
PODKARPACIE. Pensje części nauczycieli będą niższe od pensji minimalnej, bo ich wynagrodzenie reguluje Karta nauczyciela, a nie Kodeks pracy.
Rząd zapowiedział, że w przyszłym roku pensja minimalna wzrośnie do 2600 zł. Podwyżki nie odczują jednak początkujący nauczyciele, których płaca nauczycieli zaczyna się od 2450 zł brutto. Więcej od nich zarobią pani sprzątająca, kucharka i woźny. – Odpowiedzialność nauczycieli jest nieporównywalnie większa i za takie pieniądze z pewnością nie zostaną w zawodzie – mówi Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu.
Od września nauczyciel stażysta zarabia 2466 zł brutto, czyli 1784 zł netto. Tyle otrzymują magistrowie na początku drogi nauczycielskiej, jeszcze bez przygotowania pedagogicznego. To o 100 zł mniej niż od przyszłego roku wynosić będzie pensja minimalna (1878 zł netto). Taką samą kwotę zarobi na początek inżynier, specjalista, który chciałby uczyć zawodu w technikum czy szkole branżowej. Osoby z tytułem licencjata, bez przygotowania pedagogicznego mogą liczyć na 2450 zł.
Być może trudno w to uwierzyć, ale więcej zarobi np. woźny, zwłaszcza, jeśli przepracował już 10 lat. Zgodnie z nowelizacją ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę do pensji nie będzie wliczany dodatek za wysługę lat.
– Jeżeli płaca minimalna wyniesie 2600 zł, a woźny ma 20 lat pracy, co się często zdarza, jego wynagrodzenie będzie na poziomie 3120 brutto, po 10 latach – 2860 zł brutto – tłumaczy Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu. – Po roku pracy woźny ma 2600 zł. To kuriozalna sytuacja, żeby nauczyciel rozpoczynający karierę zarabiał mniej. Woźnym może być osoba po szkole podstawowej lub zawodowej. Nauczyciel musi mieć wykształcenie wyższe. I jego odpowiedzialność jest nieporównywalnie większa – podkreśla Stanisław Kłak. Dlaczego polski belfer nie może dostać najniższej krajowej i musi liczyć na dodatek wyrównawczy? Nauczyciele są zatrudnieni na podstawie zasad uregulowanych w Karcie nauczyciela, a nie w Kodeksie pracy. Wysokość ich pensji ustala minister edukacji.
Polski belfer jednym z najgorzej opłacanych w UE
Coraz częściej słychać, że nauczyciele wolą uciekać do innych zawodów albo przechodzić na emeryturę. – Atmosfera w szkole jest fatalna. Nauczyciel jest najbardziej kontrolowaną osobą – przez ucznia, rodzica, dyrektora, wizytatora kuratorium, organ prowadzący. Który zawód jest tak często kontrolowany? Żaden – nie ma złudzeń prezes ZNP na Podkarpaciu. Pracownicy narzekają na niepewność, zmieniającą się podstawę programową i obostrzenia dotyczące karania nauczycieli. – Wprowadzono w karcie zapis, że gdy będzie naruszone dobro dziecka, sprawa od razu powinna być kierowana do komisji dyscyplinarnej, a nauczyciel zawieszony w obowiązkach. Ustawa nakłada na dyrektora obowiązek, że w ciągu 3 dni musi skierować wniosek do rzecznika dyscyplinarnego – wyjaśnia prezes Kłak. – W efekcie dziś każdy nauczyciel boi zwrócić dziecku uwagę, w obawie przed komisją i wyrzuceniem z zawodu.
– Jeżeli wejdzie w życie projekt wcześniejszych emerytur, ludzie odejdą. Zwłaszcza jeśli zostanie zwiększone pensum – przekonuje Stanisław Kłak. Nie wiadomo, czy będzie miał ich kto zastąpić.
Jak podaje ZNP, polscy nauczyciele należą do najgorzej opłacanych w Europie i zarabiają zaledwie połowę tego, co nauczyciele w Unii Europejskiej. Dlatego zbierają podpisy pod projektem obywatelskim z zapisem, że pensja nauczyciela będzie uzależniona od pensji minimalnej lub średniej.
Wioletta Kruk



32 Responses to "Nauczyciel zarobi mniej niż woźny"