
KRAJ, PODKARPACIE. – Szybki wzrost najniższej krajowej to plan czysto polityczny, a nie ekonomiczny – mówi Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.
Rządzący zapowiedzieli, że w styczniu 2021 r. płaca minimalna wzrośnie do 3 tys. zł, a na koniec 2023 r. wyniesie 4 tys. zł brutto. Część ekonomistów pozytywnie ocenia takie rozwiązanie, natomiast wielu patrzy na przyszłość z przerażeniem. Powód? Wyższe pensje mogą dobić małych przedsiębiorców, zwiększyć inflacje i wywindować ceny żywności w górę.
Jeszcze w czwartek na łamach Super Nowości analizowaliśmy plan obecnej władzy dotyczący szybkiego podwyższenia płacy minimalnej. Już w przyszłym roku ma ona wynieść 2,6 tys. zł brutto, natomiast na koniec 2023 r. 4 tys. zł. Takie rozwiązanie w pewien sposób pozwoli wzbogacić się osobom najmniej zarabiającym. Pytanie tylko, jak zareaguje na zmiany gospodarka, w tym głównie przedsiębiorcy, konsumenci, i jaka będzie realna wartość pieniądza?
Od kilku dni sporo mówi się o losie małych i średnich firm. Wielu ekspertów tłumaczy, że będą one musiały płacić pracownikom więcej, wzrosną także podatki, co dla tysięcy podmiotów może się okazać zbyt dużym ciężarem. Jak informuje Next Gazeta.pl, gdy płace wzrosną do kwoty 4 tys. zł na konto pracownika wpłynie 2,91 tys. zł, a koszt pracodawcy wyniesie… ok. 4,8 tys. zł!
Małe firmy nie przetrwają?
Mając to na uwadze przedsiębiorcy będą szukać oszczędności. Trudno nie przypuszczać, że wielu zatrudnionych zmuszona zostanie zgodzić się na zmniejszenie etatu lub nawet przejście do szarej strefy. – Jeżeli mikroprzedsiębiorcy przejdą do szarej strefy, to i tak będzie pół biedy, gorzej, co jest realne, jeśli będą oni musieli zamykać interesy – ocenia Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. – Rzeczywisty cud gospodarczy Polska już przeszła, kiedy w latach dziewięćdziesiątych funkcjonowała „Ustawa Wilczka”, dziś PiS chce mieć swój cud, polegający na rozdawnictwie – dodaje.
O swoich niepewnościach mówił także w czwartek „Super Nowościom” Artur Chmaj, ekonomista WSIiZ w Rzeszowie, którego zdaniem „z perspektyw przedsiębiorcy, pracodawca stanie pod ścianą, a słabsi finansowo niekiedy będą zmuszeni swe interesy zamykać”.
Droższe usługi i towary?
Aby przedsiębiorcy mogli utrzymać się na rynku będą musieli także podwyższać ceny oferowanych towarów i usług. I tu dochodzimy do kwestii obywateli, bo to z kolei odbije się na kieszeniach konsumentów. Już dziś szacuje się, że inflacja w Polsce jest najwyższa od siedmiu lat. Jak informuje GUS, ceny produktów żywnościowych w lipcu rok do roku wzrosły o blisko 7 proc., a stawki samych warzyw o ok. 32, 4 proc! Co więc stanie się w momencie szybkiego i wysokiego wzrostu minimalnej pensji? Prawdopodobnie czekają nas kolejne wzrosty stawek. – Rodzi się pytanie, ile obywatel otrzyma pieniędzy i ile będzie kosztował np. bochenek chleba? Nie ważna jest ilość pieniędzy, a ich siła nabywcza, która za kilka lat niekoniecznie będzie robić wrażenie – podkreśla Sadowski. Taki scenariusz przerabiali już Węgrowie.
Samorządy zapłacą więcej
Kolejna sprawa to gminy, miasta czy szpitale. Samorządy zatrudniają dziś ponad 2 mln osób w urzędach i podmiotach organizacyjnych takich jak szkoły czy domy pomocy społecznej. Wielu pracowników zarabia w nich minimalną krajową (np. personel techniczny, osoby sprzątające). Spory wzrost najniższych płac już w przyszłym roku może więc znacznie wpłynąć na finanse gmin. – Nagłe zrywy powodują, że co rusz trzeba choćby renegocjować umowy z pracownikami – mówił Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. Podobnie sytuacja ma się z kierowcami ambulansów, personelem kuchennym i sekretarkami medycznymi. Nagłe zmiany w wynagrodzeniach to niespodziewany wydatek dla szpitali. Nie każda placówka jest na to gotowa.
Wyższa pensja minimalna to także droższe nieruchomości i mieszkania. – W dużym uproszczeniu mówiąc, jeżeli pensje minimalne wzrosną to mogą też wzrosnąć ceny mieszkań, gdyż droższa będzie ich budowa, a poza tym dzięki większym zarobkom, wzrośnie na nie popyt – ocenia Marcin Krasoń, analityk rynku nieruchomości Obido.pl.
Pierwsze skutki zmian odczujemy zapewne w pierwszych tygodniach 2020 r., kiedy płaca minimalna wzrośnie do 2600 zł brutto. Czy gospodarka udźwignie zmiany, pokaże czas.
kl



31 Responses to "Płaca minimalna do 4 tys. zł może zaszkodzić gospodarce"