Samorządy dopłacą 400 mln zł do podwyżek nauczycieli

– Problem niedoszacowania subwencji był zawsze. Obecny wynika z podwyżek płac i przeprowadzonej reformy systemu edukacji – mówi Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. Fot. Paweł Dubiel

KRAJ, PODKARPACIE. Wyższe pensje nauczycieli w przedszkolach gmina sfinansuje z własnego budżetu.

Minister Edukacji Narodowej Dariusz Piontkowski poinformował niedawno, że na wrześniowe podwyżki dla nauczycieli w subwencji oświatowej znajdzie się dodatkowy miliard. Według wyliczeń strony samorządowej, które przedstawił Związek Gmin Wiejskich RP, na ich całkowite sfinansowanie  potrzeba 1,4 mld zł., co oznacza, że 400 mln będą musiały dołożyć samorządy. Związku Miast Polskich podaje, że ta kwota jest nawet wyższa. „Ministerstwo ustala wskaźniki wynagrodzeń, płacę zasadniczą, dodatek za wychowawstwo, a my musimy za to płacić” – protestują samorządowcy.

MEN przesłało do konsultacji projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie sposobu podziału części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego w roku 2019. Zakłada on zwiększenie jej o 1 mld zł. Przy podziale będą brane pod uwagę zamożność gminy i liczebność uczniów. Jeśli w szkole będzie do 144 uczniów, placówka będzie mogła liczyć na dodatkowe wsparcie z subwencji.

„Według wyliczeń strony samorządowej, które przedstawił Związek Gmin Wiejskich RP, na sfinansowanie wrześniowych podwyżek potrzeba 1,4 mld zł., co oznacza, że pieniądze na pozostałą część będą musiały wyłożyć JST” – poinformował Związek Gmin Wiejskich. Związek Miast Polskich wyliczył, że niedoszacowanie w 2019 r. będzie jeszcze wyższe i wyniesie ponad 0,5 mld zł. – Pogłębi to wcześniejsze niedoszacowanie środków na podwyżki płac nauczycielskich wprowadzanych w 2018 roku ( 600 mln zł) oraz w pierwotnie w 2019 roku (1 mld zł) – twierdzi Zygmunt Frankiewicz, prezes ZMP.

– Problem niedoszacowania subwencji był zawsze. Obecny wynika z podwyżek płac i przeprowadzonej reformy systemu edukacji. Ministerstwo twierdzi, że spełniło swoje obowiązki i wszystko zostało uregulowane, a reszta należy do samorządów – mówi Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu. – Samorządowcy przedstawiają rzeczywiste wyliczenia dotyczące kosztów związanych z podwyżkami, natomiast to, co daje ministerstwo nie ich nie pokrywa – dodaje. Zdaniem prezesa, na pewno zabraknie funduszy na dodatek za wychowawstwo, który od września będzie wynosił minimum 300 zł. – Zanim samorządy się zorientują i dokładnie rozliczą, minie koniec roku. Mogą wystąpić o tzw. subwencję wyrównawczą , ale z pewnością otrzymają ją tylko w części – twierdzi Stanisław Kłak.

Rząd nie dołoży na podwyżki w przedszkolach

Wyższe pensje nauczycieli w przedszkolach gminy będą musiały sfinansować z własnych budżetów. – Funkcjonowanie przedszkoli jest zadaniem własnym gminy i finansowane z jej dochodów własnych. Oczywiście, jest część subwencji na funkcjonowanie przedszkoli i oddziałów przedszkolnych, ale tylko na bieżące funkcjonowanie, nie na płace dla nauczycieli – tłumaczy prezes ZNP. Czy w takim razie samorządowcy muszą wybierać między podwyżką dla nauczycieli a np. remontem drogi? – Tak się nie dzieje, bo minister ustalił rozporządzeniem płacę zasadniczą, która obowiązuje wszystkich – bez względu na to, jak są finansowane. W efekcie samorządowcy często mówią: „Ministerstwo ustala wskaźniki wynagrodzeń, płacę zasadniczą, dodatek za wychowawstwo, a my musimy za to płacić” – twierdzi Stanisław Kłak.

Wspierania biednych gmin kosztem bogatych?

Związek Miast Polskich odniósł się negatywnie również do propozycji podziału subwencji.  – Propozycją, aby podstawowym warunkiem różnicowania dostępu samorządów do środków zwiększonej subwencji była wyłącznie liczba uczniów oddziału szkolnego, Minister Edukacji lekceważy inne wskaźniki potwierdzające trudną sytuację finansową samorządów terytorialnych, wynikającą między innymi ze zmian w systemie edukacji wprowadzonych po 2016 r. – tłumaczy Zygmunt Frankiewicz w piśmie skierowanym do MEN.

– To powinno być uregulowane np. tak, że przyjmiemy współczynnik 1 dla wszystkich, a biedne gminy dostaną np. 1,3, ale nie kosztem bogatych. Dlaczego gmina ma dokładać do wynagrodzeń nauczycieli z dochodów własnych? Przecież to jest sprawa państwa – przekonuje prezes Kłak. Rozwiązaniem mogłaby być propozycja samorządowców, aby minimalne wynagrodzenia wypłacał pracownikom oświaty rząd, a pieniądze powyżej minimalnej kwoty – samorząd.

Wioletta Kruk

2 Responses to "Samorządy dopłacą 400 mln zł do podwyżek nauczycieli"

Leave a Reply

Your email address will not be published.