
FIS GRAND PRIX. Anders Fannemel pierwszą ofiarą letniego sezonu. Czeka go 9-miesięczna przerwa w treningach.
Znakomicie w roli trenera polskich skoczków zadebiutował Michal Doleżal. W sobotę jego podopieczni pewnie wygrali konkurs drużynowy, a dzień wcześniej aż 11 z 12 startujących biało-czerwonych przebrnęło kwalifikacje i awansowało do niedzielnych zmagań indywidualnych, w których najlepszym z Polaków był Dawid Kubacki (2. miejsce).
– Przydałby się jeszcze miesiąc wolnego. Oczywiście chcę startować, chcę skakać jak najlepiej się da, ale wiem też ile pracy muszę włożyć w to, żeby zmienić niektóre rzeczy w swoim skakaniu. A to wymaga ode mnie dużo cierpliwości i pokory – przyznał przed kamerami TVP Kamil Stoch, który kwalifikacje zakończył dopiero na 28. miejscu. Najlepszy z biało-czerwonych był w piątek Dawid Kubacki, który przegrał tylko ze Słoweńcem, Timim Zajcem. – Troszkę zdążyłem się stęsknić za zawodami, ale nie jakoś bardzo. Po tej części pracy, którą wykonaliśmy, fajnie jest powrócić do rywalizacji i poczuć tę dozę adrenaliny. Prawda jest taka, że trenujemy, aby się sprawdzać na zawodach i to są takie dni dla nas, kiedy możemy robić to, co kochamy. Współpraca z nowym trenerem układa nam się bardzo dobrze. Tak naprawdę ta nasza praca z trenerem najważniejsza jest podczas treningów i zgrupowań, kiedy pracujemy nad naszymi błędami – podkreślał Kubacki. Awans do niedzielnego konkursu indywidualnego wywalczyli wszyscy pozostali polscy skoczkowie, za wyjątkiem Stefana Huli, który był dopiero 52. W gronie zawodników, którzy mieli okazję zaprezentować się w niedzielnym konkursie indywidualnym był również m.in. debiutujący w FIS Grand Prix, 18-letni Kacper Juroszek.
Trudny początek Horngachera
Również w piątkowy wieczór poznaliśmy skład polskiej kadry na sobotni konkurs drużynowy. – Piotr Żyła, Kamil Stoch i Dawid Kubacki to nasza najmocniejsza trójka zawodników, która miała pewne miejsce w składzie na konkurs drużynowy, ponieważ z treningów wiem, na co ich stać. Ostatnią niewiadomą było tylko to, kto dołączy do tej trójki, ponieważ o miejsce walczył Jakub Wolny i Aleksander Zniszczoł. Olek skakał w piątek bardzo dobrze, lepiej i równiej, dlatego to on otrzymał szansę w drużynie – opowiadał o wyborze drużyny na sobotni konkurs trener naszej kadry, który nie był jedynym piątkowym debiutantem. Podobna rola w reprezentacji Niemiec przypadła w udziale byłemu szkoleniowcowi biało-czerwonych, Stefanowi Horngacherowi. – Początek pracy z Niemcami był trudny. To nie praca nad skoczkami i ich treningiem, a nad całym sztabem. Trzeba było znaleźć odpowiednich ludzi i stworzenie systemu. Mniej więcej tak samo to wyglądało na początku pracy w Polsce. Nadal czuję się w Polsce bardzo dobrze, jak w domu. Spędziłem tu trzy lata. Jest świetnie, choć trochę inaczej. Myślę, że z Michalem Doleżalem będzie dobra rywalizacja. Na skoczni rywalizujemy o wszystko, ale poza skocznią będziemy przyjaciółmi. Michal to świetny trener. Będzie się starał mnie pokonać, a ja będę starał się wygrywać z nim – przyznał Horngacher, który gorycz pierwszej porażki z czeskim szkoleniowcem biało-czerwonych musiał przełknąć już w sobotni wieczór.
