Szkoły zamiast dróg

Utrzymanie szkół pochłania coraz więcej z pieniędzy własnych gmin.

PODKARPACIE. Rządowych pieniędzy na edukację jest stanowczo za mało. Samorządy dokładają z własnej kieszeni.

Samorządowcy dwoją się i troją, żeby znaleźć w budżecie dodatkowe pieniądze na pensje dla nauczycieli. Od 1 września powinny one wzrosnąć o 9,6 proc. Ministerstwo Edukacji Narodowej przekaże na ten cel dodatkowy miliard, ale to o kilkaset milionów złotych za mało. To nie pierwszy raz, kiedy samorządy uzupełniają braki z własnych budżetów. Od lat zamiast remontować drogi i realizować inne inwestycje dokładają do utrzymania szkół. W tym roku dołożą jeszcze więcej.

– 1 września wypłaciliśmy nauczycielom pensje po staremu, bez podwyżki. Mamy świadomość, ze musimy im to wyrównać do końca miesiąca, ale na razie nie mamy skąd wziąć pieniędzy – mówił jeszcze tydzień temu Dariusz Łapa sekretarz miasta Przemyśla. – Ministerstwo nie dało nam jeszcze nawet żadnej informacji, jak zmieni się wysokość subwencji. Z zapowiedzi medialnych słyszymy, że to może być 50-60 proc. tego, co obiecał rząd, ale jak będzie w rzeczywistości, dowiemy się dopiero, gdy dostaniemy oficjalne informacje – tłumaczył. Nawet jeśli do końca miesiąca władze miasta ich nie dostaną, będą musieli zapłacić – z własnego budżetu. – Poinformowaliśmy już dyrektorów, że jeśli nie wystarczy funduszy z subwencji, to np. pieniądze, które mamy zabezpieczone na nagrody z okazji dnia edukacji narodowej będą musiały pokryć podwyżki – przyznał sekretarz miasta. Na pewno w przyszłym roku będziemy musieli oszczędzać na inwestycjach. Z podwyżkami i dodatkiem za wychowawstwo będziemy potrzebowali ok 3 mln zł. Mamy pewność, że ta podwyżka subwencji nie pokryje w stu procentach kosztów wynagrodzeń – podkreślał sekretarz Przemyśla. 

Inwestycje odłożone w czasie

W Rzeszowie nauczyciele dostali wynagrodzenia z podwyżkami. Urzędnicy natomiast policzyli, ile trzeba będzie dołożyć. – Na sfinansowanie podwyżek do końca tego roku potrzebujemy 10 mln zł. Subwencja, którą otrzymamy to ok 6 mln zł. Mamy więc prosty rachunek. Brakuje nam 4 mln zł, które wypłacimy z kasy miejskiej – Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta w Rzeszowie. – Jeżeli, tak jak w tym przypadku, okazuje się, że miasto będzie musiało ponieść dodatkowe koszty, to te pieniądze będą musiały zostać przesunięte z innych inwestycji – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Póki co, nie wiadomo, z jakich planów miasto zrezygnuje, a kwota jest niemała. – Za te 4 mln zł można na przykład wybudować żłobek – twierdzi rzecznik Rzeszowa.

– Miasto Tarnobrzeg we wrześniu 2019 r. przeznaczyło na wypłaty dla nauczycieli środki w wysokości 3,857 mln zł. Oczekujemy na decyzję Ministra Finansów zwiększającą część oświatową subwencji ogólnej w części dla gminy i dla powiatu. Tak więc wrześniowe podwyżki dla nauczycieli sfinansowaliśmy z własnych środków budżetu miasta, ale w ramach przyjętego planu finansowego dla jednostek oświatowych na rok 2019 – informuje Wojciech Lis, rzecznik prezydenta Tarnobrzega.

