
PODKARPACIE. Okuliści coraz częściej alarmują: mamy epidemię krótkowzroczności u dzieci.
Coraz częściej rodzice puszczają bajki na laptopie albo tablecie 2-letnim, a nawet rocznym dzieciom. To zabójcze dla ich oczu. – Wpatrywanie się w mały ekran to aktywność, która wymaga pracy oka do bliży. W efekcie dochodzi do zbyt częstego i długotrwałego napięcia mięśnia rzęskowego w oku co sprawia, że soczewka przybiera kulisty kształt i tak powstaje u dziecka krótkowzroczność. Jej pierwsze stadium to tzw. krótkowzroczność rzekoma, jeszcze całkowicie odwracalna. Jeżeli rodzice w porę zauważą problem i pójdą z dzieckiem do okulisty, to wystarczą trzy miesiące leczenia, by widzenie wróciło do normy. Jeżeli nie zrobi się nic, to wraz ze wzrostem oka wada będzie się pogłębiać – mówi dr n. med. Ewa Jakubiec-Blajer, specjalista okulistyki z Rzeszowa.
Pani doktor uspokaja, że maluch, u którego zdiagnozuje się krótkowzroczność rzekomą nie musi nosić okularów. Leczenie polega w pierwszej kolejności na podawaniu dziecku na noc, przez trzy miesiące, specjalnych kropel, które porażają akomodację oka. Akomodacja to możliwość dostosowywania ostrości wzroku do oglądanych przedmiotów znajdujących się w różnych odległościach. Gdy czasowo wyłączymy tę funkcję, krótkowzroczność rzekoma szybko ustąpi. Zwykle przy krótkowzroczności rzekomej minus 1,2 dioptrie u 8-, 9-letniego dziecka po leczeniu oko nie wykazuje już zmian. Na co powinni zwrócić uwagę rodzice? Przy krótkowzroczności typowe jest mrużenie oczu. Dziecko ma problemy z odczytywaniem tekstu na tablicy w szkole, siada blisko telewizora. Pociecha może także trzeć oczy. Jeżeli rodzice zaobserwują tego typu objawy nie powinni tracić czasu i jak najszybciej udać się z dzieckiem do okulisty. Skierowanie może wystawić lekarz rodzinny. Ważna jest także higiena narządu wzroku. Ponieważ za plagę krótkowzroczności wśród dzieci i młodzieży odpowiada ślęczenie przed urządzeniami elektronicznymi, to należy w pierwszej kolejności ograniczyć możliwość korzystania z nich. Kilkulatek nie powinien spędzać przed telewizorem czy komputerem więcej, niż godzinę dziennie. Potem powinien wyjść na dwór. Gdy wzrok skupi się na tym, co w oddali, a nie przed samym nosem, mięsień rzęskowy odpręża się. Równowaga jest zachowana. Kolejna ważna sprawa to dieta. Dzieci i młodzież powinny jeść dużo warzyw i owoców, które są źródłem witamin i minerałów potrzebnych dla prawidłowej pracy narządu wzroku. Bezcenne pod tym względem są czarne jagody. A gdy przychodzi czas na naukę, to co jakiś czas warto zrobić dziecku przerwę, by wstało od książek. Nawet na 15 minut. W tym czasie powinno wstać, pochodzić po domu, wyjrzeć przez okno, popatrzeć w dal. Przerwa jest konieczna, aby wzrok mógł odpocząć. Kluczowe są też regularne kontrole u okulisty.
Anna Moraniec



One Response to "Wzrok utopiony w smartfonie"