Biało-czerwoni deklasują
W konkursie drużynowym biało-czerwoni byli poza zasięgiem rywali. Polacy nie dali żadnych szans innym reprezentacjom i po raz kolejny w historii triumfowali podczas letniej inauguracji w Wiśle, wyprzedzając tym razem Słoweńców i Norwegów. Marsz po zwycięstwo w naszej ekipie rozpoczął Piotr Żyła. – Moje skoki były dość dobre, chociaż te z kwalifikacji nie były wcale złe – powiedział krótko popularny „Wewiór”. Cegiełkę do sukcesu polskiej drużyny dołożył również Aleksander Zniszczoł. – Atmosfera tutaj na skoczni była naprawdę super, za co dziękuję naszym kibicom. Musiałem pokazać w kwalifikacjach i treningach, że stać mnie na skoki na dobrym poziomie i dziękuję trenerom za zaufanie. Jestem zadowolony ze swoich skoków oraz szczęśliwy ze zwycięstwa naszej drużyny – dodał podopieczny Macieja Maciusiaka. Najlepszym zawodnikiem tego wieczoru był zdecydowanie Kamil Stoch, który w pierwszym skoku zanotował 128,5 m, natomiast w drugiej rundzie w fenomenalnym stylu skoczył 134,5 m. – Moje skoki nie były jakoś bardzo spektakularne, ale muszę przyznać, że drugi skok przyniósł mi bardzo dużo radości. Jeżeli będę oddawał takie skoki jak ten drugi konkursowy, to lato może nie być takie trudne dla mnie. Latem tory są inne niż zimą i nie jest powiedziane, że jeśli dziś jeżdżę bardzo dobrze, to zimą będzie tak samo. Muszę lato dosyć solidnie przepracować pod tym kątem i mam nadzieję, że złapię dobre czucie w pozycji najazdowej, ustabilizuję to i na tory lodowe wejdę dobrze, nie musząc zaczynać wszystkiego od nowa – zaznaczył Kamil Stoch. Kropkę nad „i” postawił Dawid Kubacki – Jestem zadowolony z tego konkursu, chociaż nie wszystko było idealne. W pierwszym skoku lądowanie na pewno wymagałoby jeszcze dopieszczenia, natomiast w drugiej serii telemark wyglądał już dużo ładniej – zaznaczył Kubacki.
Kubacki na podium
Zwycięstwem Słoweńca, Timi Zajca zakończył się niedzielny konkurs indywidualny. Na drugim stopniu podium stanął reprezentant biało-czerwonych Dawid Kubacki, natomiast trzecie miejsce wywalczył Rosjanin Jewgienij Klimow. Niedzielne zawody na skoczni im. Adama Małysza rozegrane zostały w znakomitych warunkach, chociaż wcześniej nic na to nie wskazywało, że nad wiślańskim obiektem zaświeci słońce. Polscy kibice wspaniale dopingowali wszystkich zawodników, którzy odwdzięczyli im się dalekimi skokami. To był udany konkurs dla biało-czerwonych zakończony miejscem na podium Dawida Kubackiego. Podopieczny Michała Doleżala w pierwszej serii wylądował na 128 metrze, a w finale skoczył trzy metry dalej, dzięki czemu zanotował awans z czwartego miejsca na drugie. – Myślę, że był to fajny konkurs. Ta burza, która nas dzisiaj postraszyła, na szczęście pozwoliła nam poskakać w suchych kombinezonach, więc to jest coś, co nas jako zawodników cieszy, bo nikt nie lubi skakać w mokrym kombinezonie – podkreśla najlepszy dzisiaj z biało-czerwonych. – Myślę, że ładna pogoda pozwoliła kibicom rozluźnić się i pobawić. Atmosfera dzisiaj była naprawdę fajna, dzięki której przyjemnie się tutaj rywalizowało – dodaje Dawid Kubacki. – Konkurs w moim wykonaniu był całkiem w porządku. Zdaję sobie sprawę z tego, że te skoki nie były idealne, dlatego mam jeszcze nad czym pracować. Mimo wszystko drugie miejsce jest satysfakcjonujące, zwłaszcza, że ostatnio na obozach i w treningach moje skoki były troszkę w kratkę. Raz było trochę lepiej, raz trochę gorzej, tym bardziej cieszę się, że byłem się w stanie zmobilizować i pokazać się tutaj z bardzo dobrej strony. I to nie tylko jednego dnia, ale przez wszystkie trzy dni – mówi z uśmiechem na twarzy mistrz świata.