W tym roku budżet miasta w części przeznaczonej na oświatę został zwiększony ogółem o 13 mln zł. – Aby zapewnić prawidłową realizację zadań oświatowych m.in. zrezygnowaliśmy z realizacji niektórych dużych inwestycji w mieście takich jak: „Przebudowa ulicy dojazdowej – Błonie wraz z przebudową ul. Ocickiej na Os.Ocice w Tarnobrzegu”, „Rozbudowa drogi powiatowej nr P1110R w Tarnobrzegu poprzez rozbudowę ul. Mickiewicza”, „Przebudowa drogi gminnej ul. Kochanowskiego w Tarnobrzegu”, „Przebudowa drogi wojewódzkiej nr 723 wraz ze skrzyżowaniem ul. Sikorskiego-Wyszyńskiego-Zwierzyniecka w Tarnobrzegu”, dołożyliśmy wolne środki pozostałe na rachunku bankowym Miasta Tarnobrzega na dzień 31 grudnia 2018 r. oraz ponadplanowe dochody uzyskane w roku 2019 r – wylicza rzecznik. – W tym miejscu należy także wspomnieć o nakładach, które musieliśmy ponieść na bieżące potrzeby remontowe związane z dokonaną reformą w oświacie. Mamy świadomość, że do końca roku 2019  ta kwota jest niewystarczająca – podkreśla.

W przeszłości wcale nie było lepiej. Według informacji, które przekazał nam rzecznik, w 2014 r. subwencja wyniosła 60,135 mln zł, podczas gdy poniesione na edukację wydatki zamknęły się w kwocie 87,430 mln zł. Rok później subwencja wyniosła – 61.892 mln zł, a wydatki – 95.733 mln zł. W kolejnych latach było jeszcze gorzej (2016 r.: subwencja – 63.288 mln zł, koszty –  93.516 mln zł; 2017 r.: subwencja – 66.116 mln zł, koszty – 114.230 mln zł). Rok temu Tarnobrzeg otrzymał od ministerstwa zaledwie 68.062 mln zł. Łącznie na edukację musiał wydać 100,5 mln zł. W ramach tych środków ponoszono koszty funkcjonowania przedszkoli, realizacji projektów unijnych oraz nakładów inwestycyjnych w jednostki oświatowe.

Nie tylko duże miasta mają problem z oświatą

Mniejsze gminy wcale nie są w lepszej sytuacji. – Wynagrodzenia nauczycieli zatrudnionych w szkołach i przedszkolach podległych Gminie Miejskiej Jarosław to kwota 1,9 mln złotych miesięcznie. Subwencja, jaką otrzymuje gmina wynosi 2,1 mln zł miesięcznie. Biorąc pod uwagę, że wypłacone wynagrodzenia nie zawierają godzin ponadwymiarowych oraz ewentualnych zastępstw doraźnych (wypłacanych z „dołu”), a przede wszystkim obowiązkowych składek na ubezpieczenia społeczne oraz Fundusz Pracy, które to wyniosą ok. 0,5 mln zł, subwencja nie pokryje planowanych wydatków na wynagrodzenia nauczycieli – informuje Iga Kmiecik, rzecznik burmistrza Jarosławia. – Należy zauważyć, iż oprócz nauczycieli, szkoły i przedszkola zatrudniają również pracowników administracji i obsługi. Ich miesięczne wynagrodzenia – wraz z pochodnymi – to kwota 0,8 mln zł – zaznacza. Na pokrycie kosztów utrzymania i funkcjonowania placówek miasto również musi wygospodarować środki z innych dochodów własnych.

– Pomimo tego, że dnia 27 sierpnia 2019 r. podpisane zostało rozporządzenie zmieniające rozporządzenie w sprawie sposobu podziału części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego  w roku 2019, które to określa zasady naliczenia kwoty korygującej subwencję na rok bieżący, do dnia dzisiejszego Miasto Jarosław nie otrzymało żadnej informacji, a tym bardziej środków na pokrycie kosztów wdrożenia podwyżek dla nauczycieli – zauważa Iga Kmiecik. – Po wstępnej analizie zapisów tego dokumentu dodatkowa subwencja nie pokryje kosztów podwyżek wdrożonych od września bieżącego roku – nie ma wątpliwości. Obecnie trwają ustalenia, z jakich środków ujętych w budżecie zostaną pokryte braki.

– Miasto Jasło nie posiada pełnych informacji dotyczących podwyżek dla nauczycieli od września br., gdyż obecnie w szkołach nam podległych trwają prace nad przeliczeniem skutków podwyżek. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że środki pochodzące z subwencji oświatowej nie pokrywają pełnych kosztów funkcjonowania szkół. Brakujące środki pokrywane są z dochodów własnych budżetu miasta – przyznaje Agata Koba, rzecznik prasowy burmistrza Jasła. Podobnie jak w innych samorządach również i tu władze miasta czekają na informację, na jakie środki mogą liczyć w związku z podwyżkami dla nauczycieli.

Wioletta Kruk

One Response to "Szkoły zamiast dróg"

Leave a Reply

Your email address will not be published.