
LUBACZÓW. Bogusław Ć. przyjechał do pacjenta mając ponad promil alkoholu we krwi. Mężczyzna zmarł po przewiezieniu do szpitala.
Śledztwo w tej bulwersującej sprawie trwa już 8 miesięcy, a jak dotąd śledczy nie przedstawili jeszcze żadnych zarzutów. Przemyska prokuratura wciąż czeka bowiem na opinię, która ma dać odpowiedz na pytanie, czy to, że mieszkańcem Starych Oleszyc zajął się lekarz, który przyjechał do niego będąc nietrzeźwym mogło mieć wpływ na to, że mężczyzny nie udało się uratować. Śledczy sprawdzają również, czy Bogusław Ć. mógł narazić również innych pacjentów, których odwiedził tamtego dnia.
Postępowanie prowadzone jest pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci, a czynności, które są aktualnie realizowane, prowadzone są w kierunku ewentualnego błędu medycznego. – Opinia biegłych odnośnie tego, czy długotrwałość i podejmowane czynności na miejscu zdarzenia przez kierującego zespołem ratowniczym nietrzeźwego lekarza mogły mieć związek ze skutkiem w postaci śmierci pacjenta wciąż do nas nie wpłynęła. A to właśnie od niej uzależnione są dalsze czynności w tej sprawie – potwierdza prok. Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Jeżeli śledczy zadecydują o przedstawieniu Bogusławowi Ć. zarzutów, zostanie on dopiero wówczas przesłuchany. Mężczyzna niedługo po tym, gdy ta sprawa ujrzała światło dzienne, został zwolniony z pracy.
Przypomnijmy. Do bulwersującego zdarzenia doszło 19 stycznia. Szczegóły zajścia opowiedziała nam żona zmarłego 65-latka. – Gdy karetka przyjechała, ratownicy poszli do domu, a lekarz jak gdyby nigdy nic siedział dalej w karetce i palił papierosa – opowiadała pani Bożena. Kobieta dwa razy przychodziła prosić lekarza, by się pospieszył. Jak opowiadała, lekarz w końcu poszedł do domu, ale zamiast zacząć badać pana Grzegorza, stanął tylko po drugiej stronie pokoju przy meblościance komentując, że „na ból brzucha jeszcze nikt nie umarł”. Badania męża zrobione zostały – zgodnie z jej relacją – dopiero po dłuższym czasie i po jej usilnych prośbach. Wówczas okazało się, że mężczyzna natychmiast musi trafić do szpitala. Co szokujące, zamiast ruszać, Bogusław Ć. miał spokojnie zapalić jeszcze papierosa w karetce i… bawić się podpalając nitki z fotela. W szpitalu 65-latek zmarł. – Badanie na zawartość alkoholu we krwi lekarza przeprowadzone o godz. 17.35 wykazało 1,23 promila – potwierdza prok. Marta Pętkowska. Wstępną przyczyną zgonu pana Grzegorza był zator płucny.
Katarzyna Szczyrek



2 Responses to "Będą zarzuty dla pijanego lekarza z karetki?"