Lepszy od Dawida Kubackiego na wiślańskim obiekcie był tylko Timi Zajc Słoweniec uzyskał 133,5 oraz 128,5 metra i Polaka pokonał o 6,6 punktu. – Jestem bardzo zadowolony z mojego występu. Oddałem dwa dobre, a wręcz bardzo dobre skoki i jestem naprawdę szczęśliwy z wygranej – mówi z uśmiechem na twarzy niedzielny triumfator. – Atmosfera w Wiśle była bardzo fajna i podoba mi się tutaj. Dla nas, Słoweńców, przypomina to Planicę, jest bardzo dużo kibiców, dlatego lubię tu skakać – dodaje. – Letni sezon jest ważnym okresem przygotowawczym do zimy. Zajmowanie czołowych lokat na pewno potem zaowocuje. Oczywiście mam kilka celów, które chciałbym osiągnąć w sezonie letnim i które przygotują mnie do startów w zimie – podsumowuje Timi Zajc.
Podium uzupełnił Rosjanin Jewgienij Klimow, który w pierwszej serii wylądował na 135 metrze, a w finale skoczył 124,5 metra. – Obydwa konkursy były dla mnie bardzo dobre. Jestem bardzo szczęśliwy, że zająłem miejsce na podium. Chciałbym podziękować polskim kibicom za stworzenie niesamowitej atmosfery na skoczni – zaznacza Rosjanin. – Atmosfera w Wiśle jest zawsze bardzo fajna i cieszymy się, że możemy tutaj skakać – dodaje. – Sezon letni jest dla mnie przygotowaniem do zimy. Mam teraz czas na popracowaniem nad moją techniką lotu, dlatego właśnie sezon letni jest dla mnie również ważny – podsumowuje Klimow. Spośród biało-czerwonych w najlepszej „10” konkursu uplasował się również Piotr Żyła, który po skokach na odległość 127 oraz 126,5 metra zajął piątą pozycję. W sumie ośmiu z 11 reprezentantów Polski wywalczyło punkty w zawodach indywidualnych FIS Grand Prix w Wiśle. Na 12. miejscu znalazł się Aleksander Zniszczoł, który lądował na 128 oraz 122 metrze. Trzy pozycje za nim uplasował się Maciej Kot (122,5 i 126 m), a 19. był Kamil Stoch (124,5 i 121,5 m). W trzeciej „10’ znaleźli się: 21. Andrzej Stękała (124 i 129 m), 26. Jakub Wolny (120 i 126 m) i 30. Klemens Murañka (122 i 123 m). Natomiast na pierwszej serii swój udział w zawodach zakończyli: 32. Paweł Wąsek (123 m), 45. Tomasz Pilch (116 m) i 46. Kacper Juroszek (116,5 m).
Po inauguracji sezonu letniego w Wiśle liderami Pucharu Narodów jest reprezentacja Polski, która podczas tego weekendu wywalczyła 591 punktów. Drugie miejsce zajmuje Słowenia, która traci do biało-czerwonych 86 punktów. Trzecią lokatę w tym zestawieniu zajmują Norwegowie, którzy zgromadzili 389 punktów.
Rok przerwy Fannemela?!
