
KRAJ, PODKARPACIE. Samorządy nadal muszą szukać pieniędzy na oświatę, w tym pensje pracowników.
Po fali strajków w szkołach wynagrodzenia nauczycieli nieco wzrosły. W nowym roku szkolnym nauczyciele otrzymają pensje wyższe o 9,6 procent. To przyspieszenie podwyżki planowanej pierwotnie na styczeń 2020 r. Związkowcy nadal walczą o wyższe pensje i oczekiwali kolejnego wzrostu od nowego roku. Minister edukacji rozwiewa jednak złudzenia.
W opublikowanej w poniedziałek rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” minister Dariusz Piontkowski odniósł się do stwierdzenia, że w przyszłym roku nauczyciele nie dostaną podwyżek. – Od stycznia nie mogą być, bo przecież ta planowana 5-proc. podwyżka została przesunięta na wrzesień 2019 r. i jeszcze jest zwiększona. Stąd trudno dawać dwa razy podwyżkę w tym samym terminie – tłumaczył. Dopytywany o to, czy będą w późniejszym terminie, np. we wrześniu, odpowiedział: „być może”. W podobnym tonie rozmawiał z samymi zainteresowanymi. – Na spotkaniu zespołu do spraw statusu zawodowego nauczycieli, w którym uczestniczyły trzy związki zawodowe, padło pytanie, co z podwyżkami od stycznia 2020 r. Minister nie powiedział, że nie ich będzie, ale też nie potwierdził, że zostaną wypłacone – mówi Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. – Wszystko się okaże po wyborach Jeżeli rządzący je wygrają i znajdą się środki, można będzie dopiero o tym myśleć. Taką informację przekazał nam wiceprezes zarządu głównego, Krzysztof Baszczyński – zaznacza.
Z informacji zebranych przez „Rzeczpospolitą” w kuratoriach oświaty wynika, że dyrektorzy zwracają się w tej sprawie do kuratora bardzo często. W Rzeszowie w 2018 roku takich przypadków rozpatrzono około 900, od początku tego roku już 550. – Wnioski wpływają cały rok szkolny, w każdym miesiącu, np. w chwili otrzymania przez szkołę stosownych dokumentów poradni psychologiczno-pedagogicznej – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Mariola Kiełboń z Kuratorium Oświaty w Rzeszowie.
Województwo podkarpackie należy do regionów, w których podobnych wniosków rozpatruje się najwięcej. Braki nauczycieli są mocno odczuwalne. – Jeśli w szkole jest jedna czy dwie godziny danego przedmiotu, nikt nie przyjdzie do pracy, bo to się nie opłaca. Dzieci nie mogą jednak pozostać bez opieki. Jeśli dyrektor nie ma możliwości zatrudnić kogoś do prowadzenia tych zajęć, nie ma wyjścia -występuje do organu nadzoru o wyrażenie zgody. To nie jest jego zaniedbanie – przekonuje prezes ZNP. Zdarza się więc, że np. nauczyciel chemii uczy fizyki czy matematyki. – Miał te przedmioty na studiach, więc posiada podstawową wiedzę, natomiast nie ma kwalifikacji wymaganych. Przepisy mówią, że o tym, czy ta wiedza jest przydatna do nauczania danego przedmiotu decyduje dyrektor – zaznacza prezes Kłak. Gdzie są największe deficyty? – Brakuje przede wszystkim nauczycieli przedmiotów zawodowych, bo dobrzy fachowcy uciekają do przemysłu, gdzie zarobią więcej. Trudno znaleźć też informatyków, fizyków, matematyków. Ta sytuacja jest w całej Polsce – nie ma wątpliwości Stanisław Kłak.
Wioletta Kruk



2 Responses to "Nauczyciele bez podwyżek w styczniu"