
RZESZÓW, PRZEDMIESCIE CZUDECKIE. Orzecznik ZUS uznał, że Kazimiera Szymańska nie jest niezdolna do samodzielnej egzystencji i odebrał jej zasiłek pielęgnacyjny.
Przez dwa i pół roku pani Kazimiera Szymańska z Czudca otrzymywała zasiłek pielęgnacyjny, bo uznano, że „jest niezdolna do samodzielnej egzystencji”. W lipcu tego roku, gdy stanęła po raz kolejny przed obliczem orzecznika ten dopisał jej w orzeczeniu o jedno „nie” za dużo. Napisał bowiem „nie jest pani niezdolna do samodzielnej egzystencji”. I odebrał zasiłek pielęgnacyjny, całe 208 zł, tymczasem jej zdrowie nie uległo poprawie, wprost przeciwnie, czeka ją kolejny zabieg operacyjny. A w dokumentacji medycznej od lekarzy specjalistów, z maja tego roku, czytamy „nie rokuje poprawy”, „wymaga opieki osób trzecich”.
– Mama jest bardzo schorowana. Jest po operacji wszczepienia protezy lewego stawu biodrowego, podczas którego doszło do uszkodzenie nerwu i prawie nie czuje lewej nogi, a wkrótce czeka ją wymiana prawego. Jest po dwóch operacjach kręgosłupa i lekarze nie wykluczają trzeciej ingerencji. Z trudem porusza się o dwóch kulach, nie może samodzielnie się ubrać, ani wykąpać, nie mówiąc o przygotowaniu posiłku czy posprzątaniu domu, tymczasem ZUS ją uzdrowił – mówi z goryczą jej córka Anna, która na zmianę z bratem opiekuje się matką. I dodaje, że dla pani Kazimiery biorącej 750 zł emerytury, odebrane 208 zł to prawdziwy majątek. Może np. zabraknąć na wykupienie leków, na które wydaje kilkaset zł miesięcznie.
Kobiety rozżalone są także samym badaniem przeprowadzonym przez orzecznika ZUS. – Pani doktor najpierw kazała mi wyjść, a potem, jak wynika z relacji mamy, kazała się jej położyć, przekartkowała dokumentację medyczną, dotknęła ją i kazała wstać – wspomina młodsza z kobiet. Gdy weszłam, żeby mamie pomóc wyjść i zapytałam o diagnozę, pani doktor odburknęła, że przyjdzie pocztą. I przyszła. I brzmiała jak wyrok. „Nie jest pani niezdolna do samodzielnej egzystencji”.
Kobieta złożyła odwołanie od tej decyzji, czy może liczyć na powołanie komisji lekarskiej i stanięcie jeszcze raz przed lekarzami? Co może zrobić gdy komisja podtrzyma decyzję lekarza orzecznika? Wojciech Dyląg, regionalny rzecznik ZUS w województwie podkarpackim, mówi, że ocena stanu zdrowia świadczeniobiorcy zależy od lekarza. Jeśli w wyniku badania lekarz stwierdzi, że ustąpiły przyczyny powodujące naruszenie sprawności organizmu w stopniu powodującym konieczność stałej lub długotrwałej opieki w zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych klient może stracić prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy lub renty rodzinnej. Może też stracić prawo do zasiłku pielęgnacyjnego. Od orzeczenia lekarza można wnieść sprzeciw do komisji lekarskiej Zakładu w ciągu 14 dni od otrzymania orzeczenia. Warto pamiętać, że orzeczenie lekarza orzecznika, od którego nie wniesiono sprzeciwu lub co do którego nie zgłoszono zarzutu wadliwości, albo orzeczenie komisji lekarskiej jest podstawą do wydania decyzji w sprawie świadczeń. Od wydanej decyzji można się odwołać do sądu, za pośrednictwem ZUS w ciągu miesiąca od dnia doręczenia decyzji. W przypadku pogorszenia stanu zdrowia można złożyć kolejny wniosek o ponowne ustalenie prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy lub o ustalenie prawa do dodatku pielęgnacyjnego. Do wniosku należy dołączyć aktualne zaświadczenie o stanie zdrowia wydane przez lekarza prowadzącego leczenie oraz dokumentację medyczną. Ponadto informuję, że w sytuacji, gdy klient ma przyznane świadczenie na określony czas, ma prawo do złożenia wniosku o jego przedłużenie. Po badaniu przeprowadzanym przez lekarza orzecznika, jeżeli stan zdrowia w dniu badania nie uprawnia do przyznania świadczenia, wydawane jest orzeczenie, a następnie decyzja. Klientowi przysługuje sprzeciw oraz odwołanie. Sprawy z wniesionym sprzeciwem wobec orzeczenia lekarza orzecznika ZUS, są przekazywane do ponownego rozpatrzenia przez komisję lekarską. Każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie – mówi.
Anna Moraniec, Marcin Czarnik



5 Responses to "Jedno „nie” w orzeczeniu więcej i… chora cudownie wyzdrowiała"