
LEŻAJSK. Pacjent czekał 20 min w karetce przed szpitalem. Winni ratownicy czy dyrektor szpitala?
Poseł Jerzy Paul złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora leżajskiego szpitala. Jak pisze w dokumencie, mógł narazić pacjenta na utratę zdrowia lub życia, ponieważ karetka, którą był wieziony miała zablokowany podjazd. Dyrektor Marian Furmanek odpiera zarzuty, twierdząc, że to oszczerstwo i sam pisze skargę na „skandaliczne” zachowanie lekarki z karetki.
W zawiadomieniu złożonym do Prokuratury Rejonowej w Leżajsku poseł Jerzy Paul pisze, że „7 lipca karetka wioząca pacjenta na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Leżajsku z podejrzeniem zawału, nie mogła wjechać na podjazd. Jak tłumaczy, „został zablokowany dla karetek na wyraźne polecenie dyrektora placówki Mariana Ireneusza Furmanka”. Dodaje, że pacjent oczekiwał przed placówką 20 min, co może stanowić bezpośrednie zagrożenie zdrowia lub życia. Pismo z informujące o incydencie poseł przekazał również staroście leżajskiemu, prosząc o pilne wyjaśnienie.
– W poniedziałek dotarła do mnie taka informacja. Sprawdziliśmy sytuację, do której miało dojść w szpitalu oraz nagrania z monitoringu. Pismo pana posła nie jest prawdą. Sprawa jest w prokuraturze i czekamy na jej ustalenia – mówi Marek Śliż, starosta powiatu leżajskiego.
– Pan poseł, który tu mieszka, nie raczył poprosić mnie o wyjaśnienie, tylko zabazował na absurdalnych informacjach i podjął działania – stwierdza oburzony Marian Furmanek, dyrektor SP ZOZ w Leżajsku. – We wtorek złożyłem pismo do NFZ, marszałka województwa, starosty i wojewody podkarpackiego, opisując skandaliczne zachowanie pani doktor, która stała 21 minut z pacjentem, twierdząc, że nie ma podjazdu. Załączyliśmy film z monitoringu, na którym wyraźnie widać, że nikt niczego nie blokował. Brama była otwarta, natomiast pani doktor żądała, żeby karetka nie tylko wjechała z pacjentem, ale miała też na przejazd otwarty drugą bramą – wyjaśnia dyrektor.
Dyrektor Furmanek zapewnia też, że pacjentka nie miała zawału. – Mamy pełną dokumentację medyczną, liczne badania, konsultację kardiologa. Pacjent miał zawroty głowy i wymioty, ale nie doszło do zawału – argumentuje. – Jeśli natomiast lekarka stwierdziła, że był zawał, nie powinna jechać do najbliższego szpitala, tylko tam, gdzie jest hemodynamika. W naszym obszarze to Stalowa Wola albo do Rzeszów. – Mam nadzieję że to zostanie wyjaśnione i prokuratura będzie się opierać na faktach, a nie oszczerstwach – liczy dyrektor szpitala.
W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie po wyjaśnienia odesłano nas do lekarki, która tamtego dnia była w karetce. Niestety mimo usilnych prób nie udało nam się skontaktować
Co ciekawe, wszyscy z naszych rozmówców potwierdzają, że współpraca pomiędzy szpitalem a Pogotowiem Ratunkowym od dawna nie układa się najlepiej. Być może to będzie okazja do wyjaśnienia wszelkich nieporozumień.
Wioletta Kruk



2 Responses to "Karetka miała zablokowany wjazd do szpitala?"