
MIELEC, KOLBUSZOWA. W jednym przypadku skończyło się tragedią.
W ostatnich dniach w regionie doszło do serii potrąceń rowerzystów. W jednym przypadku skończyło się to śmiercią kierującego jednośladem, w pozostałych natomiast poważnymi obrażeniami ciała. Za każdym razem rowerem jechała osoba starsza.
Do największej tragedii z udziałem rowerzysty doszło w poniedziałek (1 bm.) ok. godz. 15.30 na ul. Partyzantów w Mielcu. Jak wynika ze wstępnych ustaleń policjantów, kierowca fiata seicento (18 l.), jadąc w kierunku Specjalnej Strefy Ekonomicznej, na przejeździe dla rowerzystów potrącił jadącego jednośladem 67-letniego mężczyznę. Pomimo szybkiej reakcji służb ratunkowych, rowerzysta zmarł wskutek odniesionych obrażeń.
18-letniemu kierowcy seicento funkcjonariusze zatrzymali prawo jazdy. Decyzją prokuratora został on zatrzymany w policyjnych aresztach. W chwili zdarzenia był trzeźwy.
Kto winien?
W tym samym dniu przed godz. 20 w Rzemieniu, w gm. Przecław, kierowca volkswagena golfa (43 l.) potrącił jadącą w tym samym kierunku 80-letnią rowerzystkę. Jak wynikało z relacji świadków, kobieta w chwili wyprzedzania przez samochód, skręciła pod pojazd, wcześniej nie sygnalizując tego manewru. 80-letnia mieszkanka gminy Przecław przebywa w szpitalu. Jej stan jest określany jako ciężki. Kierowca golfa był trzeźwy.
Do potrącenia rowerzysty doszło także w Kolbuszowej. W sobotę (29 ub. m.) ok. godz. 9 rano na ulicy Piłsudskiego 78-letni mieszkaniec miasta wjechał rowerem na jezdnię i przejeżdżając na jej drugą stronę został uderzony przez jadący ulicą samochód osobowy marki Peugeot. W wyniku zderzenia rowerzysta upadł na jezdnię i ranny trafił do szpitala.
Badanie stanu trzeźwości wykazało, że obydwaj uczestnicy tego zdarzenia byli trzeźwi.
Co na to internauci? – Tak właśnie jeżdżą, nie patrzą ani w prawo ani w lewo, tylko prosto – komentuje Maria. – Rowerzyści jeżdżą jak chcą w takim wieku są zagrożeniem dla innych – dodaje Zofia. – Rowerzyści, kierowcy samochodów i piesi… każdy z nas zrobił głupotę na ulicy, tylko nie wszystkim się udało uniknąć nieszczęścia – konstatuje Małgorzata.
Paweł Galek


