Produkcja poniżej kosztów. To dlatego Autosan przynosi straty?

Zaniżanie cen autobusów miało mieć miejsce nawet przy 30 postępowaniach – głównie przy autobusach komunikacji miejskiej. Fot. Martyna Sokołowska

SANOK. Śledczy mają do przeanalizowania 32 kontrakty…

Blisko 150 autobusów Autosan miał sprzedać poniżej kosztów produkcji, czym miał narazić spółkę na spore straty finansowe – takie są ustalenia Prokuratury Okręgowej w Krośnie, która prowadzi śledztwo w sprawie sanockiej fabryki autobusów.

Śledztwo w sprawie Autosanu zostało wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Krośnie 28 lutego na skutek złożonego przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Toczy się z artykułu 296 par. 1 i 3 KK w związku z artykułem 12 KK i dotyczy podejrzenia nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez zarząd spółki Autosan w okresie od 26 czerwca 2017 roku do 22 lipca 2018 roku w związku z zawieraniem w ramach kontraktowanych zamówień umów, których oferty cenowe nie pokrywały kosztów produkcji oraz bezzasadnego wydawania pieniędzy na usługi doradcze i eksperckie. Zostało wszczęte na podstawie materiałów przekazanych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego i zawiadomienie złożone przez osobę prywatną.

– W chwili obecnej mamy 32 kontrakty do przeanalizowania na ponad 100, a bliżej – 150 autobusów. Mamy podejrzenie, że one zostały sprzedane poniżej kosztów produkcji. Słuchamy świadków, głównie te osoby, które były zaangażowane w wykonanie wycen tych autobusów – poinformowała Wiesława Basak, zastępca prokuratora okręgowego w Krośnie. Niewykluczone, że konieczne będzie powołanie biegłego.

Postępowanie dotyczy umów zawartych z 13 podmiotami. Chodzi przede wszystkim o dostawy autobusów dla firm zapewniających komunikację samorządową w różnych miastach. Śledczy sprawdzają, czy zarząd spółki oferował w przetargach ceny, które nie pokrywały kosztów produkcji.

To wstępny etap śledztwa, na tę chwilę prokuratura nie jest w stanie określić ewentualnych strat poniesionych przez Autosan. Część z autobusów została już bowiem wykonana, a część jeszcze nie, w niektórych przypadkach są naliczane kary, a w innych nie.

Śledztwo toczy się w sprawie, a nie przeciwko osobie, co oznacza, że do tej pory nikt nie usłyszał zarzutów.

Czyny, które są przedmiotem śledztwa, zagrożone są karą od roku do 10 lat więzienia.

W czasie, który obejmuje okres śledztwa, w Autosanie prezesem był Michał Stachura. Funkcję tę sprawował przez 14 miesięcy od 31 maja 2017 roku 13 lipca 2018 roku, kiedy złożył rezygnację. Nie mówił wówczas o powodach swojej decyzji.

Pytany przez naszych dziennikarzy po tym jak sprawa ujrzała światło dzienne zapewniał, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Zwrócił uwagę, że decyzje w spółce podejmował cały zarząd i wówczas żaden z jego członków nie zgłaszał zastrzeżeń.   

Członkowie zarządu, który pełnił funkcję w czasie objętym śledztwem, nie byli jeszcze przesłuchiwani. Nie wiadomo, jak odniosą się do ustaleń prokuratury.

Na rządowej kroplówce

Autosan od 2016 roku jest pod skrzydłami Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Od tego rządowa spółka udzieliła spółce pięciu pożyczek w wysokości 33 milionów złotych, zaś łączna kwota zaangażowania Grupy Kapitałowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej (pożyczki, poręczenia, gwarancje) w Autosan przekracza 100 milionów złotych. Mimo tego solidnego rządowego wsparcia fabryka przynosi straty. W pierwszym kwartale tego roku strata wyniosła ponad 7 milionów złotych.

Jak mówił na posiedzeniu komisji sejmowej obrony, straty generowane przez Autosan spowodowane są „zawieraniem niekorzystnych umów, poniżej progu rentowności”. 

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.