Olimpijskie straszenie i Stali doświadczenie

Adrian Paluchowski (biała koszulka) zdobywa drugą bramkę dla Stali Mielec. Napastnik skorzystał z perfekcyjnego podania od Bartosza Nowaka. Fot. Stal Mielec

PGE STAL MIELEC – OLIMPIA GRUDZIĄDZ. Gospodarze przebudzili się w odpowiednim momencie, bowiem już w środę w Niecieczy mecz z konkurentem do awansu.

– Zespół pokazał charakter, znów był zjednoczony. Udowodnił, że z każdej porażki płynie jakaś lekcja – Artur Skowronek, trener PGE Stali, zgrabnie powiązał nieudany mecz z Podbeskidziem z piątkową wiktorią. Zanim jednak uśmiech zagościł na jego twarzy, zjadł trochę nerwów. Olimpia zagrała bez kompleksów i Seweryn Kiełpin miał ręce pełne roboty.

Beniaminek z Grudziądza był najbardziej wymagającym przeciwnikiem, jaki przybył tego lata do Mielca. Kierujący defensywą biało-niebieskich Martin Dobrotka razem z kolegami co rusz musieli się mieć na baczności. Niełatwo było upilnować skrzydłowych Tiago Alvesa i Jakuba Łukowskiego oraz wszędobylskiego Konrada Handzlika. Przed meczem najwięcej mówiło się o występującym w ataku Omranie Haydarym, który strzelił już 4 gole. Przy Solskiego Afgańczyk z holenderskim paszportem aż tak groźny jednak nie był i po godzinie ustąpił miejsca Brazylijczykowi Joao Augusto.

Kto kogo zaskoczył?

W pierwszym kwadransie Olimpia zepchnęła mielczan do obrony, momentami dość rozpaczliwej. Tylko znakomitym interwencjom Kiełpina gospodarze zawdzięczają, iż nie stracili bramki. Artur Skowronek nie zgodził się jednak z opinią, że beniaminek zaskoczył jego drużynę. – Wiedzieliśmy, że mogą grać wysoko, bo mają szybkość. Stosowali taki sam pressing, co Podbeskidzie. Myślę jednak, że to my ich zaskoczyliśmy, grając w aż trzech systemach – odparł.

Olimpia nie kalkuluje, choć nie zawsze przynosi to owoce w postaci punktów. Po imponującym otwarciu sezonu, przyszły porażki z Chojniczanką i Stalą. – Skąd taki pomysł na grę? Po prostu posiadam odpowiednich wykonawców, żeby atakować. Za kilkoma moimi zawodnikami jeżdżą przedstawiciele klubów ekstraklasy. To kłopot, ale i wyróżnienie dla całej Olimpii. Niestety, w Mielcu przekonaliśmy się, że za piękno często nie dostaje się punktów. Choć nie zostawiliśmy Stali wiele przestrzeni, to jednak skarciła nas, grając z kontrataku. Z tego meczu dużo jednak wyciągniemy – nie miał wątpliwości Mariusz Pawlak, opiekun gości.

Setka Nowaka

Mielczanie ocknęli się po blisko 20 minutach. To wtedy setkę zmarnował Bartosz Nowak, który po raz 100 zakładał koszulkę Stali. Jubileusz okrasił kapitalną asystą do Adriana Paluchowskiego. Kunszt tego zagrania polegał na tym, iż łatwiej było podać piłkę do biegnącego skrzydłem Andrei Prokica. – Wybrałem trudniejsze rozwiązanie, lecz to chyba dobrze. U siebie chcemy grać widowiskowo – uśmiechał się po meczu reżyser mieleckiej ekipy. Sam Paluchowski powiedział skromnie, że zrobił to, co do niego należało. – Najważniejsze są trzy punkty. Siła rażenia Olimpii została zneutralizowana. Rywale pokazali sporo ciekawych akcji, lecz koniec końców nic nie wskórali – zauważył napastnik Stali. Zanim trafił do siatki, podwyższając na 2-0, refleksem popisał się Grzegorz Tomasiewicz, z bliska pakując piłkę do bramki po niepewnej interwencji Jakuba Lemanowicza. 20-letni golkiper Olimpii nie poradził sobie ze strzałem z wolnego Krystiana Getingera: odbił futbolówkę nie w bok, tylko przed siebie. – Uważam, że bramkarz młodzieżowiec zdał egzamin. Miał kilka udanych interwencji, a przy pierwszym golu piłka przeszła w murze między zawodnikami. To był najpoważniejszy błąd – tłumaczył Mariusz Pawlak.

Teraz lider

Ci, którzy myśleli, iż bramka do szatni załamie Olimpię, mylili się okrutnie. Już w pierwszej akcji po wznowieniu gry Kiełpin musiał pokazać cały kunszt, by uratować swój zespół. W 66 minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem pomylił się Remigiusz Szywacz. Gospodarze ani przez moment nie mogli być pewni swego, gol kontaktowy oznaczałby poważne kłopoty. – Chylę czoło przed moimi piłkarzami. Grali na dużej intensywności, zostawili mnóstwo zdrowia na boisku. Stworzyliśmy wiele sytuacji, zwłaszcza w drugiej połowie. Nie załamujemy się porażką, tylko idziemy dalej. Bierzmy przykład ze Stali, gdzie stworzono doświadczoną drużynę z unikalnym stylem – powiedział na koniec trener Olimpii. Artur Skowronek również docenił klasę beniaminka. – To nie jest przypadek, że mają 6 punktów. Jeśli utrzymają Omrana i Tiago, niejednemu przeciwnikowi napsują krwi – stwierdził.

Stalowcy przebudzili się w odpowiednim momencie – już w środę czeka ich wyjazdowy mecz z liderem Termalicą Nieciecza. Tam lepiej jednak nie sprawdzać, czy Seweryn Kiełpin wciąż nosi bohaterską pelerynę Supermana.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.