
RZESZÓW. Żadna władza nie ma prawa tłumić zdrowej krytyki społecznej, chyba że jest władzą narzuconą siłą.
„Tylko solidarność może pomóc nam obronić wolność słowa i niezależność – napisali rzeszowscy dziennikarze w petycji sprzeciwu wobec dyscyplinarnego zwolnienia dziennikarki Radia Rzeszów Grażyny Bochenek, po proteście #MuremZaGrażyną zorganizowanym w środę pod siedzibą Radia Rzeszów.
W środę o godz. 12 zebrało się tam kilkadziesiąt osób. To w związku z tym, że rok wcześniej Grażyna Bochenek zorganizowała festiwal „W samo południe” poświęcony rzeszowskiemu reżyserowi Fredowi Zinnemannowi. Tymczasem jej szef, Przemysław Tejkowski, zwolnił ją dyscyplinarnie z pracy. Dlaczego? Tego nikt nie wie. Dyscyplinarkę dostaje się zwykle za karygodne naruszenie warunków pracy. Jakiego naruszenia dopuściła się redaktor Bochenek nie wie nikt, a na pewno najbardziej zainteresowana. – Nie będę tego komentować, wszystko zawarłam w oświadczeniu dla Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która mnie wspiera – mówi Grażyna Bochenek, dziękując za zainteresowanie. Podkreśla jednak, że takie „coś” to ostrzeżenie dla każdego dziennikarza „uważaj, zrobisz coś co się szefowi nie spodoba i wypad”. Jednocześnie w środę Sąd Rejonowy w Rzeszowie uchylił karę nagany, jaką na Grażynę Bochenek nałożył prezes rozgłośni Przemysław Tejkowski. Wyrok nie jest prawomocny. W procesie wspierali dziennikarkę prawnicy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, według której nagana, jakiej Tejkowski udzielił Bochenek „jest nie do pogodzenia ze standardami ustanowionymi w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka”. „Władze publicznego medium nie mogą prowadzić polityki kadrowej zmierzającej do tego, aby na jego antenie prezentowane było stanowisko pewnej tylko grupy politycznej lub społecznej”. „Ponadto, obowiązkiem władz mediów publicznych jest zagwarantowanie dziennikarzom możliwości wykonywania pracy bez nacisków; władze te powinny powstrzymać się od niepotrzebnej ingerencji w przekazywane treści” – czytamy dalej w komunikacie Fundacji. W swoim orzecznictwie ETPC wielokrotnie podkreślał, że brak proporcjonalności kary w odniesieniu do materiałów dziennikarskich, że względu na efekt mrożący, jaki sankcja taka mogłaby wywołać – może powstrzymywać media od podejmowania tematów kontrowersyjnych lub nieprzychylnych i nieakceptowanych przez władzę – poinformowała HFPC.
Ale o co chodzi?
Sprawa ciągnie się od września ubiegłego roku, a konkretnie od 6 września, kiedy podczas trwającej na żywo audycji „Kalejdoskop” Grażyna Bochenek dopuściła do wypowiedzi krytyczną opinię słuchacza, który powiedział że „Prezydent powinien być mężem stanu, posiadać własną wolę i własne inicjatywy. W tym momencie mamy figuranta”. Już 10 września Przemysła Tejkowski odsunął ją od prowadzenia magazynów informacyjnych na żywo, kilka dni później nałożył karę nagany i odmówił zgody na prowadzenie wykładów dla studentów dziennikarstwa, by zaraz potem złożyć do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa znieważenia prezydenta (na szczęście prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa). Potem, jak przyznaje redaktor Bochenek, były same zakazy. „Niby mogłam chodzić do pracy, ale nic nie mogłam, to było upokarzające” – mówi. Dlatego 10 czerwca przeciwko Polskiemu Radiu Rzeszów złożyła do sądu pozew o „dyskryminację, mobbing i naruszenie dóbr osobistych”. Odzew? Zwolnienie dyscyplinarne. Już 14 czerwca.
Anna Moraniec



17 Responses to "Dziennikarze nie dadzą się zakneblować władzy!"