Niedosyt „pasiaków”

Miny piłkarzy Apklan Resovii mówią wszystko. W Siedlcach można było wygrać… Fot Wit Hadło

POGOŃ SIEDLCE – APKLAN RESOVIA. Rzeszowianie muszą odnaleźć skuteczność przed sobotnim meczem z liderem, Zniczem Pruszków.

Resoviacy opuszczali Mazowsze w nie najlepszych humorach. W defensywie zagrali perfekcyjnie, dużo gorzej spisali się w ataku i zamiast kolejnych trzech punktów, dopisali tylko jeden.

Pogoń, najlepsza drużyna rundy wiosennej poprzedniego sezonu, uważana jest przez wielu fachowców za poważnego kandydata do awansu. Na razie jednak były klub Artura Boruca został ostro przeegzaminowany przez rzeszowskie zespoły. Przed tygodniem Pogoń przegrała ze Stalą, w sobotę szczęśliwie zremisowała z Apklan Resovią.

To mógł być gol kolejki

– Pogoń to dobra drużyna, zapewne potrzebuje czasu, żeby “odpalić”. Szanujemy punkt zdobyty na trudnym terenie, ale też czujemy spory niedosyt. Nie pozwoliliśmy rywalowi praktycznie na nic, sami stworzyliśmy kilka klarownych sytuacji. Niestety, zawiodła skuteczność – opowiada niepocieszony Rafał Rajzer, II trener Apklan Resovii.

Najlepszej okazji nie wykorzystał po godzinie gry Serhij Krykun. Ukrainiec, który przebojem wdarł się do rzeszowskiej jedenastki, uderzał z kilku metrów, ale nie trafił w światło bramki. Chwilę później Rafał Mikulec huknął z woleja z 30 metrów, jednak futbolówka przeleciała obok “okienka”. Obrońca “pasiaków” złapał się za głowę, a z trybun rozległo się głośne: uffff! Kilku centymetrów brakowało bowiem do gola kolejki. Siedlecką defensywę rozmontować próbowali również Kamil Radulj i Daniel Świderski, który zastąpił kontuzjowanego Adriana Dziubińskiego (była to jedyna zmiana w porównaniu do wygranego sprzed tygodnia meczu ze Stalą Stalowa Wola). Ewidentnie brakowało jednak konkretów.

Młodzieżowcy powstrzymali asa gości

Gra na zero z tyłu to nie jedyne pozytywy pojedynku z Pogonią. Od początku sezonu świetnie wygląda na prawej stronie współpraca Mateusza Geńca z Szymonem Feretem. Tym razem młodzieżowcy zneutralizowali najgroźniejszego w Pogoni Adama Mójtę. Były pomocnik Wisły Kraków i kilku innych klubów ekstraklasy opuścił boisko w 64 minucie. – Szkoda jedynie, że Szymek nie pokusił się o gola. Gdyby wykorzystał okazję, byłaby to jego druga bramka w sezonie i jeszcze większy bodziec do pracy – uśmiechał się Rafał Rajzer.

Przed Apklan Resovią mecz na własnym boisku z rewelacyjnie spisującym się Zniczem. Jeśli powrót na Wyspiańskiego ma być świętem, biało-czerwoni muszą odnaleźć skuteczność. – Pruszkowianie są liderem z kompletem punktów i siedmioma golami. Ale to dobrze, że zaczynamy u siebie z tak groźnym przeciwnikiem. Nikogo nie trzeba będzie dodatkowo mobilizować – mówi II trener Apklan Resovii.

tsz

Leave a Reply

Your email address will not be published.