
MIELEC. Czy tak ma wyglądać wzmacnianie postaw demokratycznych?
Mielecki Budżet Obywatelski miał wzmacniać w mieszkańcach miasta postawy obywatelskie i prodemokratyczne. Tymczasem okazuje się, że uczy… przekupstwa. Na niedawnej imprezie plenerowej organizowanej na osiedlu Smoczka m.in. za pieniądze miejskie nachalnie promowano jeden z projektów MBO. Na miejscu było stoisko, gdzie można było na niego oddać głos. W zamian za to była możliwość wygrania roweru.
Do wzięcia w Mieleckim Budżecie Obywatelskim jest w sumie 3 mln zł, z czego 2,1 mln zł trafi na zadania ogólnomiejskie, a po 100 tys. zł na projekty lokalnej w każdym z 9 utworzonych obszarów. W sumie do Urzędu Miasta wpłynęło od mieszkańców 41 propozycji. Po weryfikacji ich m.in. pod względem formalnym na liście MBO znalazło się 27 projektów. Spośród nich mieszkańcy wybiorą te przedsięwzięcia, które otrzymają finansowanie.
Zagłosuj, możesz mieć rower
Głosować można on-line pod adresem: bo.um.mielec.pl/voting/welcome. Jest także możliwość wybrania projektów za pomocą tradycyjnych formularzy papierowych. Są one w 9. punktach na terenie Mielca, w tym m.in. w: Urzędzie Miasta, Samorządowym Centrum Kultury, galerii handlowej, a także w filiach Miejskiej Biblioteki Publicznej. W głosowaniu, mogą wziąć wszyscy mieszkańcy. Ogłoszenie wyników nastąpi najpóźniej 15 października. Zadania, które wybiorą mielczanie w ramach MBO, zrealizowane zostaną w 2020 r.
Miasto oczywiście nie może promować żadnej z propozycji. Tymczasem na imprezie plenerowej, która w niedzielę (22 bm.) odbyła się na os. Smoczka m.in. za środki miejskie nachalnie promowany był jeden z projektów: – Wchodząc na imprezę zostaliśmy od razu skierowani do stoiska, gdzie możemy oddać głos. W zamian za to była możliwość wygrania roweru – relacjonuje Sebastian Peret, prezes mieleckiej Fundacji Klub Młodych Liderów. – Co więcej spiker co jakiś czas przypomina o tym, żeby oddawać głos właśnie na ten projekt.
– Wychodzi na to, że część projektów MBO jest promowana przez miasto, a część nie. To budzi wątpliwości, czy na pewno wszyscy mają równe szanse – konstatuje Peret. – Co teraz, kiedy np. kino powie, że możemy wejść na seans, ale pod warunkiem, że zagłosujemy na jego projekt? Czy takie sytuacje uczą mieszkańców obywatelskiej postawy, analizowania wszystkich możliwości i wybierania tej najlepszej, a może po prostu przekupstwa?
Paweł Galek



