
GRABINY, POW. DĘBICKI. 66-letni mieszkaniec Dębicy został zaatakowany podczas przejażdżki rowerowej. Zabójca zmasakrował mu twarz ciężkim metalowym szpikulcem.
Najbliższe 3 miesiące w areszcie tymczasowym spędzi decyzją sądu 30-letni Tomasz B. z pow. kolbuszowskiego, który jest podejrzany o brutalne zabójstwo 66-latka z Dębicy. Ze względu na stan zdrowia mężczyzny, areszt odbywa się w warunkach szpitalnych – trafił na Oddział Psychiatrii Sądowej krakowskiego aresztu śledczego, gdzie jest pod opieką lekarzy. W dniu, w którym doszło do zabójstwa, Tomasz B. z powodu dziwnego zachowania trafił do dwóch szpitali (w tym psychiatrycznego), z których… go wypuszczono. Wyszedł i zabił przypadkową osobę, na miejscu której mógł być każdy! Jeżeli okaże się, że w chwili zabójstwa był niepoczytalny, nie trafi do więzienia, tylko na leczenie.
– Tomasz B. został przewieziony do Aresztu Śledczego w Krakowie przy ul. Montelupich, w którym pozostanie do 23 listopada – potwierdza prok. Mirosław Michno, zastępca Prokuratora Rejonowego w Dębicy.
Co będzie z nim dalej? – dopytujemy. – Śledztwo jest w toku. Będziemy zasięgać opinii biegłych lekarzy psychiatrów co do stanu Tomasza B. Niewykluczone, że zawnioskują oni o przeprowadzenie jego obserwacji psychiatrycznej – mówi prokurator.
Śledczy zbierają aktualnie materiał dowodowy w tej sprawie. – Wydaliśmy policji polecenia odnośnie czynności, które mają przeprowadzić, będziemy też między innymi przeprowadzać szczegółowe badania zabezpieczonego w sprawie narzędzia po to aby ujawnić i zabezpieczyć wszelkie dowody i ślady świadczące o tym, że Tomasz B. dopuścił się tego przestępstwa – dodaje.
Sam podejrzany nie odniósł się do zarzutu zabójstwa 66-latka. – W pierwszym dniu kiedy został zatrzymany (niedziela 25 sierpnia – dop. red.) i wykonywane były czynności z jego udziałem w Komendzie Powiatowej Policji w Dębicy, potwierdził, że przebywał w rejonie gdzie ujawniono zwłoki mężczyzny, natomiast nie ustosunkował się w ogóle co do kwestii jego udziału w tym czynie. Natomiast w prokuraturze, gdy przedstawiono mu zarzuty popełnienia zbrodni i zmuszania funkcjonariuszy policji przemocą do zaniechania czynności służbowej (w chwili zatrzymania rzucił w nich cegłą – dop. red.), odmówił składania wyjaśnień. Takie samo stanowisko przyjął w czasie postępowania aresztowego w sądzie. Podtrzymał natomiast wyjaśnienia w tej części w której opisał w jaki sposób znalazł się w Dębicy – mówi prokurator Michno.
Tomasz B. znalazł się tam przypadkiem. Mężczyznę najprawdopodobniej ze względu na zachowanie wysadzono w Dębicy z pociągu, którym jechał do Wrocławia. Tam najpierw przebywał w parku, gdzie jak wiemy z relacji prokuratury, zaczął się dziwnie zachowywać w stosunku do dzieci. Dlatego wezwano do niego policję i straż miejską. 30-latka zabrano najpierw do szpitala w Dębicy, skąd został odesłany, a następnie do szpitala psychiatrycznego. Z niego również został wypuszczony. Wówczas, jak relacjonował nam prokurator Jacek Żak, Prokurator Rejonowy w Dębicy, przeprawił się przez Wisłokę i dotarł do położonej pod Dębicą niewielkiej wsi Grabiny, gdzie ukrywał się w polach. Przez Grabinę w tym czasie przejeżdżał na rowerze 66-letni mieszkaniec Dębicy, który wybrał się tam na przejażdżkę. Wszystko wskazuje na to, że został zaatakowany przypadkowo. Z relacji prokuratury wynika, że mało prawdopodobne jest to, by sprowokował czymś Tomasza B. Jak wyglądało zajście? Tego nie wiadomo, prokuratura dopiero to ustala. Wiadomo natomiast, że 66-latek otrzymał liczne ciosy w głowę szpikulcem, który służy do przywiązywania krów. – Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że śmierć poszkodowanego nastąpiła wskutek rozległych obrażeń twarzoczaszki z przodu i z tyłu – mówi prokurator Mirosław Michno.
Zwłoki 66-latka około godz. 16.30 zauważył przejeżdżający tamtędy myśliwy. Tomasz B. został zatrzymany w pobliżu miejsca w którym leżało ciało. Był nagi i bez butów oraz cały zakrwawiony. Najpierw próbował uciekać przed policjantami, a później ich zaatakował. Cały czas zachowywał się wobec nich bardzo wulgarnie, a kontakt z nim był utrudniony. Został zatrzymany i przewieziono go do szpitala psychiatrycznego w Straszęcinie.
Za zabójstwo Tomaszowi B. grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności, ale nie jest pewne czy w ogóle odpowie za swój czyn przed sądem. Jeżeli biegli orzekną o jego niepoczytalności, uniknie procesu i więzienia, a zamiast tego trafi do placówki dla osób chorych psychicznie.
Katarzyna Szczyrek



2 Responses to "Bestialsko zabił przypadkowego człowieka. Uniknie więzienia?"