
POWIAT SANOCKI. Do pierwszego stycznia sanocki szpital ma czas na znalezienie lekarza na oddział zakaźny, w przeciwnym razie z powodu braków kadrowych trzeba go będzie zamknąć.
Sanocki szpital od lat ma problemy kadrowe. Sytuacja jest na tyle poważna, że odejście lekarki z oddziału zakaźnego może spowodować jego zamknięcie. Wcześniej do podobnej sytuacji doszło na sanockiej porodówce. Z powodu braku lekarzy specjalistów oddział ginekologiczno-położniczy i noworodkowy trzeba było zamknąć.
Teraz ten czarny scenariusz może sprawdzić się na oddziale zakaźnym. – Na razie pracujemy normalnie. Lekarka, która nabyła uprawnienia emerytalne i chce z nich skorzystać, będzie sprawować swoje obowiązki na oddziale zakaźnym do końca roku – powiedział nam Grzegorz Panek, zastępca dyrektora ds. administracyjnych SP ZOZ w Sanoku. Do tego czasu oddział będzie funkcjonował normalnie. Kierownictwo szpitala ma więc jeszcze kilka tygodni na znalezienie zastępstwa i utrzymanie ciągłości pracy oddziału.
– Od lat borykamy się z brakami kadrowymi, ale robimy wszystko, aby zastąpić lekarkę, która odchodzi na emeryturę. Dzwonek kontrolny się odezwał i należy podjąć działania, aby nie dopuścić do zamknięcia oddziału, a czy to się uda – trudno dzisiaj składać jakiekolwiek deklaracje, trzeba poczekać na rozwój sytuacji – uważa wicedyrektor sanockiego szpitala.
Kilka dni temu na stronie internetowej SP ZOZ w Sanoku pojawiło się ogłoszenia o poszukiwaniu lekarza na stanowisko kierownika oddziału obserwacyjno-zakaźnego. Zdaniem Sebastiana Niżnika, byłego starosty sanockiego, obecnie radnego powiatu sanockiego, o wiele za późno. – Sytuacja nie jest nowa. Już kilka miesięcy temu ta lekarka chciała odejść z sanockiego szpitala. Została, bo pojawiło się ryzyko zamknięcia oddziału. Od tego czasu kierownictwo szpitala nie zrobiło nic, aby znaleźć lekarza na jej miejsce i zabezpieczyć pracę oddziału – uważa Sebastian Niżnik.
Zwraca uwagę, że to kolejne niepokojące informacje z sanockiego szpitala, na które nie ma stanowczej reakcji ani kierownictwa placówki, ani zarządu powiatu. – Cały czas powtarza się, że sytuacja w szpitalu jest dobra, a to kompletnie mija się z prawdą. Zadłużenie rośnie, lekarze odchodzą, pojawia się ryzyko zamknięcia kolejnych oddziałów. Dochodzi do kuriozalnej sytuacji, w której jedna z najważniejszych powiatowych placówek powoli upada. To trzeba zatrzymać, bo tu chodzi o zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców – dodaje były starosta sanocki.
Zaznacza, że likwidacja kolejnych oddziałów dla sanockiego szpitala może oznaczać dodatkowe kłopoty. – Mamy najwyższy stopień referencyjności, jeżeli chodzi o płatności to mamy poziom szpitali wojewódzkich, niewiele powiatowych placówek może się tym pochwalić. Jeśli zamkniemy zakaźny, a co za tym idzie i pulmonologię, a takie informacje do nas docierają, spadniemy do drugiego koszyka referencyjności i co wówczas – zamkniemy szpital?
Grzegorz Panek uspokaja, że funkcjonowanie pulmonologii nie jest zagrożone. – Lekarze pełniący dyżur na oddziale zakaźnym obsługują jednocześnie oddział pulmonologiczny. Mowa o lekarzach zatrudnionych na zasadach kontraktu. Tu możemy wypełnić grafik lekarzami z innych oddziałów – uspokaja wicedyrektor.
W najbliższą środę (25 września) odbędzie się sesja rady powiatu. Jeden z punktów obrad ma być poświęcony sytuacji w sanockim szpitalu.
Martyna Sokołowska



One Response to "Lekarka odchodzi, oddziałowi grozi zamknięcie"