
MIELEC. Teren, w którym za ponad 70 tys. zł wybudowano wieżę dla żywiących się komarami ptaków, odkomarzano środkami chemicznymi.
Na bulwarach przy Wisłoce w końcu pojawiły się budki lęgowe dla jerzyków – ptaków, które żywią się m.in. komarami. Problem w tym, że tę drobną – jak mogłoby się wydawać – inwestycję realizowano przez dwa lata. W 2017 r. przy ul. Rzecznej pojawiła się konstrukcja wieży, zapomniano jednak o budkach. Pojawiły się one dopiero teraz, co w kontekście ostatniej plagi komarów, z jaką zmagał się Mielec, jest o wiele za późno.
Jerzyki żywią się drobnymi owadami szczególnie komarami, których mogą schwytać dziennie ok. 20 tys. Ptaki te żyją w koloniach, stąd ich budki powinny być w grupach – najlepiej w obiektach wysokich (min. 5 m.) z wolną przestrzenią. W związku z tym, że co roku w okresie letnim mielczanie narzekają na uciążliwości związane z komarami, ponad dwa lata temu śp. prezydent Daniel Kozdęba postanowił wybudować domki dla jerzyków.
„Ogarnął mnie pusty śmiech”
Na bulwarach pojawiła się konstrukcja wieży, ale bez budek. Mijał czas, zmieniali się prezydenci, a domków dla jerzyków nie było. Pojawiły się dopiero teraz, czyli ponad miesiąc po dokonaniu odkomarzania terenu Mielca środkami chemicznymi. Operacja ta nie dość, że była kosztowna, co szkodliwa dla środowiska, w tym m.in. dla pszczół. Oberwało się za to prezydentowi Jackowi Wiśniewskiego od opozycji na ostatniej sesji Rady Miasta.
– Mieliśmy zapewnienia, że budki dla jerzyków pojawią się w ub.r., co w kontekście plagi komarów roku, miałoby kolosalne znaczenie, bo te ptaszki by tam już były i pracowały na rzecz mieszkańców. Tak się jednak nie stało – grzmiał radny Krzysztof Szostak. – Widząc niedawne odkomarzanie bulwarów środkami chemicznymi, ogarnął mnie pusty śmiech, bo na tym terenie bezużytecznie stała wieża dla jerzyków, której koszt przekroczył 70 tys. zł.
„To nie ja byłem prezydentem”
– Podnosząc tę inwestycję nie chodziło nam o żadną wieżę, tylko o kupienie np. tysiąca budek dla tych ptaków i rozdania ich mieszkańcom. Stało się jednak inaczej. Ja tylko przypomnę, że jedno poidełko, które w ostatnim czasie pojawiło się na terenie miasta, jest wyceniane na 25 tys. zł. Za te pieniądze mielibyśmy pół tysiąca budek dla jerzyków – dodał.
Wiśniewski tłumaczył, że jest prezydentem od jesieni ub.r., i to nie on podejmował decyzję w sprawie budowy wieży na bulwarach, w przeciwieństwie do Szostaka, który jest radnym od wielu lat. – O tym, że jest wieża i problem dotyczący budek, dowiedziałem się w kwietniu. Szybko podjęliśmy decyzję i doprowadziliśmy tę sprawę do końca – zapewnił.
Paweł Galek



One Response to "Domki dla jerzyków budowano… dwa lata"