Do Japonii polecą cztery najlepsze zespoły rozgrywanego właśnie na we Włoszech i San Marino Euro U-21, czyli półfinaliści (do półfinałów awansują zwycięzcy 3 grup oraz zespół z najlepszym bilansem spośród drużyn, które w swoich grupach zajęły 2. miejsca). W przypadku awansu do czołowej czwórki Euro U-21 Anglii, otworzy się szansa awansu na olimpiadę dla innej drużyny (kraje wchodzące w skład Wielkiej Brytanii nie mogą wystawić oddzielnych reprezentacji w igrzyskach – przyp. red.). To oznacza, że o prawo występu w Tokio zagrają dwa pozostałe zespoły z 2. miejsc w grupach. Ewentualny dodatkowy mecz odbędzie się 28 czerwca w Cesenie.
mj


