
KRAJ, PODKARPACIE. Rodzice martwią się, że od września ich dzieci będą skazane na przepełnione szkoły i naukę do późna.
Rekrutacja do szkół średnich nadal jest jednym z głównych tematów rozmów absolwentów szkół podstawowych i gimnazjów oraz ich rodziców. Na Podkarpaciu większość z nich może już spać spokojnie. Udało im się załapać do szkół w I etapie przyjęć. Tymczasem trwa rekrutacja uzupełniająca do placówek, w których nadal są miejsca. Do 17 lipca absolwenci mogli też składać pisemne odwołania, tam gdzie się nie dostali. Trwa weryfikacja wniosków.
– W tym roku było wyjątkowo dużo odwołań. Każde wiąże się z rozmową z uczniem czy rodzicem, rozpatrzeniem pisma, analizą wszystkich dokumentów i porównaniem ich z innymi odwołaniami – tłumaczyła w rozmowie z nami Marta Wójcik-Czerwińska, przewodnicząca komisji rekrutacyjnej w Akademickim Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie. – Stworzyliśmy ranking kandydatów, którzy się odwoływali, bo jeśli mieli taką samą liczbę punktów, musieliśmy brać pod uwagę również inne kryteria – dodawała.
– Nikt nie zauważa jednego, że wcale nie mamy do czynienia z podwójnym rocznikiem, tylko potrójnym! W końcu dotyczy 14-, 15- i 16-latków – mówi jedna z matek, która zadzwoniła do naszej redakcji. – Mój syn poszedł do szkoły w wieku 6 lat. Gdy posłaliśmy go do pierwszej klasy, myśleliśmy, że obowiązek edukacyjny obejmie wszystkie 6-latki. Okazało się, że moje dziecko było jednym z nielicznych młodszych roczników w klasie. A teraz musiał zmagać się z podwójnym rocznikiem i walczyć o miejsce z o rok i 2 lata starszymi dziećmi – żali się.
Nie każdy dostał się do wymarzonej szkoły
Ministerstwo i kuratorium powtarzają, że w szkołach są wolne miejsca. – Owszem, ale nie zawsze w szkołach zgodnych z zainteresowaniem młodzieży albo w branżówkach. Zgadzam się, że niektórzy z gorszymi wynikami nie powinni na siłę iść do techników. Pytanie, czy wszyscy, którzy tam trafią, faktycznie mają tak tragiczne ? – pyta mama, która do nas zadzwoniła.
Wicedyrektor ALO przyznała, że do szkoły przychodzili rodzice żalący się, że ich dzieci nigdzie się nie dostały. I wcale nie musieli mieć niskiej punktacji. – O ile w poprzednich latach nie było takiej sytuacji, żeby uczeń z całkiem dobrymi wynikami i ładnym świadectwem nie dostał się nigdzie, to w tym owszem. Bywało też tak, że ktoś dostał się do szkoły, do której tak naprawdę nie chce iść. Nasza albo jakaś inna była tą wymarzoną, ale tam się nie udało – relacjonowała.
Wielu uczniów dostało się do liceum drugiego czy trzeciego wyboru i raczej są zadowoleni. Przynajmniej nie muszą się martwić odwołaniami i rekrutacją uzupełniającą. Myślą już jednak o czymś innym. – Moja córka dostała się do szkoły z pierwszej preferencji, ale mam obawy o przepełnione szkoły. Klasy liczą po 36 osób. Na liście w klasie u mojego dziecka jest nawet więcej! – mówi w rozmowie z nami matka absolwentki jednej z rzeszowskich podstawówek. – Mam nadzieję, że nie będą siedzieć w szkołach do wieczora. Raczej nie mamy co liczyć na indywidualne podejście, albo dostrzeżenie problemu jednego dziecka wśród kilkudziesięciu! Przygotowanie takich klas do matury będzie sporym wyzwaniem – dodaje. Przyznaje, ze już rozgląda się za korepetytorami.
wk



11 Responses to "„Potrójny” rocznik idzie do szkół średnich"