Wdowa po Kosteckim pisze do Jarosława Kaczyńskiego

W 2017 r. Dawid „Cygan” Kostecki został skazany na 5 lat pozbawienia wolności. Fot. Bogdan Myśliwiec

KRAJ. Kolejne sensacyjne informacje na temat śledztwa w sprawie śmierci „Cygana”.

„Przedstawiciel ministerstwa sprawiedliwości chciał fotografować ciało Dawida Kosteckiego w jego celi” – twierdzi wdowa po pięściarzu. Edyta Kostecka w liście wysłanym do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego podaje szokujące informacje i apeluje: „Chcę sprawiedliwego śledztwa i traktowania mnie uczciwie” . Prokuratura już odniosła się do zarzutów.  

38-letni Dawid Kostecki został znaleziony martwy 2 sierpnia, nad ranem w celi aresztu na warszawskiej Białołęce.  Prokuratura uznała, że było to samobójstwo. Najbliżsi boksera od początku  nie dają jednak wiary tej tezie. Jego żona, Edyta Kostecka w liście skierowanym do Jarosława Kaczyńskiego twierdzi, że „Cygan” przepracował próbę samobójczą sprzed lat i nie cierpiał na depresję. „Nigdy nie uwierzę, że Dawid mógł się zabić” – podkreśla.

Ma za to wiele zarzutów do pracy wymiaru sprawiedliwości. „Dzisiaj podległa Panu prokuratura traktuje rodzinę i naszych pełnomocników jako zagrożenie związane z tym, że chcemy wyjaśnienia przyczyn śmierci mojego męża. Nie udostępnia się nam akt postępowania, a czasem o dowodach dowiadujemy się z mediów, które otrzymują je wprost z prokuratury, gdyż nikt inny ich wcześniej nie posiada – pisze załamana kobieta. Ujawnia też szokującą wizytę osoby z MS, do której miało dojść po śmierci „Cygana”. „Pan prokurator Kapuściński zeznał, a był w celi mego męża, że do celi wchodził przedstawiciel ministerstwa i chciał robić zdjęcia memu zmarłemu mężowi po to, aby przekazać to zdjęcie ministrowi sprawiedliwości”. Kostecka pyta, po co rządowi było to zdjęcie i dlaczego odsunięto od prowadzenia sprawy prokuratora Kapuścińskiego, który ujawnił ślady na szyi zmarłego.

Wdowa kończy list słowami: „Mój mąż nie był świętym człowiekiem, ale był obywatelem RP oraz dzielnym sportowcem i zasługuje na wyjaśnienie tego, kto go zabił. Nie jestem politykiem i nie obchodzi mnie to, że ta śmierć nastała w czasie kampanii wyborczej. Chcę sprawiedliwego śledztwa i traktowania mnie uczciwie”.

Prokuratura szybko skomentowała informacje z listu do prezesa PiS. „2 sierpnia 2019 r. na terenie Aresztu Śledczego Warszawa Białołęka obecni byli funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Centralnego Zarządu Służby Więziennej oddelegowani do Departamentu Wykonywania Orzeczeń i Probacji Ministerstwa Sprawiedliwości przeprowadzający kontrolę w trybie przewidzianym stosownymi przepisami”- informuje Marcin Saduś, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie – Praga w Warszawie. „Wyżej wymienione osoby nie ingerowały w czynności oględzin przeprowadzanych przez prokuratora Wojciecha Kapuścińskiego. Zgodnie z procedurą obowiązującą w takich przypadkach musieli oni wykonać dokumentację zdarzenia, w tym dokumentację zdjęciową na potrzeby wewnętrznego postępowania mającego na celu ustalenie prawidłowości przestrzegania zasad i procedur w areszcie śledczym. Prokurator nie wyraził na to zgody, czemu funkcjonariusz się podporządkował. Oględziny celi i zwłok były przeprowadzane bez udziału tych osób” – czytamy.

Prokuratura odniosła się też do zarzutów o odsunięciu od śledztwa prok. Kapuścińskiego. „Przedmiotowe śledztwo nie zostało mu nigdy przydzielone do prowadzenia. W dniu 02 sierpnia 2019 r. wykonywał czynności w ramach dyżuru prokuratorskiego. Jeszcze tego samego dnia sprawa została skierowana do referatu prokurator Anny Domańskiej”.

Wioletta Kruk

7 Responses to "Wdowa po Kosteckim pisze do Jarosława Kaczyńskiego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.