Weekendu w Wiśle z pewnością miło nie będzie wspominał Anders Fannemel. Norweg podczas piątkowego treningu doznał poważnej kontuzji, która może go wyłączyć z treningów nawet na okres 9 miesięcy. Szczegółowe badania wykazały zerwanie więzadeł krzyżowych oraz uszkodzenie łękotki. W najbliższym czasie Fannemel przejdzie operację, po czym czeka go bardzo długa rehabilitacja. Lekarze przewidują, że do sportu będzie mógł wrócić najwcześniej w kwietniu 2020 roku. Wobec dramatu norweskiego skoczka, obojętni nie pozostali polscy kibice, którzy napisali do niego specjalny list. W rolę posłańca wcielił się… misiek. – Gdy dowiedzieliśmy się, że jesteś kontuzjowany, nasze serca pękły. Chcielibyśmy pozbawić cię bólu szybciej, niż mogą to zrobić lekarze. Mamy nadzieję, że ten prezent wywoła uśmiech na twojej twarzy – możemy przeczytać w liście od polskich fanów, którzy kolejny raz udowodnili, że nie na darmo nazywani są najlepszymi kibicami skoków narciarskich na świecie.
WYNIKI
Kwalifikacje: 1. T. Zajc (Słowenia) 135,5 pkt (128 m), 2. D. Kubacki (Polska) 133,2 (124,5), 3. M. Eisenbichler (Niemcy) 133 (126,5), 4. J. Wolny (Polska) 131,9 (130,5), 5. Y. Sato (Japonia) 131,8 (128), 6. A. Zniszczoł (Polska) 130,2 (133) i R. Pedersen (Norwegia) 130,2 (128), … 12. A. Stękała (Polska) 126,8 (132,5), 13. P. Żyła (Polska) 125,8 (122), 23. P. Wąsek (Polska) 120,1 (121), 24. K. Juroszek (Polska) 120 (127), 28. K. Stoch (Polska) 118,6 (118), 31. M. Kot (Polska) 117,4 (121), 40. K. Murańka (Polska) 112,5 (123), 44. T. Pilch (Polska) 108,3 (120), 52. S. Hula (Polska) 99,5 (110)
Konkurs drużynowy: 1. Polska 1094,1 pkt (P. Żyła 128 i 130 m, A. Zniszczoł 125,5 i 124,5, K. Stoch 128,5 i 134,5, D. Kubacki 131,5 i 128,5), 2. Słowenia 1035,7 (T. Bartol 129,5 i 126,5, A. Lanisek 121,5 i 126, P. Prevc 120 i 128, T. Zajc 128 i 129), 3. Norwegia 1029,2 (J. A. Forfang 124,5 i 129, R. Pedersen 121,5 i 126, M. Lindvik 127 i 129, D. A. Tande 124 i 121), 4. Niemcy 1028,5, 5. Japonia 1015,2, 6. Austria 984,3, 7. Rosja 958, 8. Czechy 885,3, 9. Szwajcaria 421,7, 10. Finlandia 386,6.
Konkurs indywidualny: 1. T. Zajc (Słowenia) 277,9 pkt (133,5 i 128,5 m), 2. D. Kubacki (Polska) 271,3 (128 i 131), 3. J. Klimow (Rosja) 266,8 (135 i 124,5), 4. M. Eisenbichler (Niemcy) 262,1 (129,5 i 126), 5. P. Żyła (Polska) 262 (127 i 126,5), 6. K. Geiger (Niemcy) 261,5 (129,5 i 126,5), … 12. A. Zniszczoł (Polska) 250 (128 i 122), 15. M. Kot (Polska) 246,8 (122,5 i 126), 19. K. Stoch (Polska) 243,8 (124,5 i 121,5), 21. A. Stękała (Polska) 241,3 (124 i 129), 26. J. Wolny (Polska) 235,3 (120 i 126), 30. K. Murańka (Polska) 231,2 (122 i 1230, 32. P. Wąsek (Polska) 115 (123), 45. T. Pilch (Polska) 103,7 (116), 46. K. Juroszek (Polska) 103,6 (116,5).
Opr. mj, anja / PZN
[ngg src=”galleries” ids=”842″ display=”basic_thumbnail”]


