
STRZYŻÓW. Manko w sklepie na 50 tysięcy złotych. Pracodawca szuka winnych w niekonwencjonalny sposób.
Właściciel Zielonego Koszyka w Strzyżowie nakazał pracownikom poddanie się badaniu wariografem. Po co? Żeby sprawdzić czy niczego nie ukradli.
Zielony Koszyk przy ul. Sikorskiego w Strzyżowie zatrudnia kilkunastu pracowników, większość z nich to kobiety.
W maju 2011 roku prezes firmy Jan Wnęk wpadł na pomysł sprawdzenia, czy podwładni są uczciwi wobec pracodawcy i nie wykradają asortymentu bez jego wiedzy. W tym celu wypożyczył wariograf, zwołał pracowników i wszystkich przepytał na okoliczność kradzieży.
Pracownicy sklepu przyznają, że badanie wykrywaczem kłamstw miało miejsce i szef nakazał zbadanie wszystkich zatrudnionych. – Nie wiemy jaki był wynik – mówi jedna z pracownic. Wypowiedzieć nie chciała się również kierowniczka Zielonego Koszyka w Strzyżowie. Pracownicy nie chcą mówić na ten temat pod nazwiskiem. Obawiają się utraty pracy. – Gdybym miała gdzie odejść powiedziałabym więcej – usłyszeliśmy.
Chciał sprawdzić jakich ma pracowników
Co na to właściciel firmy? – Chciałem sprawdzić jakich pracowników zatrudniam. Przecież wolno tak robić. – tłumaczy w rozmowie z Super Nowościami. I pyta: – Jakby Panu robili 50 tysięcy manka to co by Pan zrobił?
Prezes Wnęk równocześnie jednak nie chce ujawnić wyników badania i przyznaje, że żaden z pracowników strzyżowskiego sklepu nie został zwolniony po użyciu wykrywacza kłamstw. Jak się okazuje, wariograf poszedł w ruch nie tylko w Strzyżowie, ale też w innych sklepach sieci Zielony Koszyk.
“Sprawa nadaje się do prokuratury”
– Przepisy prawa pracy tej kwestii nie regulują. W zakresie wykrywania czynów zabronionych władne mogą być tylko i wyłącznie organy ścigania, policja i prokurator. To jest oczywiste naruszenie dóbr osobistych pracownika. Sprawa nadaje się do prokuratury– twierdzi Janusz Podsiedlik, specjalista Okręgowego Inspektoratu Pracy w Rzeszowie.
Podobnego zdania jest Wojciech Wiewiórski, Generalny Inspektorat Ochrony Danych Osobowych.– Nie można badać pracowników na wariografie nawet jeśli wyrazili na to zgodę. Wyjątkiem są służby mundurowe – przyznaje.
Michał Gąsior



23 Responses to "Szef bada pracowników wykrywaczem kłamstw"