
RZESZÓW. Przed pomnikiem Czynu Rewolucyjnego odbyła się pikieta w obronie sądów.
– Nie ma diabła, nie ma bata. Obecnej władzy wydaje się, że może wszystko – krzyczało kilkudziesięciu manifestantów, zebranych w poniedziałkowe popołudnie przed pomnikiem Czynu Rewolucyjnego. Na rzeszowskie ulice wyszli po to, by sprzeciwić się hejterskiej akcji Ministerstwa Sprawiedliwości, wymierzonej w sędziów krytykujących reformy PiS-u. Protest odbył się pod hasłem „Zatrzymać Ministerstwo Hejtu”.
Przypomnijmy, że przed tygodniem ujawniono, że Łukasz Piebiak, były już wiceminister sprawiedliwości i bliski współpracownik ministra Zbigniewa Ziobry, zorganizował i kontrolował akcję, która miała skompromitować przynajmniej 20 sędziów nieprzychylnych PiS-owi.
– To, o czym od kilku dni donoszą media, jest niezbitym dowodem na to, że władza wykonawcza usiłuje zniszczyć władzę sądowniczą – przekonywał Mariusz Szewczyk, szef Komitetu Obrony Demokracji w Rzeszowie. – Przynieśliśmy transparenty. Wypisaliśmy na nich artykuły Kodeksu karnego, które zostały jawnie złamane przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości – tłumaczył.
Manifestanci przyszli z transparentami, na których widoczne były hasła takie jak: „Art. 212 KK Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną…”, „Art. 258 KK Kto bierze udział w zorganizowanej grupie albo związku mającym na celu popełnienie przestępstwa…”, „Art. 231 KK Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków…”
– Niestety, jesteśmy świadkami kolejnego aktu łamania zasady trójpodziału władzy. Władza wykonawcza uzurpuje sobie prawo do kontrolowania i manipulowania władzą sądowniczą, co w państwie demokratycznym jest to niedopuszczalne – oburzał się. – Co rusz słyszymy, że „są przecież wybory”. Tyle tylko że o wyborach w naszej konstytucji jest zaledwie kilka stron. Wybory to nie jest demokracja. Wybory są w Rosji, były za PRL-u. Ale nie oznaczają demokracji. Ona ma swoje twarde zasady, a jej podstawą jest zasada trójpodziału władzy, w której każda z władz jest od siebie niezależna – dodał.
Jakub Karyś, przewodniczący podkarpackiego Komitetu Obrony Demokracji, w ostrych słowach skomentował Zbigniewa Ziobrę. – Kiedy w Stanach Zjednoczonych wybuchła afera watergate, to prezydent Richard Nixon po krótkim czasie podał się do dymisji. I to jest właśnie demokracja. Jeżeli ktoś łamie prawo, to powinien zostać odsunięty od władzy. Dlatego minister Ziobro musi odejść! – mówił. – Bo pracownicy ministerstwa sprawiedliwości łamali prawo. Jak inaczej nazwać zorganizowaną grupę, która miała na celu skompromitowanie sędziów, którzy nie godzili się na łamanie prawa i konstytucji? Jak ich nazwać, jeśli nie zwykłą, regularną mafią. Tak, rządzi nami mafia – skwitował.
Organizatorzy pikiety zaapelowali, by 13 października ruszyć do urn i wybrać odpowiedzialnie.
mc



23 Responses to "„Ziobro musi odejść!”"